Braterstwo krwi

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Ford przenosi produkcję aut do Polski? Nic z tych rzeczy. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowsze wcielenie kombivana tej marki – Forda Tourneo Connect – powstaje… pod Poznaniem.

Kwestia wyboru: Gama silnikowa obejmuje jednostkę benzynową i diesla (w dwóch wariantach mocy). Dostępny jest też napęd na obie osie (tylko z mocniejszym dieslem) i skrzynia automatyczna DSG.Charlie Magee

Braterstwo krwi

opublikowano: 01-07-2022, 10:55
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Ford przenosi produkcję aut do Polski? Nic z tych rzeczy. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowsze wcielenie kombivana tej marki – Forda Tourneo Connect – powstaje… pod Poznaniem.

Kwestia wyboru:
Kwestia wyboru:
Gama silnikowa obejmuje jednostkę benzynową i diesla (w dwóch wariantach mocy). Dostępny jest też napęd na obie osie (tylko z mocniejszym dieslem) i skrzynia automatyczna DSG.
Charlie Magee

Kombivan to, jak nazwa wskazuje, nadwozie łączące cechy kombi i vana. Od pierwszego jest większy, od drugiego mniejszy. Auta należące do tego segmentu mogą występować jako osobowe lub dostawcze. Najczęściej mają boczne przesuwne drzwi, co znacznie podnosi ich walory użytkowe, oraz silniki o osiągach mających dawać większe zadowolenie na stacji benzynowej niż na autostradzie, co z kolei podnosi ekonomiczną frajdę z posiadania. Frajda z prowadzenia? No cóż. To ten typ samochodu, przed którym stawiane są innego rodzaju zadania.

Chętnych na tak zbudowane auto nie brakuje, ale trudno nazwać segment kombivanów popularnym. Szczególnie w Polsce. W minionym roku zarejestrowano tylko 7,3 tys. takich aut, co daje segmentowi zaledwie niespełna dwuprocentowy udział w naszym rynku. Powód? Ludzie, którzy znacznie lepiej odnaleźli by się w kombivanie, i tak wybierają… SUV-a. Kto by się odnalazł? Przede wszystkim duże rodziny i mali przedsiębiorcy. Model idealny to mały przedsiębiorca z dużą rodziną. Ten typ nadwozia doskonale sprawdzi się również tym, którzy lubią dalekie podróże lub uprawiają sport. Przestronne wnętrze kombivana bez trudu pomieści sprzęt niezbędny do jego uprawiania, a i przenocować, jeśli zajdzie taka konieczność, będzie wygodniej. Trzeba jednak pamiętać, że mimo tych zalet, mimo że kombivana można całkiem dobrze wyposażyć i mimo akceptowalnego poziomu komfortu kombivanom z charakteru znacznie bliżej do dostawczaka niż auta osobowego.

Spod znaku Bliźniąt

Bez zmian:
Bez zmian:
Dostawcza odmiana Tourneo Connect (Transit Connect) pojawi się w ciągu dwóch lat. Do tego czasu dostępna będzie poprzednia wersja – ta zbudowana na bazie Forda Focusa.
Charlie Magee

Czas na Forda – bohatera dzisiejszego tekstu. Model Tourneo Connect znany jest publiczności od dwóch dekad. Debiutująca obecnie generacja to jego trzecia odsłona. Przy debiutach kolejnych generacji często używa się określenia „zupełnie nowy” lub „ zbudowany od początku”, często bywa, że owo stwierdzenie jest, delikatnie mówiąc, naciągane, ale nie w tym przypadku. Powody są dwa. Pierwszy to taki, że poprzednia generacja będzie cały czas produkowana (w Walencji) i sprzedawana jeszcze przynajmniej przez rok. Drugi powód jest taki, że nowe Tourneo… nie jest fordem. Znaczy, jest nim, ale… Od początku.

