Capchem ruszy w przyszłym roku

opublikowano: 24-06-2021, 20:00

Wkrótce zacznie się w Śremie przebudowa byłego zakładu BASF, w którym chiński poddostawca LG Energy rozpocznie produkcję elektrolitu w 2022 r.

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Dlaczego Capchem nie zbudował fabryki w Oławie
  • Za ile kupił zakład BASFa w Śremie
  • Ile elektrolitu będzie w nim produkować
  • Gdzie jeszcze wybuduje fabryki

Capchem, chiński dostawca elektrolitów do baterii litowo-jonowych, jest na ostatniej prostej do rozpoczęcia prac budowlanych w Śremie w województwie wielkopolskim.

- Zainwestujemy 50 mln EUR w zaadaptowanie obiektu i urządzenia. Uzyskaliśmy wszystkie wymagane pozwolenia do rozpoczęcia budowy. Na finiszu są również negocjacje z wykonawcami. Planujemy uruchomić masową produkcję w trzecim kwartale przyszłego roku – zapowiada Johnson Qin, prezes Capchemu, który zaznacza, że inwestycja jest realizowana na zaproszenie polskiego rządu i wspierana przez Polską Agencję Inwestycji i Handlu.

Krótkie terminy
Krótkie terminy
Johnson Qin, prezes Capchemu, zapowiada, że przebudowa zakładu, który firma kupiła, ruszy lada moment, a produkcja - w przyszłym roku.

Mieszkańcy nie chcą fabryki elektrolitu

Łatwo nie było. Inwestycji sprzeciwiali się mieszkańcy, którzy obawiają się nowego chemicznego zakładu. Starosta śremski wystąpił na początku roku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu o stwierdzenie nieważności decyzji środowiskowej, a następnie zawiesił postępowanie o wydanie decyzji pozwolenia na budowę. Wojewoda wielkopolski uchylił jednak zaskarżone postanowienie organu I instancji o zawieszeniu, a starosta śremski podpisał pozwolenie na budowę 9 kwietnia. Z początkiem czerwca SKO uznało, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania w tej sprawie i ewentualnego podważenia decyzji burmistrza.

Śrem to już druga lokalizacja chińskiej fabryki. Najpierw Capchem miał zbudować za 40 mln EUR fabrykę w Godzikowicach w gminie Oława. W tej samej gminie inwestycję planował inny chiński producent elektrolitu Guotai-Huarong. Mieszkańcy oprotestowali obie fabryki.

W powiecie śremskim nie wszyscy są zadowoleni.

– O fabryce Capchemu dowiedzieliśmy się od działaczy z Godzikowic, którzy opowiedzieli, że przez dwa lata walczyli o powstrzymanie inwestycji, wydając sporo własnych pieniędzy. Capchem miał wszelkie wymagane zgody i ekspertyzy, ale mieszkańcy Godzikowic wszystkie je podważyli. Prezes Capchemu twierdzi, że zrezygnował, bo w Śremie nadarzyła się okazja zakupu zakładu BASF-a, ale przecież nie dostał tam zgody na budowę - mówi Iwona Pietrzak, sołtys Pyszącej.

Nie zgadzają się z tym przedstawiciele firmy.

– Dokumentacja dotycząca naszej inwestycji w Godzikowicach nigdy nie została formalnie podważona. Tam proces planowania był na zaawansowanym etapie, m.in. ocena oddziaływania na środowisko uzyskała pozytywne opinie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Wód Polskich. Nadal jednak monitorowaliśmy rynek i kiedy pojawiła się okazja zakupu budynków BASF, postanowiliśmy zmienić lokalizację. Ta decyzja zapadła w grudniu 2020 r., jeszcze przed zakończeniem procedury uzyskania decyzji środowiskowej. Wybór Śremu to dla nas szansa na szybszą realizację projektu z kilku powodów. Przede wszystkim, możemy wykorzystać już istniejące zabudowania. Będzie to zatem adaptacja, a nie budowy zakładu „od zera”, jak miałoby to miejsce w Godzikowicach. Wizualnie obiekty zmienią się nieznacznie. Wyposażymy je w nowoczesne systemy produkcyjne, w tym odpowiedni system wentylacji, bez zmiany głównej struktury budynków. Ważnym powodem naszej decyzji był też fakt, że Śrem to miejsce, w którym sektor chemiczny rozwija się od lat, dzięki czemu możemy liczyć na dostępność odpowiednio wykwalifikowanych pracowników - mówi Peter Ma, członek zarządu Capchem.

