Sądy gospodarcze w pierwszej połowie tego roku ogłosiły 393 upadłości przedsiębiorstw na 4 083 235 wszystkich zarejestrowanych w REGON — wynika z najnowszego raportu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF) i Centrum Finansowego Banku BPS. Tym samym statystycznie na 100 tys. funkcjonujących firm przypada obecnie 10 bankrutów. Rok wcześniej upadłości było o 15,3 proc. więcej.

Zdaniem KPF dzisiaj ich poziom jest zbliżony do obserwowanego w latach 2010-11. I powinien się utrzymać. Dr Paweł Antonowicz z Uniwersytetu Gdańskiego, który na zlecenie KPF przygotował i opracował raport, uważa, że upadłości w liczbie 850- -950 rocznie w kolejnych latach będą normalnym zjawiskiem, które nie powinno budzić negatywnych skojarzeń.
— Mechanizm samoregulacji gospodarki wymaga, żeby dokonywała ona pewnej „naturalnej selekcji” jednostek niewydolnych finansowo, a przez to — „deformujących” swobodny i wiarygodny obrót gospodarczy pozostałym jego uczestnikom — przekonuje dr Paweł Antonowicz.
Z drugiej jednak strony, z każdym kolejnym badaniem odsetek upadłości układowych jest coraz niższy — zdecydowaną ich większość prowadzi się w celu likwidacji majątku dłużnika. W pierwszym półroczu 2013 r. udział upadłości w celu likwidacji majątku dłużnika wyniósł prawie 82 proc., a teraz aż 86,5 proc. Zatem zaledwie w 13,5 proc. ogłaszanych upadłości sędziowie dostrzegli możliwość doprowadzenia do układu dłużnika z wierzycielem.
— Wierzyciele oceniają na podstawie praktyki, że w przypadku likwidacji majątku są w stanie odzyskać więcej i w krótszym czasie, niż wchodząc w tryb postępowania układowego — tłumaczy to zjawisko Jerzy Tofil, prezes Centrum Finansowego BPS.
KPF podkreśla także, że upadłości to nic w porównaniu z likwidacjami, których mamy setki tysięcy rocznie. Tylko w I kwartale tego roku podmiotów, które zostały zlikwidowane, było aż o 187 razy więcej niż tych, wobec których ogłoszono upadłość.
Najwięcej firm upada w województwie dolnośląskim, podkarpackimi małopolskim. W tych regionach tzw. regionalny barometr upadłości, liczony jako stosunek upadłości do zarejestrowanych w poszczególnych województwach firm, osiągnął najwyższy pułap. Najmniejsze natężenie upadłości dotyczy natomiast województwa łódzkiego, podlaskiego i pomorskiego.
Jeśli chodzi o strukturę branżową bankrutów — w tym półroczu najwięcej upadło firm budowlanych (77), działających w przetwórstwie przemysłowym (76) i handlu (74). Zdecydowaną większość bankrutów, 56,2 proc., stanowią spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Dalej są jednoosobowe działalności gospodarcze osób fizycznych i ich spółki cywilne (23,4 proc.). Dopiero na trzecim miejscu mamy spółki akcyjne (10,2 proc.).