Kilkanaście biur podróży tworzy konsorcjum. Dzięki temu będą mogły ubiegać się o unijne dotacje.
Piętnaście biur podróży zlokalizowanych w różnych miastach Polski utworzyło konsorcjum Alians.
— Razem mamy o wiele silniejszą pozycję negocjacyjną — mówi Barbara Dziedzic, prezes Aliansu.
Stowarzyszone biura oferują usługi w 20 miastach. Udział w konsorcjum daje im wiele korzyści.
— Teraz możemy przeprowadzać działania na wiele większą skalę. Chcemy m.in. wystąpić o dofinansowanie z funduszy unijnych, na co pojedyncze biuro nie miałoby szans — wyjaśnia Barbara Dziedzic.
Udział w organizacji może już niedługo przynieść wymierne efekty.
— Chcemy uruchomić 24-godzinne call center. Dziś żadne biuro nie dysponuje taką usługą. Teraz, gdy rozłożymy koszty na piętnastu uczestników, realizacja pomysłu jest możliwa i to szybko — zapowiada prezes Aliansu.
Konsorcjum to także obowiązki.
— Członkowie nie mogą działać w ramach innej sieci, muszą także posiadać akredytację IATA (International Air Transport Association — przyp. red.) — podkreśla Barbara Dziedzic.
Mimo że konkurencja wymusza konsolidację, to na faktyczne zmiany na rynku biur podróży przyjdzie jeszcze poczekać.
— Połączenia biur podróży są nieuniknione. Jednak dziś na polskim rynku nie ma jeszcze konkretnych ruchów w tym kierunku. Tworzące się sieci to pozorna współpraca w celu sprzedania produktu. Nikt dotąd nie zdecydował się chociażby na wydawanie wspólnych katalogów. Trwa zacięta walka — ocenia Józef Ratajski, prezes Polskiej Izby Turystycznej.