Silvio Berlusconi przetrwał wczoraj głosowanie nad wykonaniem budżetu za 2010 r. Poparło go 308 posłów w parlamencie złożonym z 630 osób. Premier Włoch zachował władzę, ale utracił większość absolutną. 321 parlamentarzystów nie wzięło udziału w głosowaniu. Opozycja nadal wzywa Berlusconiego do dymisji. Nowego rządu oczekują także rynki. W reakcji na wynik głosowania euro, które systematycznie wzmacniało się we wtorek, staniało z 1,384 do 1,38 dolara. Spadły także indeksy giełdowe.
Niezależna organizacja ekspertów Open Europe opublikowała raport o sytuacji Włoch. Głównym zagrożeniem dla jednego z największych krajów strefy euro jest wzrostowy trend rentowności obligacji. Ceny włoskich papierów spadają, mimo zakupów Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorów niepokoi potencjalny kryzys rządowy we Włoszech. Open Europe uważa, że kluczem do rozwiązania tych problemów jest zmiana na stanowisku premiera Włoch.
Open Europe to grupa ekspertów o eurosceptycznym nastawieniu. Organizacja została założona w Londynie, przez ludzi skupionych wokół świata ekonomii i biznesu. Celem Open Europe jest propagowanie innego sposobu myślenia o problemach współczesnej gospodarki oraz dyskusja nad kierunkiem rozwoju Unii Europejskiej.
Analitycy Open Europe podkreślają, że w przypadku dymisji premiera najlepszym wyjściem dla Włoch i strefy euro będzie rząd jedności narodowej (podobnie jak w Grecji), z silnym poparciem parlamentu. W obecnej, nadal niejasnej sytuacji, sytuacji koszt z tytułu odsetek od obecnego długu może wzrosnąć o 28 miliardów EUR w ciągu najbliższych trzech lat. Pochłonęłoby to ponad połowę oszczędności z oczekiwanego planu wartego 60 mld EUR do 2014 r. Zdaniem analityków Open Europe, Włochy muszą przeprowadzić szeroki program reform gospodarczych, by wrócić na ścieżkę rozwoju gospodarczego.
„Pomimo wszystkich problemów los Włochów dalej znajduje się w ich rękach. Berlusconi musi po prostu odejść, dopóki problemy tego kraju można opanować. Powinien powstać rząd jedności narodowej. Opinia publiczna odwraca się od premiera, a kryzys w strefie euro nasila się. Ani Włoch, ani świata nie stać na poparcie dalszych rządów Berlusconiego — pisze w raporcie Vincenzo Scarpetta.
Rentowność włoskich 10-letnich obligacji wzrosła wczoraj do 6,74 proc. i znajduje się blisko niepokojącej granicy 7 proc., powyżej której inwestorzy oceniają gospodarkę jako niezrównoważoną. Może to skutkować poważnym kryzysem wypłacalności. Podobnie zachowują się wszystkie instrumenty dłużne Włoch, a zadłużenie krótkoterminowe tego kraju kosztuje coraz więcej.
Na czym stoją Włochy
Według włoskich gazet, premier Silvio Berlusconi był w ostatnich dniach o krok od złożenia dymisji. Sam zainteresowany zdementował jednak plotki o rezygnacji ze stanowiska, określając je jako bezpodstawne.
Specjaliści Open Europe piszą w raporcie, że premier traci poparcie we własnym obozie. Kolejni politycy nakłaniają go do odejścia. Roberto Maroni, minister spraw wewnętrznych Włoch, zaznaczył, że nie ma sensu upierać się przy obecnym kształcie rządu, jeśli koalicja nie utrzyma większości głosów w parlamencie. Według włoskich gazet, również politycy koalicyjnej Ligi Północnej sugerowali Berlusconiemu, by opuścił stanowisko i oddał władze innemu członkowi swojej partii. Nawet Angelino Alfano, sekretarz generalny Ludu Wolności, partii Berlusconiego, nakłaniał premiera do rezygnacji. Christine Lagarde, szefowa MFW, i Alain Juppe, francuski minister spraw zagranicznych, wyraźnie zaznaczyli, że włoski rząd ma problemy z wiarygodnością.
W szeregach koalicji widać zniecierpliwienie uporem premiera. „Trzech posłów z partii Berlusconiego zasiliło szeregi Chrześcijańskich Demokratów. Sześciu przedstawicieli frakcji Ludu Wolności wysłało list, w którym nakłaniali Berlusconiego do rezygnacji. Oznacza to, że szef rządu Włoch może być na krawędzi utraty poparcia w parlamencie podczas wotum zaufania (wymagane 315 głosów). W ostatnim głosowaniu Berlusconi otrzymał poparcie o jeden głos powyżej wymaganego progu” — czytamy w raporcie Open Europe. Włoska opozycja zagroziła głosowaniem nad wotum nieufności dla obecnego gabinetu jeszcze w tym tygodniu, jeżeli premier sam nie poda się do dymisji. [KMK]
Co robić, gdy Berlusconi odejdzie
Według analityków Open Europe, Włochy powinny unikać wcześniejszych wyborów. Choć Włochy są w o wiele lepszej sytuacji niż Grecja czy Portugalia, nie będą w stanie utrzymać wysokiego kosztu obsługi zadłużenia, nawet jeśli rentowność obligacji utrzyma się poniżej kluczowej granicy 7 proc.
