Branża e-commerce musi zmienić procedury profilowania

Puls Biznesu, Materiał partnera: Sage
10-04-2018, 22:00

Zmiany wprowadzone wraz z RODO wpłyną na dotychczasowe praktyki właścicieli sklepów internetowych — zbieranie i przetwarzanie danych o klientach ulegnie pewnym ograniczeniom.

 Polskie prawo do tej pory nie regulowało szczegółowo kwestii związanych z tzw. profilowaniem, czyli zbieraniem informacji o konsumencie na podstawie jego zachowań w sieci. To się jednak wkrótce zmieni — wchodzące od 25 maja 2018 r. europejskie rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO) wprowadza bowiem legalną definicję profilowania, nakładając tym samym nowe obowiązki na właścicieli sklepów internetowych. — Firmy działające w branży biznesu internetowego będą musiały dokładnie przyjrzeć się swoim praktykom pod kątem zgodności z RODO.

Tym bardziej że właśnie e-biznes powszechnie wykorzystuje możliwości związane z tworzeniem profili zachowań konsumentów (internautów) w sieci. Bazując na tych zachowaniach, czyli np. jak długo czy na jakie strony zaglądają internauci, tworzy się profilowane oferty. W praktyce jest to szczególna forma przetwarzania danych osobowych, bo mocno ingeruje w prawo do prywatności, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę możliwość przewidywania przyszłych zachowań na podstawie pozyskanych informacji — zauważa Tomasz Mamys, menedżer projektu RODO w Sage.

Prawo do wglądu

Dotychczas profilowanie nie było traktowane jako odrębna kategoria przetwarzania danych osobowych, więc administratorzy danych osobowych mieli praktycznie wolną rękę w świetle dotychczasowych przepisów i nie obowiązywały ich żadne dodatkowe wymagania. Tymczasem art. 4 pkt 4 RODO definiuje profilowanie jako: „dowolną formę zautomatyzowanego przetwarzania danych osobowych, które polega na wykorzystaniu danych osobowych do oceny niektórych czynników osobowych osoby fizycznej, w szczególności do analizy lub prognozy aspektów dotyczących efektów pracy tej osoby fizycznej, jej sytuacji ekonomicznej, zdrowia, osobistych preferencji, zainteresowań, wiarygodności, zachowania, lokalizacji lub przemieszczaniasię”. Nowe rozporządzenie wskazuje dwie kategorie profilowania: polegające na ocenie prawdziwych informacji albo na wytworzeniu nowych, na podstawie zdobytej o danej osobie wiedzy.

— Do profilowania dochodzi wówczas, gdy administrator dokonuje oceny jakichkolwiek czynników osobowych jednostki. Ocena może dotyczyć zarówno obecnej sytuacji osoby, jak i prognozy wystąpienia określonego zdarzenia — zachowania czy cechy (predykcja). Dodatkowo, preambuła RODO nakazuje administratorom wykorzystanie m.in. odpowiednich matematycznych lub statystycznych procedur profilowania, środków technicznych i organizacyjnych zapewniających zmniejszenie ryzyka błędów w profilach itd. — zwraca uwagę Tomasz Mamys.

Jakie zmiany wprowadza RODO? Od 25 maja 2018 r. każdy klient sklepu internetowego, który jest poddawany profilowaniu, musi być świadom tego procesu, jego konsekwencji oraz powinien zostać poinformowany, czy dzieje się to w sposób zautomatyzowany. Powinien mieć także możliwość wyrażenia dobrowolnej zgody na ten proces lub wniesienia sprzeciwu, co często ma miejsce w przypadku przetwarzania danych w celu marketingu własnych produktów i usług administratora z zamiarem przygotowania zindywidualizowanej oferty handlowej. Obowiązek ten odnosi się do każdej kategorii profilowania, zarówno z udziałem czynnika ludzkiego, jak i zautomatyzowanego. Ponadto osoby, których dane są przetwarzane na cele profilowania, będą mogły uzyskać do nich dostęp.

Informacje pod kontrolą

Zmiany wprowadzone przez RODO odegrają niemałą rolę w branży e-commerce, biorąc pod uwagę, że profilowanie staje się coraz bardziej powszechne. Z jednej strony wiąże się to ze stale rosnącą ilością danych, z których można czerpać, a z drugiej strony — coraz doskonalszymi metodami ich analizy.

— RODO stawia pewne granice i to wpłynie na biznes internetowy. Prawdopodobnie część dotychczasowych możliwości profilowania ulegnie ograniczeniu. To powinno zmusić e-przedsiębiorców do postawienia sobie pytania, jak daleko powinno sięgać profilowanie, zwłaszcza że korzystając z różnych technologii i różnych modeli analiz, można dojść do nieco innych wniosków. Weźmy np. ocenę wiarygodności płatniczej czy ryzyko związane z ubezpieczeniami — opowiada Tomasz Mamys.

Dodaje, że mimo wszystko RODO nie powinno ograniczyć handlu internetowego, choć z pewnością przemodeluje dotychczasowe procesy. Warto też pamiętać o innych zmianach prawnych wprowadzanych w Polsce, mających wpływ na e-handel, jak np. zakaz handlu w niedzielę, który wpływa raczej pozytywnie, zwiększając ruch handlowy w sieci.

— Można jednak zwrócić uwagę na zupełnie inny aspekt — świadomości. Bardzo często profilowanie ze względu na stopień skomplikowania oraz kontrowersje jest nieco mylnie określane mianem „szpiegowania w sieci”. Mylnie, bo w rzeczywistości, profilowanie jest powszechnie stosowanym, efektywnym narzędziem marketingu bezpośredniego. Osoby fizyczne będą jednak — co także jest pośrednim celem wprowadzenia RODO — dokładniej sprawdzać, na co się zgadzają i co stanie się z ich danymi. I to w jakimś sensie wpłynie na zakres posiadanych danych. A dzisiaj dane to nowa, globalna waluta — podkreśla Tomasz Mamys.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Puls Biznesu, Materiał partnera: Sage

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Branża e-commerce musi zmienić procedury profilowania