Student czy pracownik czasowy? Kto jest lepszy jako zastępca na czas urlopów?
Kogo lepiej zatrudnić w wakacje: studenta czy czasownika, zależy od potrzeb firmy i kwalifikacji kandydata.
Krzysztof Kwiecień, partner ds. HR w firmie doradczej Deloitte, uważa, że nasz status ma mniejsze znaczenie niż umiejętności i uzdolnienia, jakimi możemy się wykazać. Ktoś, kto nigdy nie studiował, może być lepszym pracownikiem, niż ten, kto zalicza kolejny fakultet. I na odwrót.
— Od wykształcenia ważniejsze są talenty, predyspozycje i motywacje — twierdzi Krzysztof Kwiecień.
Podobnie myśli Robert Żelewski, dyrektor personalny polskiego oddziału międzynarodowej sieci hoteli Starwood i szef Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami. Dlatego może powiedzieć, czy jest bardziej zadowolony z pracy studentów, czy tzw. czasowników.
— W obu grupach są osoby poważnie traktujące obowiązki i takie, na których zupełnie nie można polegać — mówi Robert Żelewski.
Doświadczenie i zapał
Do prostych prac biurowych bardziej opłaca się zatrudnić studenta. Szczególnie gdy robi się to bez pośrednictwa firm doradztwa personalnego. Tak uważa Anna Buczyńska, PR manager w serwisie internetowym Jobpilot Polska.
— Informacje o wakacyjnych wakatach można przesłać do uczelnianych biur zatrudnienia lub zamieszczać je bezpłatnie w internecie — mówi Anna Buczyńska.
Tam, gdzie zarządza się ludźmi lub podejmuje trudne decyzje, nieodzowne jest doświadczenie, lepszy jest więc pracownik z odpowiednim stażem, a nie student czy absolwent.
— Aby nie kupić kota w worku, warto przeboleć prowizję dla firmy rekrutacyjnej — radzi Anna Buczyńska.
Ale nie przekreślajmy zupełnie studentów tylko dlatego, że nie mają doświadczenia zawodowego — apeluje Adrian Kwiatkowski, prezes Koła Naukowego Strateg na Uniwersytecie Gdańskim w roku akademickim 2006/07. Jego zdaniem, godni polecenia są zwłaszcza ci, którzy udzielają się w organizacjach studenckich.
— Działają, czyli mają chęć, zapał i możliwości. Są kreatywni, czyli bardziej wartościowi niż pracownicy, którzy zdążyli wpaść w rutynę — przekonuje Adrian Kwiatkowski.
Wyławianie talentów
Krzysztof Kwiecień zwraca jeszcze uwagę na różnice, dla których zatrudnia się pracowników czasowych albo studentów. Pierwsi są na ogół potrzebni w przedsiębiorstwach na zastępstwo lub podczas sezonowego wzrostu produkcji albo liczby zleceń. Programy stażowe realizuje się, co prawda, by w okresie urlopów załatać dziury kadrowe, ale nie tylko po to.
— Głównym powodem organizowania praktyk i staży jest zatrzymanie w firmie młodych ludzi, którzy dali się poznać z jak najlepszej strony —sądzi Krzysztof Kwiecień.
Od połowy czerwca stażystką w trójmiejskim oddziale firmy Straight-Doradztwo Personalne jest Karolina Gosz, studentka psychologii na Uniwersytecie Gdańskim. Szefowie zwrócili uwagę na jej możliwości i zaangażowanie. Dlatego 1 września chcą podpisać z nią standardową umowę o pracę.
— W październiku zaczynam piąty rok studiów. Moi pracodawcy zapowiadają, że zrobią wszystko, żebym mogła pogodzić obowiązki zawodowe z nauką i pisaniem pracy magisterskiej — nie ukrywa zadowolenia Karolina Gosz.
Okiem Eksperta
Przemysław Gacek
prezes Grupy Pracuj, do której należy portal Pracuj.pl
Są zalety i wady
O tym, czy zatrudnić pracownika czasowego, czy studenta stażystę, decyduje wiele czynników.
Przyjmując czasownika, firma ponosi przede wszystkim większe koszty, bo zwykle zatrudnia się go za pośrednictwem wyspecjalizowanych agencji, którym płaci się prowizję. W zamian ma się pewność, że taka osoba szybko i sprawnie wdroży się w obowiązki stałego pracownika.
Z kolei zatrudnienie studenta to mniejszy koszt, ale trzeba mu poświęcić znacznie więcej czasu. Dlatego częściej decydują się na to pracodawcy planujący przedłużenie później umowy ze stażystą. To najlepszy sposób pozyskiwania stałych pracowników, bo można wcześniej dobrze poznać kandydata, obserwować go w różnych sytuacjach. Dodatkową zaletą studentów jest też ich duża otwartość na nowe technologie, kreatywność i chęć rozwoju, której czasem może brakować „etatowym czasownikom”.