Biedronka dobiła do 50 mld zł

opublikowano: 15-01-2019, 22:00

Portugalska sieć dyskontów w ubiegłym roku zwiększyła przychody o 5,8 proc. O jedną czwartą wzrosły wpływy drogerii Hebe

Największy gracz na polskim rynku handlowym jest jeszcze większy — i nie przestaje rosnąć. Jeronimo Martins, portugalski właściciel Biedronki, podał wstępne wyniki za 2018 r. Dyskontowa sieć wypracowała w Polsce 11,691 mld EUR przychodów, czyli 49,775 mld zł. W polskiej walucie oznacza to wzrost o 5,8 proc. rok do roku. Wynik ten udało się osiągnąć, mimo że w 2018 r. dni, w których sklepy mogły działać było o 21 mniej niż rok wcześniej (ze względu na ograniczenia handlu w niedziele).

Świąteczny dopalacz

Jeronimo Martins poda szczegółowe wyniki za 2018 r. 27 lutego. Po ogłoszeniu wstępnych kurs spółki na giełdzie w Lizbonie rósł o ponad 5 proc.

— Wyniki Biedronki są nieco lepsze od oczekiwań. Po trzecim kwartale, w którym sprzedaż LFL rosła o mniej niż 1 proc., teraz wynik był wyższy, ale to w dużej mierze zasługa typowych dla końcówki roku większych zakupów w dużych sklepach. Wzrostu notowań Jeronimo Martins na wtorkowej sesji na giełdzie — po trwających cały rok zniżkach — nie odczytywałbym jako zachwytu wynikami. To raczej skutek tego, że spółka ma stabilny biznes i z racji braku znaczących potrzeb inwestycyjnych powinna wypłacić cały zysk w postaci dywidendy — mówi Łukasz Wachełko, analityk Wood & Company.

Biedronka ma obecnie 2,9 tys. sklepów, o 77 więcej niż rok wcześniej. Łącznie otworzyła w 2018 r. 122 nowe placówki, a zamknęła 45. Bez uwzględniania nowych lokalizacji sprzedaż porównywalna (tzw. LFL, czyli na tej samej powierzchni co rok wcześniej) wzrosła o 2,7 proc., a w samym czwartym kwartale — o 1,2 proc. Tempo wzrostu sieci w ostatnim czasie wyraźnie spadło. W 2017 r. jej przychody urosły o 10,4 proc., a na poziomie LFL — o 8,6 proc. W szybkim tempie — bo z dużo niższej bazy — rośnie natomiast druga polska sieć Portugalczyków, czyli drogerie Hebe. Ma łącznie 230 placówek, prawie o 50 więcej niż rok wcześniej. Ich sprzedaż sięgnęła 207 mln EUR, czyli 881 mln zł. To o 25 proc. więcej niż w 2017 r.

„Sprzedaż w 2018 r. jest zgodna z naszymi oczekiwaniami. Wszystkie globalne biznesy Jeronimo Martins poprawiły wynik na poziomie LFL w czwartym kwartale mimo negatywnego wpływu ograniczenia handlu w niedziele. Hebe w tym czasie urosło o 25,5 proc. rok do roku dzięki poprawionej ofercie cenowej i szybkiemu tempu otwarć” — komentuje Piotr Bogusz, analityk DM mBanku.

Gorsza perspektywa

Biedronka, choć zdecydowanie największa, nie rozwija się już najszybciej na rynku. Najbardziej dynamiczna jest notowana na GPW sieć Dino, która w ubiegłym roku otworzyła 202 nowe markety i ma już 977 placówek. Dino w ostatnich latach regularnie wykazuje się znacznie wyższym wzrostem sprzedaży LFL niż Biedronka, ale na te dane trzeba brać poprawkę.

— Dino w czwartym kwartale powinno skorzystać na tych samych trendach, na których korzystała Biedronka. Spodziewam się wzrostu sprzedaży LFL na poziomie 7-8 proc. Tak duża przewaga nad Biedronką wynika w znaczącym stopniu z dojrzewania nowych sklepów. Ze względu na wysokie tempo ekspansji ponad połowa sklepów Dino jest młodsza niż trzy lata i nie osiągnęła jeszcze docelowego poziomu sprzedaży — mówi Łukasz Wachełko.

O ile wyniki działających w Polsce sieci w 2018 r. powinny być solidne, o tyle w tym roku może być gorzej — przynajmniej na początku.

„Spółka chce utrzymać w 2019 r. pozytywny wynik LFL we wszystkich sieciach, ale warto zauważyć, że w pierwszym kwartale tego roku wynik może być słabszy ze względu na efekt bazy i Wielkanocy” — komentuje Piotr Bogusz.

Podobnego zdania jest Łukasz Wachełko. Przypomnijmy, że w 2018 r. ograniczenia niedzielnego handlu zaczęły funkcjonować dopiero w marcu, tymczasem teraz będą obowiązywać przez cały kwartał — i to w formule trzech niedziel w miesiącu z zamkniętymi sklepami, a nie dwóch jak rok wcześniej.

— W pierwszym kwartale tego roku po sieciach handlowych można spodziewać się znacząco słabszej dynamiki przychodów — w przypadku Biedronki nawet spadku sprzedaży porównywalnej. Ze względu na rozszerzony i obowiązujący tym razem przez cały kwartał zakaz handlu w niedziele dni handlowych będzie aż o siedem mniej. W dodatku zakupy wielkanocne, których w 2018 r. dokonywano w końcówce pierwszego kwartału, teraz przesuną się na drugi kwartał — mówi analityk Wood & Company. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy