Będzie trudniej o kredyt

Marek Rogalski
opublikowano: 2007-08-30 00:00

W środę stopy poszły do góry, tak jak oczekiwano. Rada Polityki Pieniężnej udowodniła, że nie przejmuje się zamieszaniem na rynkach światowych, bo też na razie nie ma żadnych dowodów, jakoby kryzys w sektorze pożyczek hipotecznych w Stanach Zjednoczonych mógł w znaczący sposób przełożyć się na spowolnienie wzrostu gospodarczego w Europie. Tymczasem sytuacja w kraju wymaga nawet bardziej radykalnych działań niż podwyżka o 25 pkt baz.

Politycy zaczynają częstować Polaków kiełbasą wyborczą. Tymczasem proces reform finansów publicznych został przerwany. Nie wiadomo, kiedy zostanie dokończony, bo termin wyborów pozostaje zagadką. Politycy skupili się na sejmowych przepychankach.

Problemem staje się też coraz wyraźniej rosnąca nierównowaga bilansu na rachunku obrotów bieżących. Rosnąca konsumpcja sprawia, że firmy coraz więcej importują, by zaspokoić popyt. Z kolei dynamika eksportu pomału spada, gdyż polskie produkty stają się coraz mniej atrakcyjne cenowo za sprawą mocnego złotego, rosnących wynagrodzeń i wciąż wysokich podatków.

Członkowie Rady Polityki Pieniężnej będą zatem działać radykalnie, bo muszą. W przeciwnym razie wskaźnik inflacji już pod koniec przyszłego roku przekroczy górny poziom widełek (3,5 proc.). Bardzo prawdopodobne, że już za rok koszt pieniądza przekroczy 5,50 proc. Ograniczy to ewentualną przecenę złotego w przypadku dalszych turbulencji na rynkach światowych, a z drugiej strony nie będzie to szczególnie miłe dla przeciętnego Kowalskiego. Bo raty kredytów będą rosnąć, także tych we frankach szwajcarskich, za sprawą stopniowego wzrostu kursu tamtejszej waluty. Czas zatem zaciskać pasa. Ale czy nie o to w tym wszystkim chodzi?

Marek Rogalski

FIT DM

www.fitdm.pl