Analitycy coraz gorzej oceniają bezkrólewie w PKO BP.
Rada nadzorcza PKO BP w ubiegłym tygodniu przesłuchała dziewięciu kandydatów na prezesa zarządu banku (co jej zajęło jeden dzień) i czterdziestu kandydatów na stanowisko wiceprezesa (co też jej zajęło jeden dzień). Nadal nie udało się wybrać szefa i dwóch wiceszefów największego polskiego banku detalicznego. Rada na ostateczną decyzję ma czas do końca stycznia, czyli konkretnie do środy, do północy. Podjęcie decyzji skomplikowała polityka. W każdej chwili może przyjść informacja o powtórzeniu wyborów. Do ponownego starcia z Hanną Gronkiewicz Waltz o stanowisko prezydenta Warszawy znów może zostać powołany Kazimierz Marcinkiewicz.
— Mamy dobrą sytuacje w gospodarce, więc wyniki PKO BP przez brak prezesa się pewnie nie zawalą. Szkoda zmarnowanych szans. Nie ma kto podejmować strategicznych decyzji. A konkurencja nie śpi — Millennium czy Getin Bank ostro idą do przodu. Przedłużające się wybory w PKO BP to także zła wiadomość dla akcjonariuszy banku w kontekście fuzji Pekao SA z BPH — ocenia Dariusz Górski, analityk Deutsche Banku.