Obecna generacja Tourneo Connect to rezultat współpracy Forda z Volkswagenem. W samej współpracy nie ma nic dziwnego. Koncerny robią to od lat. Cykl życia modelu znacznie się skrócił, na autach zarabia się mniej, więc taka synergia przynosi wymierne korzyści. Na rynku roi się od niemal identycznych technicznie aut różnych marek. Różnice są większe, jak np. w wypadku Toyoty Celiki i BMW Z, albo mniejsze – jak w wypadku np. Toyoty Prace i Peugeota Travellera. Ford Tourneo Connect zalicza się do drugiej grupy. To krewniak Volkswagena Golfa, bowiem to na płycie golfa powstaje Volkswagen Caddy, którego Tourneo Connect jest technicznym jednojajowym bliźniakiem. Oczywiście Ford zadbał, by nie mylić go z krewnym, niemniej różnice w zasadzie sprowadzają się do tych wizualnych – z dwoma wyjątkami.

Wybór:
Wybór:
Auto można zamówić w odmianie nie tylko pięcio-, ale i siedmioosobowej (dopłata 4,3 tys. zł). Oczywiście tylko w dłuższej wersji można liczyć na pojemny bagażnik za trzecim rzędem foteli. Siedzenia można łatwo zdemontować.
Charlie Magee

Zupełnie inny jest przedni pas – to charakterystyczna fordowska atrapa chłodnicy, inny kształt mają zderzak i reflektory. Z boku? To w zasadzie inne wzory felg. Najłatwiej pomylić braci, patrząc na nich z tyłu. Zmiany są skromne, ograniczają się w zasadzie do nieco przeprojektowanych lamp i przetłoczenia klapy bagażnika. Wnętrze? No cóż. Inne wzory tapicerek, nieco inne materiały na boczkach drzwi, no i logo Forda. Dużo? Niespecjalnie. Są jeszcze dwie różnice, ale o nich za chwilę. Poza tym trudno te auta rozróżnić, ta sama deska rozdzielcza, te same ekrany. I jeszcze jedno. Ta sama płyta podłogowa oznacza nie tylko te same co w Volkswagenie systemy wspomagające, ale i te same silniki oraz skrzynie biegów. Do wyboru są: czterocylindrowy benzynowy silnik o pojemności 1,5 l i mocy 114 KM oraz dwulitrowy diesel w dwóch wariantach – 102 lub 122 KM. Skrzynie? DSG lub 6-stopniowy manual– identycznie jak w Caddym.

Polski pierwiastek

Bliźniacy:
Bliźniacy:
Trzecia generacja Forda Tourneo jest konstrukcją opracowaną wspólnie z Volkswagenem. Jest też produkowana w Polsce. We Wrześni, czyli tam, gdzie powstaje Volkswagen Caddy.
Charlie Magee

Jak wynika z tych informacji, współpraca Forda z Volkswagenem jest ścisła (w jej ramach na platformach VW będą też powstawały pikapy Forda i przyszłe miejskie elektryki). A skoro ścisła, to i miejsce narodzin powinno być to samo. I jest. Tourneo Connect powstaje w polskiej fabryce VW we Wrześni pod Poznaniem, co czyni z niego drugi (po Fordzie Ka) produkowany w naszym kraju model tej marki. No, ale to też nie jest wyróżnik. Volkswagen również buduje w Polsce kilka modeli. Dlaczego więc wybrać Forda, a nie Volkswagena?

