Za głowę członka OFE płaci się około 500 zł. To i tak za dużo — twierdzą eksperci. A kiedyś było jeszcze drożej…
Konsolidacyjny pociąg emerytalnego rynku dojechał do kolejnej stacji. Tym razem Credit Suisse Life & Pensions Powszechne Towarzystwo Emerytalne (PTE) kupiło PTE Dom oraz należący do niego fundusz emerytalny (OFE).
Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta, 100-proc. właściciel PTE Dom, zainkasował za transakcję 135 mln zł. Oznacza to, że za jednego członka Szwajcarzy zapłacili średnio 557 zł. To nieco mniej niż Nordea, kupując w czerwcu PTE Sampo, ale ponad dwa razy więcej niż Polsat, który wchłonął OFE Kredyt Banku. Mimo to cenowe eldorado pierwszej konsolidacyjnej fali już się nie powtórzy. Rekordem w 2000 r. było 2300 zł przy przejęciu PTE Norwich Union przez Sampo.
— Dwie ostatnie transakcje są przepłacone. Sądzę, że nowi właściciele mogą mieć kłopot z odzyskaniem tych pieniędzy — mówi prezes jednego z PTE.
Blokujące opłaty
Odpowiedź na pytanie, za ile warto kupić, nie jest jednak jednoznaczna.
— Tak naprawdę w tego typu transakcjach nie kupuje się członków, ale przychody, jakie w przyszłości można osiągnąć — tłumaczy Krzysztof Lutostański, prezes PTE Bankowy.
Te zależą od wielu czynników. Jednym z nich, i to na razie raczej hamującym konsolidację, są opłaty pobierane przez OFE od składek. Nadzór wymaga bowiem, by po zakończeniu transakcji obowiązywała opłata niższa, o ile taka różnica występuje.
— Oznacza to, że tracimy część przychodów, jakie generowały podmioty, kiedy działały osobno — tłumaczy Krzysztof Lutostański.
Na w pełni ujednolicony rynek opłat należy jednak poczekać do 2014 r. Wówczas będzie ona wynosiła maksymalnie 3,5 proc.
Duży może więcej
Część uczestników rynków przekonuje jednak, że do konsolidacji dojdzie znacznie szybciej.
— Kolejne dwa lata powinny być decydujące dla emerytalnego rynku. Spore znaczenie ma bowiem skala działalności, choć nie jest powiedziane, że mniejsze OFE nie mają prawa bytu. Sądzę jednak, że najspokojniej w przyszłość patrzeć mogą te fundusze, które posiadają minimum 3–5 proc. rynku — twierdzi Jarosław Skorupski, członek zarządu PTE Arka-Pocztylion.
Obecnie poniżej tego pułapu, mierząc udział liczbą członków, są OFE: Allianz, Pekao, Polsat. Gdyby z kolei brać pod uwagę udział mierzony wielkością aktywów, dodatkowo do tego grona dołączyłyby OFE: Ergo Hestia, Pocztylion i Skarbiec-Emerytura. Ostatni oficjalnie już został wystawiony na sprzedaż…
— Niewątpliwie skala działalności pozwala obniżyć część kosztów, a tym samym zwiększyć efektywność. Ostatecznie na rynku pozostanie mniej niż dziesięć funduszy. Zakładam, że około 7–8 — mówi Tomasz Publicewicz, wiceprezes Analizy Online.