Blaski i cienie katowickiego szczytu

opublikowano: 20-12-2018, 22:00

W historii negocjacji klimatycznych COP24 jest uznawany za spore osiągnięcie. Nie obyło się jednak bez wpadek

W 2015 r. w stolicy Francji państwa zobowiązały się, że podejmą działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 2 st. C — a w razie możliwości jedynie 1,5 st. C — powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej. Była to deklaracja nowych zasad ochrony klimatu, natomiast szczegóły polityczne i techniczne miały zostać ustalone podczas kolejnych COP-ów.

Pakiet katowicki liczy 133 strony. Uśmiechnięty i radosny Michał Kurtyka,
pełnomocnik ds. prezydencji COP 24, kolejny raz uderzył licytacyjnym młotkiem i
przeskoczył stół. Najważniejszy dokument szczytu klimatycznego został przyjęty,
co uczestnicy przyjęli gromkimi brawami.
Zobacz więcej

FINAŁ:

Pakiet katowicki liczy 133 strony. Uśmiechnięty i radosny Michał Kurtyka, pełnomocnik ds. prezydencji COP 24, kolejny raz uderzył licytacyjnym młotkiem i przeskoczył stół. Najważniejszy dokument szczytu klimatycznego został przyjęty, co uczestnicy przyjęli gromkimi brawami. cop24.gov.pl

Szczyt klimatyczny w Katowicach rozpoczął się 2 grudnia 2018 r. Wzięli w nim udział przedstawiciele 197 państw. Według władz miasta, wraz z obserwatorami i dziennikarzami w trwającym dwa tygodnie wydarzeniu uczestniczyło ponad 21,5 tys. osób. Gościom pomagało ponad 400 wolontariuszy z około 40 krajów.

Jeden dzień dłużej

COP24 towarzyszyło wiele różnych spotkań, dyskusji, prezentacji raportów, działań lobbingowych i happeningów. Cały czas trwały negocjacje, które pozwolą przełożyć Porozumienie paryskie na realne zapisy. W połowie drugiego tygodnia coraz głośniej mówiono o fiasku rozmów, bo tak odczytywano ponowny przyjazd António Guterresa, sekretarza generalnego ONZ, do Katowic. Nastroje były coraz bardziej minorowe. Tym bardziej, że w 2020 r. przestanie obowiązywać Protokół z Kioto, więc najpóźniej w 2019 r. wszystkie reguły powinny być jasne.

— Wzywam was do wspólnej pracy i przyspieszenia działań. Nie możemy zmarnować ostatniej szansy na powstrzymanie niekontrolowanych zmian klimatu. To byłoby nie tylko niemoralne, ale i samobójcze — apelował António Guterres.

14 grudnia 2018 r. zdecydowano o przedłużeniu szczytu o jeden dzień. Podobnie było trzy lata wcześniej w Paryżu. 15 grudnia kilkakrotnie przekładana sesja plenarna, na której miały zostać przyjęte ostateczne konkluzje, rozpoczęła się około 21.30.

— Długa była droga do tego momentu. Nie chodziło o to, żeby wyjechać z zyskami dla poszczególnych państw. Kieruje nami poczucie humanizmu i odpowiedzialność za Ziemię, która nas żywi — mówił Michał Kurtyka, pełnomocnik ds. prezydencji COP 24.

Odczytywał kolejne zapisy i przy braku sprzeciwu delegatów przyjmował je, uderzając młotkiem w stół. Pakiet katowicki liczy 133 strony.

Najważniejsze ustalenia

— Osiągnięto więcej, niż zakładano. Są to ustalenia techniczne i polityczne. W pierwszej grupie zadań w ramach Pakietu katowickiego przyjęto m.in. obszerne przepisy, jak ma wyglądać raportowanie wysiłków wszystkich państw. Dotąd na poziomie światowym nie można było sprawdzić, co kto robi. Od 2021 r. — mówiąc kolokwialnie — będziemy mogli zajrzeć do ogródka sąsiada i zbadać kto, ile oraz jakie gazy cieplarniane redukuje — mówi Lidia Wojtal, ekspertka ds. polityki klimatycznej, współpracująca z berlińską firmą konsultingową Climatekos.