Pomijając względy estetyczne (po drodze mi będzie pod tym względem z Fordem, w moich oczach wieki grill nieco gubi dostawczą ociężałość tej konstrukcji), jest jedna rzecz. Dostrzeżesz ją, kiedy zasiądziesz za sterami tego wehikułu. Choć ekrany systemu multimedialnego są identyczne, inny jest system. I to jest doskonała wiadomość, gdyż nie lubię walczyć z tym zaprojektowanym dla VW. Druga rzecz spodoba się starszym kierowcom (czyli m.in. mnie). To fizyczne przyciski. Jest ich więcej. VW w nowych autach stawia na smyrane, a ja tego po prostu nie lubię. Poza tym zarówno w VW, jak i Fordzie masz wersję z krótszym i dłuższym rozstawem osi. Auto w obu wersjach długości można zamówić w odmianie nie tylko pięcio-, ale i siedmioosobowej (dopłata 4,3 tys. zł). Oczywiście tylko w dłuższej wersji można liczyć na pojemny bagażnik za trzecim rzędem foteli. Siedzenia można łatwo zdemontować. No i zgadnijcie. W VW jest tak samo. Tourneo może mieć wielkie (ale nieotwierane) okno dachowe, niestety – tak jak w VW – bez rolety.

Jak jeździ? Nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że tak jak VW. Nie jest demonem prędkości, bo nie po to został zbudowany. Pokonałem za kierownicą 122-konnego Tourneo z dieslem i zwiększonym rozstawem osi około 900 km. Połowę jako kierowca, połowę jako pasażer. Z obu perspektyw twierdzę, że nie ma się do czego przyczepić. Autostradowe prędkości osiąga bez wysiłku, nie męczy nadmiernie hałasem ani nie zaskakuje spalaniem (średnia z trasy z Warszawy do Karpacza i z powrotem do 6,5 l na 100 km). Jest przestronny, dobrze pomyślany i nie wygląda tandetnie. Jest dokładnie taki, jaki powinien być kombivan.

Cenowa argumentacja

Wymiary:
Wymiary:
Nowy Ford Tourneo Connect ma 450,0 cm długości, 185,5 cm szerokości i 183,3 cm wysokości. Rozstaw osi to 275,5 cm. W wersji przedłużonej (Grand Tourneo Connect) jest o 33,3 cm dłuższy, ma też o 21,5 cm większy rozstaw osi.
Charlie Magee

Ford i Volkswagen różnią się cenami. Choć to bardziej zabieg żonglowania stosunkiem ceny do wyposażenia. Najtańsze Tourneo Connect 1.5 EcoBoost Titanium (za kilka miesięcy pojawią się tańsze wersje wyposażenia) kosztuje 123,1 tys. zł. Z dłuższym nadwoziem – 126,8 tys. zł. Najdroższą wersją jest obecnie Tourneo Connect z dieslem 2.0, większym rozstawem osi i napędem na wszystkie koła (AWD). Kosztuje 152 tys. zł.

Za kierownicą:
Za kierownicą:
Choć ekrany systemu multimedialnego Forda Tourneo Connect są identyczne jak w Volkswagenie Caddy, inny jest system. Jest też więcej fizycznych przycisków.
Charlie Magee

Volkswagen ma już w ofercie najtańszą wersje Caddy. Wycenił ją na 112 tys. zł, ale już wersja Life (mniej więcej odpowiednik wersji Titanium w Fordzie) 125 tys. zł, czyli więcej. Niewiele, ale zawsze.

Podsumowując – mamy dwa niemal identyczne auta. Oba doskonale sprawdzą się w roli, jaka wpisana jest w bycie kombivanem. Specjaliści z Forda starali się upchnąć jak najwięcej swojego. Udało się, głównie wizualnie. Ale nie ma w tym nic dziwnego. Takich bliźniaków jak Tourneo i Caddy będzie coraz więcej i coraz mniej będzie między nimi różnic. To kwestia tabelki. Ale jeśli nowy Tourneo ma dla ciebie mało Forda w Fordzie, to nie wyjdziesz z salonu tej marki z kwitkiem. Poprzednia generacja pozostanie w gamie. A to czysto fordowskie, wykorzystujące płytę podłogową modelu Focus rozwiązanie. Są jednak dwa haczyki. Pierwszy to taki, że w sprzedaży pozostanie tylko wersja dostawcza znana jako Transit Connect, drugi – że nie potrwa to długo. Maksymalnie dwa lata. A potem – i to nie dotyczy wcale Forda, choć i jego pewnie też – już tylko… bracia i siostry.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane