Bricomarché idzie do mniejszych miast

Sieć sklepów dla majsterkowiczów stawia na ogrody i wyposażenie wnętrz. Będzie szukała klientów w coraz mniejszych miastach

Polska to kraj majsterkowiczów. Zgodnie z tegorocznym raportem „Zrób to sam”, przygotowanym przez Allegro, Mobile Institute i Majsterki.pl, pojęcie DIY — czyli właśnie „zrób to sam” — zna tylko 15 proc. Polaków, ale samodzielne wykonywanie prac w domu czy ogrodzie deklaruje prawie 85 proc. ankietowanych. Materiałów dostarcza im rosnący rynek marketów DIY.

PORA NA PRZYSPIESZENIE:
Zobacz więcej

PORA NA PRZYSPIESZENIE:

Bricomarché, którego dyrektorem generalnym jest Katarzyna Stefanide, ma obecnie 131 sklepów, a za 6 lat chce ich mieć 400. W ekspansji ma pomóc stworzenie nowego formatu sklepów, dopasowanego do mniejszych miast. Wojciech Robakowski

Zgodnie z danymi PMR, wartość detalicznego rynku sprzedaży DIY to już ponad 25 mld zł. Liderem branży, z udziałem przekraczającym 20 proc., jest Castorama, kontrolowana przez brytyjskiego Kingfishera. Na kolejnych stopniach podium stoją francuskie Leroy Merlin i niemieckie Obi. Numerem cztery na rynku jest natomiast Bricomarché, działające pod francuskim szyldem, ale zrzeszające polskich przedsiębiorców. W 2016 r. sieć ma zwiększyć przychody o około 24 proc.

— Spodziewamy się, że w tym roku obroty sklepów Bricomarché sięgną 1,8 mld zł, a w przyszłym wyniosą około 2 mld zł. W sieci działa już 131 sklepów, należących do 97 polskich przedsiębiorców. Do końca tego roku ruszą jeszcze trzy, na pierwszy kwartał 2017 r. mamy zaplanowanych osiem otwarć, a plan na cały rok to około 20 nowych marketów — mówi Katarzyna Stefanide, dyrektor generalna Bricomarché.

Potencjał małych

Zgodnie z ogłoszoną dwa lata temu strategią, Grupa Muszkieterów ma do 2020 r. zainwestować w Polsce około 6 mld zł i otworzyć około 500 nowych sklepów. Większość z nich mają stanowić spożywcze markety Intermarché, ale sklepów pod drugim szyldem grupy też będzie szybko przybywać.

— Nasza strategia zakłada, że w 2022 r. w sieci będzie działało 400 sklepów, więc oczywiście musimy zwiększyć tempo ekspansji. Obecnie koncentrujemy się na miastach liczących 15-50 tys. mieszkańców, ale będziemy wchodzić też do mniejszych ośrodków miejskich, mających 10-15 tys. mieszkańców. Wymaga to wprowadzenia mniejszego konceptu handlowego, który już testujemy. Mniejsze miasta mają duży potencjał — konkurencja między sieciami nie jest tam tak zacięta, a klientów nie brakuje — mówi Katarzyna Stefanide.

Towar do sklepów sieci trafia głównie bezpośrednio od dostawców i importerów, ale jedna czwarta dostaw realizowana jest z magazynu centralnego pod Poznaniem.

— Na razie nie planujemy budowy drugiego centrum logistycznego, ale taka konieczność może się pojawić w ciągu 2-3 lat. Powstałoby ono na wschodzie kraju — mówi Katarzyna Stefanide.

Zmiana trendów

Markety z segmentu DIY przez lata koncentrowały się na asortymencie budowlanym i artykułach dla majsterkowiczów.

Oczekiwania klientów jednak się zmieniają. — W sklepach DIY decyzje zakupowe w coraz większym stopniu podejmują kobiety — już dziś stanowią około 56 proc. kupujących i ich udział rośnie o około 2 pkt. proc. rocznie. Musimy przystosowywać sklepy do zmieniających się trendów. Rozszerzamy i modernizujemy działy z asortymentem ogrodowym, którym staramy się wyróżnić na rynku, rozszerzamy też ofertę artykułów dekoracyjnych. Nie oznacza to, że asortyment dla majsterkowiczów — na którym w branży osiąga się najwyższe marże — schodzi na drugi plan. Ale tymi majsterkowiczami są po prostu coraz częściej kobiety, które oczekują innego sposobu prezentacji asortymentu — mówi Katarzyna Stefanide.

W najbliższym czasie sieć zamierza też uruchomić sprzedaż przez internet.

— Chcieliśmy zrobić to już w tym roku, ale przystosowanie systemów IT, których używa grupa, wymaga czasu. E-sklep Bricomarché powinien ruszyć w 2017 r. W tym kanale bardzo dobrze sprzedają się m.in. elektronarzędzia. Widzimy też, że klienci chętnie kupują w internecie np. płytki, po tym jak wcześniej obejrzą je w sklepie. Asortyment budowlany, rośliny czy artykuły dekoracyjne wciąż jednak chętniej kupujemy na miejscu — mówi dyrektor generalna Bricomarché. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bricomarché idzie do mniejszych miast