Bratanki biją pozostałych

opublikowano: 28-02-2017, 22:00

Nie było w regionie kraju, w którym inwestycji przybyło więcej niż w Polsce i na Węgrzech. To dobry prognostyk na przyszłość

W 2016 r. zagraniczne firmy zapowiedziały w Polsce 311 inwestycji za 10,8 mld USD (43,9 mld zł), o prawie 70 proc. więcej niż w rok wcześniej — wynika z danych fDi Intelligence z grupy Financial Times. Przedsiębiorcy obiecali rekordowe 62 tys. miejsc pracy. Takimi wynikami nie może się pochwalić żaden kraj regionu, jedynie Węgry zbliżyły się do Polski pod względem dynamiki wzrostu deklarowanych nakładów.

Efekt mercedesa

Dane fDi Intelligence dotyczą projektów ogłoszonych przez przedsiębiorców lub opisanych w mediach, a nie faktycznie zrealizowanych. Różnią się tym od raportu UNCTAD opartym na napływie BIZ (dane pochodzą z banków centralnych), który dane za 2016 r. poda czerwcu. Pokazują jednak, że Polska ma świetny czas w inwestycjach zagranicznych.

— To zasługa kilku wyjątkowo dużych projektów, m.in. Lufthansy i GE za 250 mln EUR czy Mercedesa za 500 mln EUR. Negocjacje z tymi firmami trwały już w 2015 r. i chwała urzędnikom, że potrafili kontynuować rozmowy po zmianie rządu. Inwestorzy nie obawiają się o stabilność polskiej gospodarki, podejmują decyzje na podstawie racjonalnych kryteriów, jak dostępność logistyczna, koszty pracy czy dostępność wykwalifikowanych technologicznie kadr — uważa Rafał Pulsakowski z PwC.

— Także w przypadku Węgier przyczyną musiały być znaczące inwestycje, w tym Mercedesa — dodaje Kiejstut Żagun z KPMG. W lipcu 2016 r. Daimler ogłosił, że zbuduje za 1 mld EUR drugą fabrykę na Węgrzech, w której zatrudni 2,5 tys. osób.

Liczby nie kłamią

Według Pawła Tynela, partnera w EY, dane odpowiadają rzeczywistości. — Nie dziwi mnie duża liczba i wysoka wartość projektów w Polsce i na Węgrzech. Polska miała świetny rok. Rząd Węgier obniżył CIT do 9 proc. Jednocyfrowa stawka dała temu krajowi efekt świeżości, choć na poziomie regionalnym jest tam przecież jeszcze podatek obrotowy, którego inwestorzy już nie dostrzegają — zauważa Paweł Tynel.

W Rumunii spadły wszystkie wskaźniki, na Słowacji projektów co prawda przybyło, ale miały niższą wartość i dadzą mniej etatów, a Czesi zanotowali niewielkie spadki.

— Czesi mają mocną pozycję w sektorze motoryzacyjnym i sąsiadują z Niemcami, co jest ich naturalnym atutem logistycznym. Słowacy spadli przez wysoką bazę związaną z ogłoszonym w 2015 r. projektem Jaguara (1 mld EUR, 2,8 tys. etatów), a na dodatek w tym kraju nie ma rąk do pracy. Rumunia to wciąż kraj drugiego wyboru — dodaje Paweł Tynel.

Nie tak dobrze

Niektórzy ostrzegają, żeby ostrożnie podchodzić do danych fDi Intelligence. — Są przypisywane do roku ogłoszenia, nawet jeśli inwestycja zacznie się później i będzie trwała kilka lat. Z danych NBP o zobowiązaniach inwestorów wynika, że w trzech pierwszych kwartałach wyniosły one 10,2 mld USD. 2016 r. może być całkiem dobry, ale aż takich zwyżek nie będzie — uważa Zbigniew Zimy, ekspert ONZ i wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Jednak zapowiedziane w ubiegłym roku inwestycje będą realizowane w najbliższych miesiącach. Rekordowa wartość ogłoszonych w 2016 r. projektów daje nadzieję na duże nakłady w kolejnych latach. Ekspert ONZ wytyka też, że 61,9 tys. miejsc pracy to olbrzymia liczba. W raportach EY, który liczy faktyczną liczbę miejsc pracy utworzonych w ciągu roku przez zagranicznych przedsiębiorców, lider pod tym względem, Wielka Brytania, miała ich w 2014 r. 32 tys., a Polska 15,5.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu