BWE coraz bliżej inwestora

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2004-10-08 00:00

BWE kończy rozmowy z inwestorami, którzy go dokapitalizują. Prowadzi też windykację, dzięki której w końcu może wyjść na prostą.

Bankowi Współpracy Europejskiej (BWE), jednej z mniejszych instytucji, zostały trzy miesiące na podwyższenie kapitału przynajmniej o 40 mln zł, czego domaga się Komisja Nadzoru Bankowego.

— Jesteśmy na etapie ostatecznych negocjacji z nowymi inwestorami, które powinny zakończyć się jeszcze w tym miesiącu — mówi Urszula Mleczko, prezes BWE.

Nadal zainteresowanie dokapitalizowaniem BWE wyraża Bank of Jordan, największy jordański bank, jednak zarząd BWE prosi — oprócz pieniędzy — o pomoc w rozwoju i wieloletnią współpracę. Nie wiadomo, jaki udział obejmie inwestor. Na razie w 80 proc. BWE kontroluje rodzina Gudzowatych.

— Jesteśmy na etapie restrukturyzacji. Rezygnujemy z finansowania dużych spółek, bo na to nie starcza nam kapitałów, a zaczynamy współpracę z sektorem małych i średnich przedsiębiorstw. Dzięki temu spada nam wartość kredytów, ale rośnie liczba klientów —wyjaśnia Urszula Mleczko.

Bardzo poważnym problemem, z którym boryka się nadal bank, jest bardzo znaczący odsetek złych długów. Na szczęście powoli poprawę przynosi proces windykacji.

— Właśnie podpisaliśmy umowę z Euromarkiem, któremu odsprzedaliśmy znak firmowy Alpinusa, przejęty za wierzytelności —mówi Urszula Mleczko.

Euromark ma spłacić długi Alpinusa z przychodów maksymalnie do 2010 r., a BWE będzie stopniowo rozwiązywał rezerwy.

Jeśli oprócz tej transakcji bankowi uda się sprzedać jeszcze dwie przejęte nieruchomości, wówczas w tym roku jego wynik finansowy może być bliski zera. Po kolejnych windykacjach należności w 2005 r. BWE może być już na plusie.

Możesz zainteresować się również: