Agnieszka Wiercińska-Krużewska
wspólnik w Kancelarii Wierciński, Kwieciński, Baehr
Po wejściu w życie ustawy o podpisie elektronicznym w 2002 roku podstawowym praktycznym problemem w korzystaniu z jego dobrodziejstw była mała powszechność używania komputerów, a przede wszystkim brak dostępu do internetu.
Nadal jednak problemem pozostaje wysoki koszt stosowania podpisu elektronicznego i jego niepraktyczność, czyli brak usług, do których można by go efektywnie stosować. Aby posługiwać się e-podpisem, trzeba wydać od 300 do 600 zł i corocznie dokonywać aktualizacji.
Jeszcze inną barierą w stosowaniu podpisu elektronicznego jest prawo. Sam fakt, że zasady posługiwania się podpisem elektronicznym reguluje kilka ustaw i kilka rozporządzeń, zawierających skomplikowaną i niejednolitą terminologię, wywołuje wiele wątpliwości interpretacyjnych. A te przekładają się na obawy przed korzystaniem z e-podpisu. Brakuje też spójności przepisów dotyczących podpisu elektronicznego i innych ustaw, m.in. kodeksu cywilnego, prawa bankowego czy kodeksu postępowania cywilnego.
Wiele wątpliwości interpretacyjnych wywołał brak wskazania poprawnego formatu podpisu elektronicznego dla kontaktów z administracją publiczną. Powstały sprzeczne opinie co do tego, czy administracja w kontaktach z obywatelami i odbiorcami usług certyfikacyjnych musi akceptować dokumenty elektroniczne o dowolnej strukturze.
