Branża obrała właściwy kierunek

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2015-04-24 00:00

Przemysł rolno-spożywczy w Polsce wciąż jest zaliczany do tzw. sektorów niskich technologii, mimo że przeszedł znaczną modernizację

Od połowy lat 90. XX w. do 2008 r. w branżę rolno-spożywczą zainwestowano niemal 75 mld zł, z czego ponad 10,6 mld zł wykorzystał przemysł mięsny, po około 9 mld zł — mleczarski i zbożowo-młynarski, zaś ponad 1,9 mld zł — drobiarstwo. Kolejne lata to nowe inwestycje, które jeszcze bardziej podniosły efektywność pracy przedsiębiorstw rolno-spożywczych w Polsce.

DROGA DO CELU:
DROGA DO CELU:
Polskie browarnictwo pod względem technologicznym jest w dużej części nowoczesne i wydajne, zaś innowacje, których oczekuje rynek dotyczą produktów. Słuszną drogą jest więc budowanie ciekawych marek i warzenie dobrego piwa — mówi Marek Skrętny, dyrektor ds. marketingu Browaru Amber.
ARC

Zaawansowana produkcja

W drobiarstwie inwestycje w innowacje są dokonywane systematycznie, zwłaszcza od rozpoczęcia przez Polskę starań o wstąpienie do UE. Wykorzystywano w tym celu m.in. fundusze z programu SAPARD i innych służących dopasowaniu zakładów do norm unijnych, przepisów sanitarnych i weterynaryjnych.

— Modernizując linie uboju i podnosząc ich zdolności przetwórcze, zwiększono potencjał produkcyjny, ograniczając jednocześnie oddziaływanie zakładów na środowisko i zwiększając wydajność poprzez zastąpienie pracy ręcznej urządzeniami mechanicznymi. Dziś dzielą i filetują one tusze drobiowe, ważą i porcjują, a nawet pakują produkty — tłumaczy Rajmund Paczkowski, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa — Izby Gospodarczej (KRD-IG). Także podczas transportu żywca do zakładu ubojowego zaczęto stosować nowoczesne klatki, bardziej przyjazne dla ptaków. Poza tym bazę surowcową, a więc kurniki, w których tuczy się brojlery, wyposażono w urządzenia automatycznego pojenia i dostaw paszy. To jednak nie wszystko. Jak tłumaczy Rajmund Paczkowski, temperaturę w kurniku, oświetlenie i intensywność wentylacji ustala się obecnie z wykorzystaniem rozwiązań informatycznych, które nadzorują poszczególne parametry zależnie od pory dnia, wieku drobiu i stężenia pochodnych amoniaku.

— Te rozwiązania wpływają na optymalizację warunków, w jakich przebywają ptaki, i utrzymywanie w całym okresie tuczu najlepszych parametrów dobrostanu — dodaje prezes KRD-IG.

Bez ograniczeń

Po innowacje coraz chętniej sięgają także inne gałęzie przemysłurolno-spożywczego, np. piwowarstwo.

— W ostatnich latach sporo inwestowaliśmy w nasze browary, szczególnie w spółkę Lech Browary Wielkopolski. Powstała tu nowa linia rozlewnicza, służąca nie tyle zwiększeniu zdolności produkcyjnych, ile raczej naszej elastyczności. Zintegrowaliśmy również planowanie i logistykę w taki sposób, by skrócić i przyspieszyć drogę, jaką pokonuje nasze piwo od browaru do klienta. Naszą efektywność zwiększyliśmy także poprzez przekształcenie floty na hybrydową — mówi Paweł Kwiatkowski, dyrektor ds. korporacyjnych Kompanii Piwowarskiej. Według Marka Skrętnego, dyrektora ds. marketingu Browaru Amber, polskie browarnictwo pod względem technologicznym jest w dużej części nowoczesne i wydajne, zaś innowacje, których oczekuje rynek, dotyczą produktów.

— Na pewno zwiększy się świadomość konsumentów i chęć spożywania piwa ciekawego, które ma unikalny charakter i za którym stoi ciekawa historia. Słuszną drogą do wykorzystywania mocy produkcyjnych jest budowanie ciekawych marek i warzenie po prostu dobrego piwa, które konkurować będzie jakością i wartością daną konsumentowi, a nie tylko ceną — mówi Marek Skrętny.

Skutki nowoczesności

Co ciekawe, inwestycje w branży spożywczej spowodowały, że znacznie wzrósł jej potencjał produkcyjny, który nie jest w pełni wykorzystany. Dotyczy to przede wszystkim przemysłu mięsnego, w którym wykorzystanie zdolności produkcyjnych wynosiło pod koniec pierwszej dekady XXI w. od 25-30 proc. (ubojnie bydła, produkcja konserw) do 45-65 proc. (ubojnie trzody chlewnej, rozbiory, produkcja wędlin).

— Badania pokazują, że niepełne wykorzystanie potencjału produkcyjnego występuje też w drobiarstwie i mleczarstwie. Szacuje się je na 60- 70 proc. Lepiej wygląda to w pierwotnym przetwórstwie zbóż (przechowalnictwie, produkcji makaronów i pasz), bo wykorzystanie potencjału wytwórczego sięga tam 70-75 proc. Na tym tle gorzej wypada młynarstwo, gdzie wskaźnik ten nie przekracza 65 proc. — tłumaczy dr Stanisław Minta z Instytutu Nauk Ekonomicznych i Społecznych Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

 

Możesz zainteresować się również: