Prezes Grupy Azoty: produkcja nawozów nie została wstrzymana

PAP
opublikowano: 2026-03-04 17:53

Wstrzymanie przyjmowania zamówień na nawozy azotowe z powodu gwałtownych wzrostów cen gazu to „reakcja biznesowa”, a produkcja nawozów nie została wstrzymana, powiedział w środę prezes Grupy Azoty Marcin Celejewski.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Grupa Azoty poinformowała w poniedziałek, że czasowo wstrzymuje przyjmowanie nowych, marcowych zamówień na nawozy azotowe z powodu gwałtownych wzrostów cen gazu.

- To jest naturalna reakcja biznesowa. Apelujemy tutaj o spokój. Ona nie ma żadnego charakteru paniki – powiedział dziennikarzom w środę w Lublinie prezes Grupy Azoty Marcin Celejewski.

Jak tłumaczył, firma musiała zareagować na bardzo dynamiczny wzrost cen gazu, związany z wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie. - Chcieliśmy wytrzymać ten pewien okres paniki, żeby zobaczyć, czy sytuacja się ustabilizuje, żeby nie nakładać zbędnych niepotrzebnych kosztów później na nasze produkty podwyższając ceny – wyjaśnił.

Dodał, że inni producenci właśnie tak zrobili. - My chcemy wytrzymać kilka dni, wytrzymać tę pierwszą panikę, zobaczyć co się stanie i odpowiednio reagować” – zaznaczył.

Celejewski podkreślił, że produkcja nawozów nadal jest prowadzona i nie została wstrzymana w żadnym zakresie. – Mamy też zabezpieczone rezerwy do tej produkcji. Na nasze nawozy cały czas jest popyt - zapewnił.

Spółka informowała w poniedziałek, że powodem decyzji o czasowym wstrzymaniu nowych zamówień jest niestabilna sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie i gwałtowny wzrost cen gazu, stanowiącego podstawowy surowiec do produkcji nawozów azotowych. 2 marca cena gazu wzrosła o 35–50 proc., a kolejne zwyżki sięgnęły następnego dnia około 30 proc. Wstrzymanie zamówień nie dotyczy nawozów wieloskładnikowych, gdzie udział kosztów gazu w całkowitym koszcie produkcji jest niższy.

Grupa Azoty informowała, że realizowane są wszystkie zamówienia złożone wcześniej, a autoryzowana sieć dystrybucji dysponuje zapasami, co zabezpiecza ciągłość dostaw. Wskazano, że producenci nawozów spoza Europy – m.in. z Egiptu, Algierii, Chin i USA – podnieśli ceny o 45–70 dol. za tonę. Grupa Azoty podkreśla, że nie zdecydowała się na przeniesienie tak wysokich kosztów na partnerów handlowych, jednak przyjmowanie nowych zamówień na dotychczasowych warunkach przy tak dynamicznym wzroście kosztów mogłoby narazić spółkę na negatywne konsekwencje finansowe.

Celejewski, który od poniedziałku jest prezesem Grupy Azoty, ale nadal pełni funkcje prezesa Grupy Azoty Puławy, uczestniczył w Lublinie w spotkaniu poświęconym sytuacji puławskiego zakładu, zorganizowanym przez marszałka woj. lubelskiego Jarosława Stawiarskiego na prośbę m.in. związkowców z NSZZ Solidarność w puławskich Azotach. Brali w nim też udział parlamentarzyści z woj. lubelskiego i przedstawiciele organizacji rolniczych.

Wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność w Grupie Azoty Puławy Sławomir Kamiński powiedział dziennikarzom, że w sytuacja w zakładzie jest coraz trudniejsza, załoga jest zmniejszana, od trzech lat nie ma podwyżek, odchodzą wykwalifikowani fachowcy. W jego ocenie przyczyną największych problemów zakładu są koszty unijnego systemu ETS i wynikające z tego wysokie opłaty, których nie ponoszą producenci spoza UE a także „nielimitowany” napływ nawozów rosyjskich do Polski.

Przypomniał, że melamina i kaprolaktam w Puławach nie są produkowane, ponieważ – jak tłumaczył - koszty ich produkcji obłożone są ETS w takim stopniu, że produkty te stają się niezbywalne. - Konkurencja z Chin nas tutaj dławi, a nie ma zapory celnej, która by te różnice w kosztach produkcji niwelowała- powiedział. Dodał, że podobny problem dotyczy nawozów, które są w Puławach produkowane. - Nie jesteśmy w stanie skutecznie konkurować z importem rosyjskich nawozów, które takich obłożeń (ETS-PAP) nie mają – powiedział.

- Jeśli sytuacja, w którą wtrącili nas politycy, związana z ETS-em (…) się nie zmieni, to produkty nasze staną się niepotrzebne – dodał Kamiński.

Według Celejewskiego główny problem, z którym się dzisiaj mierzą Azoty to zarządzanie restrukturyzacją zobowiązań będących konsekwencją „bardzo nietrafionych decyzji” zarządów w poprzednich latach dotyczących inwestycji. - W przypadku Puław jest to blok węglowy, ale także zobowiązania Grupy, w których puławski zakład partycypuje. (…) Na pozostałe inwestycje w innych spółkach Grupy zaciągnięto gigantyczne zobowiązania – powiedział.

Jego zdaniem sytuacja w Puławach nie jest zła, jeśli brać pod uwagę funkcjonowanie zakładu i „biznes, który jest generowany”. Jak podkreślił, sytuacja na rynku nawozów podlega fluktuacjom oraz klasycznej a czasami nieuczciwej grze rynkowej, jak w przypadku nawozów sprowadzanych z Rosji „pod przykryciem”, że pochodzą z innych krajów. - Niemniej my nie mamy problemów ze sprzedażą w kraju i za granicą, nasz eksport rośnie, więc mimo tej trudnej sytuacji jesteśmy w stanie tym biznesem dość efektywnie zrządzać.(…) Oczywiście staramy się w UE o pewną normalizację polityki związanej z ETS-ami, ale mimo tego cały czas dobrze funkcjonujemy – dodał Celejewski.

Grupa Azoty Puławy - wchodząca od 2012 r. w skład Grupy Kapitałowej Grupy Azoty - to jeden z największych producentów nawozów azotowych w Polsce.

Grupa Azoty to jedna z kluczowych grup kapitałowych branży nawozowo-chemicznej w Europie. Zajmuje drugą pozycję w Unii Europejskiej w produkcji nawozów azotowych i wieloskładnikowych, działa również na rynkach takich produktów, jak melamina, poliamid, alkohole OXO, plastyfikatory czy biel tytanowa. Grupa Azoty to spółka akcyjna, w której Skarb Państwa jest największym akcjonariuszem - posiada 33 proc. akcji.

Możesz zainteresować się również: