Poniżej okrągłej bariery notowania ropy spadły w ubiegłym tygodniu i zdaniem eksperta, którego opinię opublikował portal Project Syndicate, nie powrócą ponad nią, bo właśnie ten pułap (po korekcie o inflację) rozgraniczał w historii notowania surowca w czasach, kiedy na rynku panował monopol i konkurencja.
Realne ceny ropy pozostawały powyżej poziomu 50 USD między pierwszą połową lat 70., kiedy dominującą pozycję uzyskał OPEC, a rokiem 1986. Właśnie wtedy wybuchła wojna cenowa między kartelem i amerykańskimi producentami ropy, która utrzymywała realne ceny surowca w przedziale 20-50 USD przez blisko dwie dekady. Pomogło w tym wykorzystanie nowo odkrytych złóż na Morzu Północnym i Alasce. Sytuacja zmieniła się w 2005 r., kiedy wzrost popytu z gospodarki chińskiej doprowadził do niedoborów ropy. Korzystna dla producentówsytuacja sprawiła, że członkowie OPEC w zdyscyplinowany sposób stosowali się do ograniczeń wydobycia. Teraz jednak rynek wrócił do modelu zachowania z lat 1986-2004, czego gwarancją jest amerykańska produkcja ropy metodą łupkową.
„Koszty produkcji ropy z łupków sięgają 50 USD za baryłkę, a krańcowe koszty wydobycia ropy na tradycyjnych polach naftowych to 20 USD. Dlatego notowania ropy w nowej epoce na rynku surowca powinny utrzymywać się w przedziale 20-50 USD” — napisał Anatole Kaletsky. © Ⓟ