„Wcześniejsze wybory oznaczałyby oddanie władzy w ręce centro-lewicowej koalicji, która musiałaby mieć poparcie małych partii z lewego skrzydła. Trudno wyobrazić sobie, aby te frakcje popierały plan oszczędności z liberalizacją rynku pracy, obcinaniem pensji i reformą emerytur” — czytamy w raporcie.
Zdaniem Open Europe, najlepszą drogą dla Włoch będzie rozwiązanie z wielopartyjnym rządem jedności narodowej, prowadzonym przez polityka ponad partyjnymi podziałami. Według ostatnich spekulacji, tę rolę miałby przejąć Mario Monti, były komisarz Unii Europejskiej. Wymieniona kandydatura wydaje się rozsądna z powodu dobrej reputacji Montiego w Europie. Oprócz tego, polityk byłby w stanie uzyskać poparcie obu stron parlamentu dla liberalnego planu oszczędności.
Według raportu Open Europe, rząd pod przewodnictwem Mario Montiego byłby w stanie przetrwać do wcześniejszych wyborów w przyszłym roku. Dodatkowo silne poparcie parlamentu dla rządu jedności narodowej przywróciłoby stabilność we Włoszech i wiarygodność planu reform. [KMK]
Problemy ekonomiczne Włoch
Bilans handlowy — są oznaki poprawy eksportu Włoch. Mimo to sprzedaż towarów nadal będzie niższa niż oczekiwany import. Wiele włoskich dóbr, które trafiają na eksport, napotyka na ostrą konkurencję z towarami z gospodarek wschodzących, co wpływa niekorzystnie na bilans handlowy.
Wysokie podatki i niskie standardy — kłopotów włoskim politykom przysparza biurokracja, problemy z zagospodarowaniem publicznych pieniędzy i niska efektywność państwowych wydatków.
Chroniczne bezrobocie — długoterminowi bezrobotni to połowa wszystkich Włochów, którzy pozostają bez pracy. Zatrudnienie stanowi jeden z większych problemów tego kraju. Długoterminowe bezrobocie wpływa negatywnie na kondycję gospodarki Włoch.
Gra na czas nie opłaca się Włochom
Budżet Włoch potrzebuje w ciągu najbliższych trzech lat mocnego wsparcia. Chodzi o kwotę od 825 do 907 mld EUR. Wartość zobowiązań zapadających w tym roku wynosi 173 mld EUR. Do 2014 r. Włochy mają spłacić dług o łącznej wartości 656 mld EUR. Dodatkowo szacowany deficyt w tym czasie ma wynieść 128,5 mld EUR, zakładając pełne wdrożenie planu reform gospodarczych. W przypadku gdyby oszczędności nie zostały wprowadzone, deficyt wyniósłby 210,6 mld EUR. Według szacunków MFW, włoskie banki potrzebują krótkoterminowego dokapitalizowania w wysokości 40 mld EUR.
Zdaniem analityków Open Europe, prolongata zadłużenia przy obecnej rentowności obligacji będzie kosztowała Włochy dodatkowo 28 mld EUR w ciągu najbliższych 3 lat, i 59 mld za 5 lat. Ze względu na rozmiary gospodarki tego kraju, nie są to zastraszające wartości. Jednak koszt skutecznie zamroziłby część planowanych oszczędności. Biorąc pod uwagę trudności w uchwaleniu planu reform, Włochy mogą mieć problem z osiągnięciem wyznaczonych celów odnośnie do redukcji zadłużenia i deficytu budżetowego. Według analityków Open Europe, spowodowałoby to utratę zaufania rynków i kłopoty ze znalezieniem wspólnego rozwiązania przez MFW, Unię Europejską i rząd Włoch.
Analizując cały horyzont czasu zapadalności obligacji rządowych, organizacja Open Europe obliczyła, że prolongata długu publicznego kosztowałaby razem 225 mld EUR. W połączeniu ze słabymi perspektywami wzrostu gospodarczego miałoby to mocno niekorzystny wpływ na wypłacalność Włoch w przyszłości. Rentowności obligacji wskazują, że inwestorzy powoli tracą cierpliwość i oczekują konkretnych decyzji w najbliższym czasie. [KMK]
Włoskie kalendarium
Silvio Berlusconi zobowiązał się do przyjęcia przez parlament pełnego planu reform, przedstawionego w ostatnim liście do przywódców Unii Europejskiej, do końca listopada. Wszystko wskazuje na to, że dymisja premiera przyśpieszyłaby uchwalenie planu oszczędności.