Cashback po szwedzku kontra Facebook

opublikowano: 18-03-2016, 08:19

Refunder skusił pół tysiąca e-sklepów nad Wisłą wyższymi marżami i obrotami niż w innych modelach marketingu. Teraz łowi klientów.

Niby wszyscy znają ten model marketingu, ale w Polsce wciąż nie jest on zbyt popularny. Szwedzki start-up, który po drugiej stronie Bałtyku zdominował rynek, właśnie wkracza do Polski. Cel? Zdobyć 1 mln użytkowników w cztery lata, zarażając ich ideą internetowego zwrotu części pieniędzy za zakupy zrobione w sieci.

ARC

— To pierwszy start-up, w którym pracuję, z tak prostym i skutecznym modelem działania — mówi Victor Dahlborg, współtwórca Refundera. Refunder w rodzimej Szwecji notuje niemałe zyski, mając już ponad 130 tys. użytkowników, którzy za jego pośrednictwem tylko w lutym wydali równowartość 15 mln zł w ponad 500 e-sklepach. Teraz model cashback, stosowany w Polsce niszowo w tradycyjnym handlu, ma zawładnąć także kieszeniami Polaków.

— Nazywamy to „efektem Refundera”. Osoby kupujące za naszym pośrednictwem dostają zniżki, więc decydują się na większe zakupy i — nie chcąc stracić upustu — rzadziej decydują się na zwroty. A to powoduje, że e-sklepy notują marże wyższe o 30-100 proc. — twierdzi Fredrik Ohlsson, prezes i drugi ze współtwórców start-upu.

Konto bez zmory

Refunder>>, od ubiegłego roku kontrolowany przez Bonniera, skusił w Polsce ponad 500 e-sklepów, zarówno dużych (Agito, Zalando, Orange, ale też… Groupon), jak i mniej znanych marek. Zniżki dla zarejestrowanych w Refunderze kupujących wahają się od 0,75 proc. do nawet 10 proc. W podobnym modelu działa kilka dużych firm w internecie, takich jak Ebates (lider w USA, sprzedany za 1 mld USD w 2014 r.) czy brytyjski Quidco. Na Wyspach aż 15 proc. całego e-commerce przechodzi przez model cashback.W skali globu ten model marketingu generuje kilka miliardów dolarów sprzedaży dla sklepów internetowych.

— Nasz model marketingu ma tę przewagę, że w razie anulowania transakcji czy zwrotu towaru my także zwracamy e-sklepom pobraną marżę. Gdyby zaproponować to Facebookowi czy Google’owi, powiedzieliby, że reklamodawca oszalał — śmieje się Dahlborg i pokazuje liczby Refundera z Polski. Okazuje się, że kupujący znad Wisły, skuszeni przelewem części wydanej kwoty na ich konto, wydają średnio o 40 proc. więcej niż bez zniżek. Do tego stopa zwrotów towarów — kosztowa zmora e- -biznesów — jest w Refunderze o ponad połowę niższa niż w przypadku zakupów poza modelem cashback (15 proc. wobec 30 proc.).

Pole w cenie

— Dla sprzedawców nasz model biznesowy to także niższe koszty marketingu, my zarabiamy na opłacie w postaci ok. 5 proc. wartości zamówienia, to nawet kilkakrotniemniej niż w przypadku innych form marketingu. Do tego nie dewaluujemy wartości marek, sprzedając produkty po normalnych cenach, bez wielkich przecen i promocji. Dopiero po zapłacie pełnej ceny za zakupy uruchamiamy cashback — wyjaśnia Victor Dahlborg. W jaki sposób Refunder zamierza przebić się w polskim internecie? Przekonanie sklepów to jedno, większym wyzwaniem jest napędzenie ich zakupami internautów.

— Wykorzystamy siłę mediów internetowych Bonniera w Polsce, wiemy jednak, że najlepszym sposobem na budowanie zainteresowania naszą usługą są rekomendacje użytkowników — mówi Fredrik Ohlsson.

W Polsce start-up ma zacząć zarabiać po kilku kwartałach, gdy dobije do poziomu 250 tysięcy użytkowników. W dalszych planach jest też wyjście poza sieć, m.in. poprzez możliwość zwrotu gotówki za zakupy w tradycyjnych sklepach.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane