Przeklinanie Polski i fiskusa uchodzi na sucho

Były diler Fiata nie zostanie ukarany za wywieszenie rozpaczliwego i niecenzuralnego baneru

Zaskakujący finał znalazło kilkumiesięczne śledztwo zamojskiej prokuratury w sprawie desperackiej akcji firmy Car Management (CM). Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa obrazy Rzeczypospolitej Polskiej, narodu polskiego i urzędu skarbowego.

— Śledztwo zostało umorzone z powodu braku znamion czynów zabronionych w postaci znieważenia narodu oraz państwa polskiego. Osoby, które wywiesiły ten wulgarny napis, nie miały zamiaru popełnienia tych przestępstw. Ich celem było nagłośnienie problemów z fiskusem — mówi Ewa Pizun, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej w Zamościu. Jeden z zarzutów dotyczył poniżenia Urzędu Skarbowego Warszawa-Targówek. Prokuratura nie ma zamiaru brać fiskusa w obronę.

— Nie dostrzegamy interesu społecznego w ściganiu z urzędu ewentualnego pomówienia urzędu skarbowego. Urząd to profesjonalny podmiot, który może samodzielnie wystąpić z aktem oskarżenia, jeżeli czuje się poszkodowany — mówi prokurator Ewa Pizun.

Nóż w plecy

Pod koniec maja 2012 r. media zelektryzowała niecodzienna akcja Car Management (ówczesnego dilera Fiata), który na budynku oddziału w Zamościu wywiesił wulgarny baner skierowany przeciwko fiskusowi oraz państwu.

W kontrowersyjny sposób firma chciała zwrócić uwagę opinii publicznej na to, że urząd skarbowy nie chce jej oddać 1,9 mln zł podatku VAT, co może doprowadzić ją do upadłości. Akcja wzbudziła mieszane uczucia. Jedni chwalili za odwagę i pomstowali na fiskusa, inni pukali się w głowy. Prokuratura zarekwirowała baner i wszczęła śledztwo. Z powodu braku stwierdzenia przestępstw nikt nie usłyszy zarzutów.

— Czy czuję satysfakcję? Nie. Wszczęcie tego śledztwa było błędem i porażką wymiaru sprawiedliwości. Dotychczasowe postępowanie prokuratury zaszkodziło firmie tak samo jak upór fiskusa w nieoddawaniu nam należnych pieniędzy. W efekcie tej nagonki Fiat zerwał z nami umowę dilerską, czym wbił nam nóż w plecy. Nie mamy pieniędzy na dalszą działalność. 54 osoby straciły pracę. Musieliśmy złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości — mówi Zbigniew Stonoga, właściciel Car Management, pomysłodawca akcji z banerem, który od nas dowiedział się o umorzeniu śledztwa. Decyzja prokuratury jest nieprawomocna.

To początek walki

Zbigniew Stonoga zapewnia, że nawet gdyby mógł cofnąć czas, postąpiłby tak samo. — Nie żałuję tego, co zrobiliśmy. Uważam, że ten baner powinien ciągle wisieć, ponieważ jest krzykiem rozpaczy.

W Polsce wielu przedsiębiorców na własnej skórze odczuwa, co to znaczy być traktowanym przez urzędy skarbowe jak przestępca. Tak dalej być nie może — mówi szef CM.

Urząd Skarbowy Warszawa-Targówek dotychczas nie oddał firmie 1,9 mln zł z VAT, bo sprawdza, czy nie doszło do próby wyłudzenia zwrotu podatku. Źródłem problemów ze skarbówką było wykupienie przez CM nieruchomości od firmy Autobial, byłego zamojskiego dilera Fiata. Nabywca zapłacił 8,5 mln zł.

Autobial wystawił fakturę z 23-procentowym VAT. CM podatek uiścił. Fiskus nie chce VAT oddać, gdyż uważa, że transakcja była zbyciem zorganizowanej części przedsiębiorstwa, a takowa nie podlega VAT, więc faktura nie powinna być wystawiona. Marcin Romańczuk, doradca podatkowy w Taxplan (pełnomocnik CM), twierdzi, że doszło do przeniesienia własności wybranych składników majątkowych, więc spółce przysługuje prawo do obniżenia VAT. Spór się zaogni.

— Zamierzam zawiadomić prokuraturę o bezpodstawnym pomówieniu nas o popełnienie przestępstw przez organy skarbowe oraz doprowadzenie firmy do upadłości na skutek niedopełnienia obowiązków przez fiskusa — zapowiada Zbigniew Stonoga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Przeklinanie Polski i fiskusa uchodzi na sucho