Sołtys twierdzi, że o planach inwestora dowiedziała się za późno.

– Burmistrz słowem o nich nie wspomniał podczas spotkania z sołtysami. Potem tłumaczył, że informacja była zamieszczona na BIP i wisiała w gablocie w urzędzie gminy. W czasie pandemii nikt jednak do gminy nie jeździł. Jestem pewna, że gdyby sołtysi dowiedzieli się na czas, w czerwcu-lipcu zeszłego roku, wielu z nas by się sprzeciwiło. Zrobiłam, co mogłam: napisałam petycję do burmistrza i starosty. Starosta początkowo stanął po naszej stronie i powiedział, że nie wyda zezwolenia na budowę, ale potem zmienił stanowisko, powiedział, że są na niego naciski z góry i zgodę musi wydać. Napisałam do obu samorządowców drugą petycję zimą tego roku, nadal nie mam odpowiedzi – z gminy mam informację, że dostanę ją, gdy uzyskają ekspertyzę oddziaływania zakładu na środowisko. Zakład ma mieć kominy, które zatrzymają 60 proc. zanieczyszczeń. Co z resztą? Obawiam się, że skażą okolicę. Capchem ma zatrudniać 60 osób, pewnie będzie dużo chińskiej kadry i Ukraińców, niewielu lokalnych mieszkańców otrzyma tam pracę. Jestem rozczarowana i rozgoryczona, że ta fabryka powstanie - mówi Iwona Pietrzak.

– Wszystkie substancje powstające podczas procesów technologicznych będą kierowane do oczyszczenia na filtrze węglowym o skuteczności co najmniej 60 proc. Wielkości emisji są zdecydowanie niższe niż wartości dopuszczalne określone w polskim prawie. Nie będą więc oddziaływać negatywnie na stan powietrza atmosferycznego i jednocześnie na organizmy żywe - odpowiada Peter Ma.

Zenon Jahns, starosta śremski, też nie jest zadowolony z fabryki.

- Od wszystkich inwestorów, nawet małych firm, wymagany jest raport środowiskowy. Tu powstaje potężna fabryka, niemałe zagrożenie, a burmistrz nie wystąpił o sporządzenie takiego raportu. Dlatego wystąpiłem do kolegium samorządowego, ale nie dostałem poparcia. Firma groziła, że jeśli będę przeciągać sprawę, wystąpi o odszkodowanie. Nie obawiałem się tego, mogłem wykorzystać całą ścieżkę administracyjną i przeciągnąć sprawę o dwa lata. Nie zrobiłem tego, bo i tak bym nie wygrał – rozkłada ręce Zenon Jahns.

Zgodnie z przepisami przedsięwzięcie Capchem w Śremie nie wymaga opracowania raportu o oddziaływaniu na środowisko. Capchem był zobligowany do uzyskania decyzji środowiskowej w oparciu o kartę informacyjną przedsięwzięcia.

– Dbając jednak o to, aby wszechstronnie ocenić oddziaływanie przedsięwzięcia na środowisko, opracowano ten dokument przy uwzględnieniu wymagań stawianych raportowi o oddziaływaniu na środowisko, mając na względzie uwarunkowania lokalne. Innymi słowy, choć formalnie dokument, w oparciu o który Capchem uzyskał decyzję środowiskową, nosił nazwę „karta informacyjna przedsięwzięcia”, w istocie przedstawiał również zagadnienia wymagane dla raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko. Zrobiliśmy więc więcej, niż jest wymagane, mając nadzieję, że rozwieje to wszelkie wątpliwości. SKO podkreśliło również, że żadna z instytucji nie zakwestionowała kwalifikacji inwestycji - odpowiada na zarzuty Peter Ma.

Capchem poszerza współpracę z BASF-em

Prezes Capchemu podkreśla, że bezpieczeństwo jest dla firmy priorytetem i inwestycja w Polsce jest realizowana zgodnie z wymaganiami środowiskowymi.

- W zeszłym roku okazało się, że możemy kupić fabrykę BASF-a w Polsce. Możliwość adaptacji istniejącej placówki, sprawdzona lokalizacja i szczególna szansa na wykorzystanie kadr z sektora chemicznego spowodowała, że postanowiliśmy postawić na Śrem, przygotowując odpowiednio kompleksowe raporty oraz ekspertyzy. Capchem i BASF mają długie i dobre relacje. Od wielu lat kupujemy surowce od BASF-a. Zakład, czyli halę produkcyjną, magazyn i biurowiec, zlokalizowane na działce o powierzchni 5 ha nabyliśmy za 2,8 mln EUR - mówi Johnson Qin.

Jest plan
Jest plan
Tak będzie wyglądała fabryka Capchemu w Śremie.

To nie pierwsza transakcja między firmami. W 2017 r. Capchem kupił w Chinach Novolyte, elektrolitowy biznes firmy BASF-a, dla którego nie była to kluczowa działalność.

- Był to nasz pierwszy krok do globalizacji. W 2018 r. założyliśmy Capchem Poland i Capchem Technology w USA – zaznacza prezes chińskiej spółki.

Polski zakład wyprodukuje elektrolit dla miliona aut

Polski zakład ma produkować 40 tys. ton elektrolitu, podczas gdy w pięciu fabrykach w Chinach Capchem wytwarza 170 tys. ton rocznie. Planuje też budowę zakładu w USA, gdzie moce produkcyjne mają sięgnąć 20 tys. ton.

- Fabryka w Śremie wyprodukuje ilość elektrolitu potrzebną do baterii do 1 mln aut elektrycznych. Zwiększyliśmy moce w porównaniu z projektem w Oławie, bo LG Energy, nasz klient, zdecydował o większej produkcji baterii w Kobierzycach. Od kwietnia LG Chem (spółka matka LG Energy) posiada 15 proc. udziałów Capchem Poland – mówi prezes Capchemu.

Capchem planuje też budowę kolejnej fabryki w Europie – w Holandii.

- Wkrótce poinformujemy o planach w tym kraju. Chcemy być blisko klientów w Europie, Holandia ma dobre porty i rozwinięty przemysł – mówi Johnson Qin.

Dodaje, że dziś Capchem importuje do Europy z Chin 10 tys. ton elektrolitu rocznie, a jego klientami poza Koreańczykami są: szwedzki Northvolt, Tesla, która buduje zakład pod Berlinem, francuski Saft, Volkswagen, Samsung SDI z fabryką na Węgrzech i SK Innovation, również na Węgrzech.

Szansa na współpracę dla polskich dostawców

Capchem zatrudni w Śremie 60 osób, w większości Polaków.

- Szczególnie liczymy na doświadczoną kadrę z sektora chemicznego, na przykład z firmy BASF. Już dziś szefem fabryki jest była menadżerka tej firmy. Będą też inżynierowie z Chin, którzy przyjadą do Polski z rodzinami, czterech już jest na miejscu – dodaje Johnson Qin.

W początkowej fazie około 60 proc. surowców do fabryki w Śremie będzie sprowadzane z Chin.

- Współpracujemy z wieloma firmami ze Śremu i okolic, a w przyszłości będziemy szukać jeszcze więcej lokalnych partnerów – zapowiada prezes Capchemu.

Capchem został założony w 1996 r. Firma ma siedzibę w Shenzen, a w ubiegłym roku miała 29,6 mld RMB (17,4 mld zł) sprzedaży, z czego 16,66 mld RMB z produkcji elektrolitów do baterii litowo-jonowych.

Mieszkańcy nie chcą fabryk

Przeciw budowie zakładu serwisowania silników lotniczych XEOS (joint venture Lufthansy i GE) za 1 mld zł protestowali w 2017 r. mieszkańcy Środy Śląskiej. Ostatecznie został zbudowany, a ostatnio XEOS poinformował, że przez pandemię i zapaść branży lotniczej nie ma pracy i go tymczasowo zamknie, a 220 pracowników zwolni.

W województwie warmińsko-mazurskim w 2017 r. problem z postawieniem fabryki płyt wiórowych za miliard złotych miał austriacki Egger. Ten projekt również został jednak zrealizowany.

Obecnie przeciwko fabryce Tesli pod Berlinem, czwartej gigafabryce amerykańskiego producenta, protestują niemieccy ekolodzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane