Były diler daruje fiskusowi majątek

opublikowano: 08-11-2012, 00:00

Przedsiębiorca wywiesił kolejny baner uderzający w skarbówkę. Zamierza też przekazać jej nieruchomość wartą 8 mln zł

Zbigniew Stonoga, były diler Fiata, nie spuszcza z tonu i kontynuuje kontrowersyjne akcje protestacyjne przeciwko działaniom fiskusa wobec jego spółek. Wczoraj na ogrodzeniu firmy Auto France przy ul. Modlińskiej w Warszawie wywiesił napis dedykowany Urzędowi Skarbowemu Warszawa-Targówek, który od miesięcy nie oddaje mu sporych pieniędzy. To już druga jego akcja z niecenzuralnym banerem.

Krzyk rozpaczy

— Zdaję sobie sprawę, jakie stosuję metody. Nie obawiam się jednak konsekwencji. Moim celem jest nagłośnienie problemu i zwrócenie uwagi na to, że z winy fiskusa musiałem już zwolnić 78 osób i będę musiał pożegnać się z kolejnymi 67 pracownikami — mówi Zbigniew Stonoga.

Wiosną tego roku na budynku dilerskim Fiata w Zamościu powiesił napis „Wypier… lił nas urząd skarbowy na 1,9 mln zł. Dziękujemy Ci zas…na Polsko”. Akcja odbiła się szerokim echem w mediach i zrobiła furorę w internecie. Jedni bili brawo, inni pukali się w głowę. Fiat potępił tę formę protestu i rozwiązał z Car Management umowę dilerską.

Prokuratura wszczęła śledztwo podejrzewając obrazę państwa i narodu polskiego (grozi za to do 3 lat więzienia). Umorzyła śledztwo nie dopatrując się złamania prawa. To utwierdziło biznesmena w słuszności metody walki z fiskusem, ale też go rozzuchwaliło.

— Zdecydowaliśmy się na kolejny mocny baner, bo dotychczas skarbówka nie oddała nam pieniędzy, mimo że już wiosną stwierdziła, że nie było żadnych nieprawidłowości. Mimo to dostaliśmy niedawno pismo o przedłużeniu kontroli podatkowej do 17 grudnia 2012 r., a dopóki ona trwa, nie możemy otrzymać zwrotu VAT. Takie kontrole mogą być wydłużane w nieskończoność — tłumaczy były diler Fiata. Fiskus podejrzewa próbę wyłudzenia zwrotu VAT przy zakupie przez CM nieruchomości w Zamościu pod działalność dilerską. Spór zapewne rozstrzygnie sąd.

Wariat czy desperat?

Zbigniew Stonoga zdecydował się też na gest bez precedensu w naszym kraju. Zaproponował urzędowi skarbowemu darowiznę w postaci zamojskiej nieruchomości.

— Skarbówka wyceniła tę nieruchomość na 8 mln zł. Fiskus przetrzymuje od dawna nasze pieniądze, więc nie stać nas na utrzymywanie tej nieruchomości. Miesięcznie kosztuje to ponad 15 tys. zł. Od miesięcy bezskutecznie próbujemy tę nieruchomość sprzedać. Nie chcemy dopuścić do tego, aby koszty utrzymania dalej rosły, bo nie damy rady ich spłacić. Zdecydowaliśmy się przekazać ją urzędowi skarbowemu w drodze darowizny — mówi Zbigniew Stonoga. Zadzwoniliśmy do Ewy Krzysiak, naczelnik US Warszawa-Targówek.

— Nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć, że taka propozycja wpłynęła, gdyż stanowi to tajemnicę służbową. Mogę jedynie stwierdzić, że jako naczelnik urzędu skarbowego nie mam umocowania do przyjęcia czy odrzucenia takiej darowizny. Musiałabym sprawę przekazać do Ministerstwa Finansów. Osobiście jednak nie słyszałam o przypadku darowizny nieruchomości na rzecz skarbu państwa — mówi Ewa Krzysiak.

Zaskoczenia nie kryje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

— Naprawdę ktoś chce podarować nieruchomość fiskusowi? Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Sporo natomiast było nieruchomości przejętych przez fiskusa za długi podatkowe — mówi prof. Modzelewski.

Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów. — Nigdy o takim przypadku nie słyszałam, ale potrzebuję więcej czasu, aby to dokładnie sprawdzić — mówi Wiesława Dróżdż, rzeczniczka MF. Pisemna propozycja darowizny także usiana jest inwektywami. Podpisana: „Z wyrazami pogardy — Zbigniew Stonoga”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu