Branża w niepewności

27-01-2015, 00:00

2015 r. będzie trudny dla wszystkich uczestników rynku nieruchomości. I to nie tylko w związku z uwolnieniem kursu franka.

Znaczny wzrost wartości franka szwajcarskiego (o około 20 proc.) i duże wahania kursu tej waluty w dłuższym czasie znacząco wpłyną na cały rynek nieruchomości .

— Wraz ze wzrostem kursu franka zmieniają się współczynniki LTV kredytów frankowych, i relacja wartości kredytu do zabezpieczenia w postaci nieruchomości wzrasta — tym bardziej, im większy jest wzrost kursu. Banki mogą zmagać się z nieterminowymi spłatami, mogą wymagać od klientów dodatkowych zabezpieczeń, ale jednocześnie będą musiały utworzyć znaczne rezerwy, które zmniejszą planowaną akcję kredytową — tłumaczy Dariusz Książak, prezes Emmerson Evaluation.

Jeśli kredyty będą trudniej dostępne, mieszkania staną się mniej osiągalne dla przeciętnego Kowalskiego. Ucierpią wszyscy: potencjalni kupujący, banki, ale również deweloperzy.

Lepsze wieści

Wydaje się jednak, że prognozy dla spłacających kredyty we frankach są nieco bardziej optymistyczne niż przed tygodniem.

Z wyliczeń Expandera wynika, że raty kredytów zaciągniętych w tej walucie znacznie wzrosły, ale już niedługo możemy się spodziewać niewielkich spadków. Wraz ze wzrostem kursu CHF w Szwajcarii poszły w dół stopy procentowe — aż do ujemnego poziomu. Co prawda przez chwilę była obawa, czy wszystkie banki będą je stosować. Obecnie już wiadomo, że uwzględnią je przy obliczaniu oprocentowania.

— To bardzo dobra wiadomość dla zadłużonych we frankach szwajcarskich. Wpłynie to bowiem na spadek oprocentowania tego rodzaju kredytów do poziomu niższego niż marża banku. W rezultacie rata może się obniżyć nawet o ponad 100 zł — uważa Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Po wzroście CHF do 4,30 zł w przypadku zobowiązania w wysokości 300 tys. zł zaciągniętego w połowie 2007 r. na 30 lat rata wzrosła o 262 zł. W kolejnych miesiącach jednak spadnie, gdy tylko bank zaktualizuje oprocentowanie (zwykle dzieje się to raz na trzy miesiące). Jeśli LIBOR CHF 3M wyniesie -0,56 proc. (taki osiągnął 19 stycznia), to rata zmniejszy się o 80 zł. Jeśli natomiast wyniesie -0,75 proc., to spadnie ona o 106 zł. Rata co prawda nadal będzie wyższa niż w grudniu, ale jednak nieco ulży to kredytobiorcom.

Koniec z ulgami

Niestety, w tym roku więcej zapłacą również ci, którzy w 2007 r. zdecydowali się na zadłużenie w ramach programu „Rodzina na swoim” Przez osiem lat nabywcy mieszkań mogli liczyć na znaczne ulgi. Dopłata wynosiła połowę odsetek wynikających z publikowanej przez BGK stopy referencyjnej (obecnie 4,06 proc.) Oznacza to, że jeśli kredyt został zaciągnięty na 200 tys. zł, a do spłaty pozostało 175 tys. zł, to w najbliższym czasie rata wzrośnie o prawie 300 zł, czyli niemal o połowę. Warto jednak zaznaczyć, że sytuacja „frankowców” i spłacających preferencyjne kredyty jest zupełnie inna.

— Przede wszystkim zadłużenie tych drugich wynosi około 175 tys. zł, czyli jest niższe niż wartość mieszkania. Przez 8 lat osoby, które wzięły udział w programie RnS, zdążyły już spłacić część długu. W przypadku kredytu we frankach wynosi on nieco ponad 300 tys. zł, a więc o 50 proc. więcej niż w momencie zaciągania kredytu. W razie problemów ze spłatą uczestnicy RnS mogą więc sprzedać mieszkanie, spłacić dług i jeszcze pozostanie im w kieszeni trochę pieniędzy. „Frankowcy” nie mają natomiast takiej możliwości — tłumaczy Jarosław Sadowski.

Grupa, która w tym roku będzie musiała się pożegnać z dopłatami, nie jest duża. W 2007 r. udzielono zaledwie 4001 tego typu kredytów. W 2016 r. będzie ich już jednak 6645, a za dwa lata — ponad 30 tys. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Branża w niepewności