Druga część postanowień z Katowic to podsumowanie tzw. Dialogu Talanoa. To termin wprowadzony przez prezydencję Fidżi podczas COP23 w Bonn. Oznacza w języku fidżyjskim dobrą współpracę w ramach grupy lokalnej. To otwarty, partycypacyjny i transparentny dialog, którego celem jest dzielić się historiami, rozwijać empatię i podejmować decyzje dla dobra publicznego. Ma prawidłowo oszacować zobowiązania podjęte w ramach Porozumienia paryskiego oraz wspierać decydentów w zwiększaniu ich zaangażowania po 2020 r. Niezadowolenie stron i obserwatorów wzbudził brak wezwania do głębszej i szybszej redukcji emisji, wynikający z uznania wytycznych do raportu IPCC

(Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu). W końcowej decyzji COP24 znalazła się jedynie wzmianka o tym. Pakiet katowicki określił, jak ma wyglądać tzw. globalny przegląd. Pierwszy odbędzie się w 2023 r., a jego przygotowanie i przebieg będą wzorowane na „Dialogu Talanoa”. Ma zachęcać do refleksji, o ile można i należy zwiększyć cele redukcyjne na 2030 r. Po pierwszym przeglądzie państwa będą przygotowywać swoje nowe plany klimatyczne prawdopodobnie na 2035 lub 2040 r.

— Nie udało się ustalić, jak mają funkcjonować mechanizmy handlu emisjami. Wynikało to głównie z postawy Brazylii, której zależy na przeniesieniu po 2020 r. jednostek w mechanizmie CDM według Protokołu z Kioto — mówi Lidia Wojtal.

Przyjęto, że art. 6 — dotyczący ustanowienia dwóch nowych mechanizmów handlu redukcjami emisji gazów cieplarnianych — po 2020 r. będzie finalizowany na kolejnym COP.

— Wiele państw postrzega handel emisjami jako skuteczne narzędzie do redukcji emisji i planują, albo już zaczęły wdrażać takie projekty. Poza UE takim przykładem jest Japonia, która już od kilku lat realizuje projekty redukcyjne w Azji. W ramach art. 6.2 Porozumienia paryskiego projekty te można będzie łączyć z innymi systemami handlu. Dzięki temu wygenerowane redukcje emisji (ITMO) będą mogły być transferowane między państwami, które będ mogły je wykorzystać do rozliczenia się ze swoich zobowiązań. Dodatkowo według art. 6.4 pojawia się organ nadzorujący funkcjonowanie drugiego z mechanizmów. W obu przypadkach, aby redukcje były wiarygodne, trzeba uzgodnić odpowiednio rygorystyczne ramy prawne. Na tę dyskusję zabrakło czasu na COP24 — wyjaśnia ekspertka.

Węgiel i ekolodzy

Według organizacji ekologicznych szczyt nie zakończył się porażką, lecz raczej brakiem sukcesu.

— Rządy zawiodły ludzi, którzy domagają się ambitnych działań na rzecz odchodzenia od spalania paliw kopalnych. Samo przyznanie, że świat potrzebuje pilnych działań i przyjęcie zasad wdrażania Porozumienia paryskiego nie jest wystarczające w obliczu zagrożenia, jakim jest zmiana klimatu — uważa Paweł Szypulski, koordynator działu Klimat i Energia w Greenpeace Polska.

Na dodatek pierwsza Skamielina Dnia, przyznawana codziennie za poszczególne aspekty polityki, trafiła się Polsce za wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, że „węgla wystarczy nam jeszcze na 200 lat”. Informacja pochodząca z czasów PRL, wyrwana z kontekstu, pokazuje ogromne braki o faktycznych zasobach węgla możliwych do wydobycia. Potem te wyróżnienia trafiały do innych krajów: Austrii, Arabii Saudyjskiej i Brazylii. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy