Widząc fatalne nastroje na giełdach azjatyckich (Nikkei na trzymiesięcznym dnie) i europejskich (mocna wyprzedaż banków), Ben Bernanke przed otwarciem Wall Street obiecał, że w razie konieczności przedłuży nadzwyczajny dostęp banków do gotówki w banku centralnym, nawet do 2009 r. Choć można to uznać jako kolejny dowód na fatalną sytuację systemu finansowego, we wtorek pomogło rynkom. Dolar zaczął się wzmacniać, a ropa gwałtownie tanieć. Nastrojów nie osłabiły nawet kolejne złe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Główne indeksy USA utrzymują się nad kreską, a wskaźniki w Europie odrabiają część strat z poranka.
Drożeją Fannie Mae i Freddie Mac, które wcześniej wywołały panikę wśród
banków swoimi potrzebami kapitałowymi. We wtorek część analityków zasugerowała,
że może nie będą one aż tak wysokie. 4-procentowe osłabienie ropy z euforią
powitały linie lotnicze. Ich indeks branżowy zyskał po otwarciu ponad 5 proc.
Mocno tanieje natomiast aluminiowa Alcoa, która po sesji – już tradycyjnie –
rozpocznie sezon raportów za II kwartał.