Około 86 proc. banków podniosło kryteria udzielania kredytów hipotecznych, 90 proc. podniosło marże i ograniczyło maksymalny poziom LTV. 70 proc. z nich odczuło spadek popytu na kredyty mieszkaniowe - te zdania dotyczą IV kwartału. Sytuacja - z punktu widzenia osoby starającej się o kredyt - pogorszyła się więc wyraźnie. W I kwartale banki spodziewają się dalszego, choć niewielkiego zaostrzenia kryteriów udzielania kredytów hipotecznych i mniejszego na nie popytu. Znacznie trudniej o kredyt będą mieli przedsiębiorcy i poszukujący kredytów konsumenckich - tutaj kryteria przyznawania pożyczek mają zaostrzyć się najmocniej.
SYTUACJA NA GPW
Wczorajsze naruszenie minimów z listopada przez indeks
WIG20 otworzyło drogę do dalszej wyprzedaży akcji na bardzo wielką skalę.
Podobnie jak w poniedziałek indeks dwudziestu największych spółek stracił na
wartości ponad 4 proc. a po dwóch sesjach w tym tygodniu spadł aż o 8,5 proc.
Informacja o wygospodarowaniu ponad 16 mld PLN oszczędności w tegorocznym
budżecie przez rząd D.Tuska niespecjalnie podziałała na inwestorów, których
bardziej elektryzują informacje z zagranicy, z poszczególnych spółek, a nade
wszystko chyba sytuacja techniczna. Zarówno trend główny, jak i krótkoterminowy
są wyraźnie spadkowe, dlatego każda inna decyzja niż sprzedaż akcji wydaje się
grą pod prąd. Ucieczka inwestorów z naszego rynku w tak gwałtownym tempie wydaje
się dość irracjonalna, zwłaszcza w porównaniu z zachowaniem indeksów z
Budapesztu czy Pragi, które w tym tygodniu wyszły już na lekkie plusy, ale kto
powiedział, że rynki są wolne od patologii.
GIEŁDY W EUROPIE
Obniżanie wszelkiego rodzaju prognoz przez firmy,
renomowane biura maklerskie czy niezależne instytucje ekonomiczne jest obecnie
równie powszechne, jak kiepskie dane makroekonomiczne napływające z
najważniejszych gospodarek świata. We wtorek Międzynarodowy Fundusz Walutowy
skorygował szacunek wzrostu zbiorczego PKB dla rynku azjatyckiego z 4,9 proc. do
2,7 proc. Prognozy wydają się jednak wciąż zbyt optymistyczne, bo np. gospodarka
Korei Południowej według ekspertów ma w tym roku skurczyć się o 4 proc.
(tamtejszy bank centralny wierzy jeszcze we wzrost o 2 proc.), ale już w 2010 r.
PKB będzie rosnąć w tempie 4,2 proc. Niższe oceny wypłacalności firm dziwią już
chyba tylko nielicznych inwestorów, ale ciekawostką mogło być obniżenie przez
agencję Fitch oceny dla mocno zadłużonego stanu Kalifornia. Na europejskich i
amerykańskich giełdach po południu indeksy poruszały się wokół poziomów z
poniedziałku
WALUTY
Zdaniem części analityków to już hiperbola (zwiastująca
zakończenie trendu), inni upierają się, że to tylko trend wzrostowy, choć ostro
nachylony. W każdym razie złoty padł dziś ofiarą wyprzedaży, ku rozpaczy
posiadaczy kredytów walutowych. W pewnym momencie kurs franka rósł już do 3,1056
PLN - poziomu o włos niższego od rekordowego kursu z marca 2004 roku. Euro też
wystrzeliło - do 4,599 PLN. Ponieważ brak nowych pretekstów do wyprzedaży
złotego (i walut regionów) całkiem prawdziwa może okazać się hipoteza o
spekulacyjnym osłabieniu waluty "pod" zapadające w najbliższym czasie opcje.
Jeśli tak jest istotnie, to złoty powinien wkrótce odbijać jak piłka od ściany.
Jeśli przyczyny są głębsze niż korzystne rozliczenie opcji, na umocnienie
złotego jeszcze sobie poczekamy.
Dolar podrożał natomiast "tylko" o 2 proc.
do 3,545 PLN, ponieważ w tym wypadku spadek złotego amortyzował nam spadający na
rynku międzynarodowym dolar. Euro zyskało wobec "zielonego" 1,2 proc. drożejąc
do 1,298 USD.
SUROWCE
W tym miesiącu OPEC po raz kolejny podejmie próbę
powstrzymania wyprzedaży trwającej od kilku miesięcy na rynku ropy naftowej.
Ostatnie obniżki limitów wydobycia nie były całkowicie bezowocne, bo od pewnego
czasu cena ropy stabilizuje się w okolicach dwuletnich minimów ok. 40 USD.
Międzynarodowa Agencja Energii zweryfikowała w dół prognozę dotyczącą
zapotrzebowania na ropę, które w 2009 r. powinno wzrosnąć zaledwie o 0,1 proc.
Koncern paliwowy BP opublikował właśnie raport kwartalny, z którego wynika że
spadek cen przełożył się na stratę rzędu 3,3 mld USD. We wtorek po południu
baryłka ropy kosztowała ok. 40,7 USD, natomiast za uncję złota płacono 905
USD.
Łukasz Wróbel, Emil Szweda - Open Finance.