Czytasz dzięki

Banki centralne chcą ratować świat

opublikowano: 02-03-2020, 22:00

Szef Fed dał nadzieję, że działania banku centralnego zminimalizują skutki wirusa. Polityka monetarna nie jest jednak tak skuteczna jak kiedyś.

W zgodnej opinii polskich ekonomistów Narodowy Bank Polski na najbliższym posiedzeniu nie zmieni stóp procentowych, nie zważając ani na wysoką inflację, ani na koronawirusa. „Uważamy, że Adam Glapiński będzie starał się ostudzić oczekiwania rynkowe na obniżki stóp procentowych w Polsce. Naszym zdaniem prezes NBP powtórzy w czasie konferencji swój pogląd, że stopy procentowe NBP pozostaną stabilne do końca obecnej kadencji Rady”, napisali ekonomiści Credit Agricole.

Adam Glapiński, szef NBP, stabilność stóp procentowych stawia ponad
wszystko.
Zobacz więcej

WBREW TRENDOM:

Adam Glapiński, szef NBP, stabilność stóp procentowych stawia ponad wszystko. WM

Inne państwa nie zamierzają jednak czekać. Szerząca się na świecie epidemia koronawirusa spowodowała w zeszłym tygodniu panikę na najważniejszych giełdach porównywalną jedynie z finansowym krachem z 2008 r. W piątek, 1,5 godziny przed zamknięciem nowojorskiej giełdy, na powszechną wyprzedaż akcji zareagował Jerome H. Powell, szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Oświadczył, że Fed nie zawaha się podjąć działań koniecznych do wsparcia amerykańskiej gospodarki, jeśli zagrozi jej wirus. To jasny sygnał, że najważniejszy na świecie bank centralny chce ciąć stopy procentowe i w inny sposób zachęcać przedsiębiorców do dalszego prowadzenia działalności, a gospodarstwa domowe do dalszej konsumpcji.

Sprawdzona metoda

Pytanie brzmi, czy w erze zerowych stóp procentowych i gasnącej wiary w siłę sprawczą banków centralnych takie słowa jeszcze coś znaczą. Pomysł cięcia stóp w reakcji na negatywny szok podażowy, jakim w tym przypadku jest epidemia wirusa, nie jest nowy. Odpowiedzią banków centralnych na nadchodzące kryzysy dotychczas było zdecydowane cięcie stóp. Obniżając cenę pieniądza, Fed podczas każdej recesji po 1970 r. obcinał stopy o ponad 500 punktów bazowych (5 proc.). W rezultacie w większości przypadków realna stopa spadała o ponad 400 punktów bazowych poniżej stopy neutralnej.

Dziś problem polega na tym, iż maksymalna przestrzeń na cięcie stóp w USA wynosi 1,75 proc., co oznacza spadek realnej stopy o zaledwie 125 punktów bazowych. W reakcji na oświadczenie Jerome’a Powella wzrosło oczekiwanie cięcia stóp, jednak nawet najwięksi optymiści spodziewają się cięć w wysokości 50-75 pkt bazowych, które miałyby nastąpić podczas kolejnego posiedzenia Rady Fed lub nawet w tym tygodniu.

Globalnie = trudniej

Aby takie działania w globalnej gospodarce były skuteczne, muszą być skoordynowane z innymi ważnymi graczami na rynku. Jak jednak zaznacza Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, nie każde państwo ma taką możliwość, a efektywność takich działań w dzisiejszej rzeczywistości gospodarczej jest coraz częściej kwestionowana.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Rosną oczekiwania na skoordynowaną odpowiedź banków centralnych dziewiątki z grupy G10 [grupa najważniejszych państw świata pod względem ekonomicznym, do której należy 11 państw: Belgia, Francja, Holandia, Japonia, Kanada, Niemcy, USA, Szwajcaria, Szwecja, Wielka Brytania, Włochy — red.]. Problemem pozostaje brak wyraźnych możliwości łagodzenia polityki przez gospodarki strefy euro czy Japonii. Dodatkowym problemem jest stosunkowo niewielka skuteczność ewentualnych obniżek stóp — nie zachęcą społeczeństw zagrożonych epidemią do wzrostu konsumpcji lub zwiększenia inwestycji — podkreśla ekonomista.

Nie ma czego ciąć

W reakcji na malejącą przestrzeń do cięcia stóp procentowych ekonomiści ukuli pojęcie „ekonomii monetarnej czarnej dziury”, które opisuje działania banków centralnych przy zerowej stopie procentowej bez realnych szans na ucieczkę od nich. Dziś taka rzeczywistość występuje już nie tylko w znanej z tego od lat Japonii, ale także w strefie euro, gdzie eksperci nie spodziewają się jej zmiany nawet w ciągu pokolenia. Według wszelkich szacunków USA mają dołączyć do tego grona po kolejnej recesji. Jeszcze bardziej krytyczny co do skuteczności ewentualnych działań banków centralnych jest Florian Hense, ekonomista niemieckiego banku Berenberg.

— Nie można siłą zmusić ludzi do powrotu do fabryk. W jaki sposób w obliczu epidemii zachęcisz konsumentów do opuszczenia domów i kupowania dóbr? — zapytał Florian Hense na łamach „The New York Times”.

Rola państwa

Zamiast polityki monetarnej Rafał Benecki proponuje zatem działania fiskalne, jednak przy obecnym spowolnieniu nie każde państwo ma przestrzeń, by je skutecznie realizować.

— O wiele skuteczniejsze byłyby działania po stronie polityki fiskalnej, wspomożenie służby zdrowia, jak diagnostyka, zwiększenie liczby łóżek dla najtrudniejszych przypadków itp. oraz bezpośrednie wsparcie firm, aby przejściowe załamanie popytu i problemy płynnościowe nie doprowadziły do bankructw, które przeniosą problem na rynek pracy i dadzą efekty drugiej rundy. Nie wszystkie kraje mają na to miejsce w budżecie — uważa Rafał Benecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane