Bush nie rezygnuje

Piotr Kuczyński
04-03-2003, 00:00

Koalicji rządzącej już nie ma, a perspektywy nie są świetlane. W krótkim terminie nie będzie to miało jednak wielkiego znaczenia. W dłuższym może doprowadzić do przedterminowych wyborów. Jednak z pewnością nie stanie się tak przed referendum. Najbliższy możliwy powód upadku rządu to odrzucenie budżetu na 2004 rok. Najlepsza rada dla inwestorów na najbliższe sesje to nie wyrywać się przed szereg i czekać obserwując przede wszystkim obrót. Jego duży wzrost przy wyraźnej zmianie indeksów pokaże kierunek ich dalszego ruchu.

Za granicą Saddam Husajn rozgrywa z prezydentem Bushem kolejną partię szachów. Przywódca Iraku zdobywa w niej przewagę pokazując, że chce się rozbrajać. Z kolei w odruchu desperacji administracja amerykańska ogłosiła, że to nie wystarczy i potrzebne jest także odsunięcie od władzy Saddama Husajna. To z kolei zostało odczytane przez przeciwników wojny jako poszukiwanie pretekstu do interwencji zbrojnej w Iraku. Weto dla wojny ze strony Francji czy Rosji jest bardzo prawdopodobne. Na domiar złego (dla USA) Turcja nie zgodziła się na rozmieszczenie 62 tys. wojsk USA, torpedując w ten sposób plan ataku na Irak z północy i południa.

Te wydarzenia inwestorzy odczytali jako szansę odsunięcia wojny w czasie. Być może stąd poniedziałkowe wzrosty na zachodnich rynkach akcji. Jednak tak naprawdę sytuacja jest dużo gorsza, bo atak na Irak bez zgody ONZ prawie pewny. Poniedziałkowy wzrost bazował po prostu na fałszywych przesłankach, bo trudno sobie wyobrazić, by prezydent Bush zrezygnował z wojny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Bush nie rezygnuje