Ceny domów będą spadać

opublikowano: 11-01-2023, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Zdaniem ekspertów rosnące koszty utrzymania obniżą popyt na domy jednorodzinne. W dół pójdą także ich ceny.

  • o ile według ekspertów mogą się obniżyć ceny domów
  • jakiego typu obiektów spadek nie dotknie

Miniony rok przyniósł załamanie sprzedaży na rynku nieruchomości. Choć w przypadku mieszkań analitycy spodziewają się w 2023 r. pewnej stabilizacji, nieprędko doświadczy jej rynek domów. Z najnowszych danych serwisu Nieruchomosci-online.pl wynika, że 48 proc. pośredników prognozuje spadek popytu w tym segmencie, a 64 proc. spodziewa się obniżki cen.

- Popyt na domy jednorodzinne może spaść w 2023 r. - po rokrocznym wzroście zainteresowania obserwowanym w ostatnich latach. Rosnąca inflacja i podwyżki stóp procentowych ograniczyły zdolność kredytową Polaków. W efekcie wielu osób nie stać nawet na małe mieszkania, a co dopiero na większe nieruchomości. Drugim powodem są rosnące koszty utrzymania domów, zwłaszcza wybudowanych w XX w. – mówi Bartłomiej Baranowski, koordynator ds. kontentu serwisu Domiporta.pl.

Zakończenie dobrej passy
Zakończenie dobrej passy
Eksperci Metrohouse przypominają, że ostatnie lata sprzyjały rynkowi domów. W ofercie pojawiały się nowe osiedla szeregowców lub bliźniaków, które stanowiły alternatywę dla silnie drożejących mieszkań. Inflacja i trudności w dostępie do kredytu przerwały jednak dobrą passę na rynku.
fot. Sam Hall/Bloomberg

Mniejszego względem drugiej połowy 2022 r. zainteresowania domami spodziewa się także Leszek Markiewicz, właściciel agencji Nieruchomosciszybko.pl.

- Warunki kredytowe nie poprawią się znacząco, a sytuacja ekonomiczna gospodarstw domowych stanie się gorsza. Planowany przez rząd program „Bezpieczny Kredyt 2%” będzie miał ograniczony wpływ na rynek ze względu na dość niski limit wartości dotowanej hipoteki, wynoszący 500-600 tys. zł – mówi Leszek Markiewicz.

Taniej o 20 proc. i więcej

Segmentem, który najbardziej cierpi na obecnej sytuacji rynkowej, są domy z drugiej ręki powstałe w latach 50., 60., 70. i 80. XX wieku.

- Są to budynki słabo albo wcale nieocieplone, wyposażone w przestarzałe instalacje, w szczególności grzewcze. Takie nieruchomości mogą potanieć nawet o ponad 20 proc. – uważa Jan Dziekoński, niezależny konsultant biznesowy i założyciel portalu analitycznego FLTR.pl.

Mniejszych obniżek - rzędu 5-10 proc. - spodziewa się Bartłomiej Baranowski.

– Będą dotyczyły raczej budynków nieocieplonych, bez OZE. Inwestor decydujący się na okazyjny zakup takiej nieruchomości będzie musiał liczyć się z gruntownym remontem - dodaje ekspert Domiporta.pl.

Spadek cen starszych domów może być także pochodną zmian w prawie.

- Obiekty wybudowane w starszej technologii, o dużym metrażu już wcześniej nie cieszyły się dużym uznaniem z uwagi na potrzebę gruntownych remontów, z termomodernizacją włącznie. Problem będzie bardziej widoczny wiosną tego roku, kiedy sprzedający będzie zobligowany do poinformowania nabywcy o zapotrzebowaniu na energię. Kupujący będzie mógł łatwo porównać oferty także pod tym względem, co można wykorzystać podczas negocjacji – mówi Marcin Jańczuk, ekspert agencji Metrohouse.

Sprzedający w potrzasku

Zdaniem Jana Dziekońskiego spowolnienie będzie widoczne także na rynku nowych domów jednorodzinnych, budowanych przez deweloperów na obrzeżach miast. Pandemia i rekordowo niskie stopy procentowe zwiększyły popyt na takie nieruchomości, co z kolei doprowadziło do ich wysypu w latach 2020-21.

Barbara Bugaj, analityk rynku nieruchomości, przypomina, że wiele mniejszych firm budujących domy na przedmieściach na skutek kosztownej obsługi długu straciło płynność. To spowodowało zawieszenie licznych budów.

– Część inwestycji nie została ukończona. Jeśli osiągnęły stan surowy otwarty, nie będą mogły długo pozostać na tym etapie. Dlatego deweloperzy będą chcieli szybko je sprzedać, niewykluczone że po niższej cenie. Na podstawie spadku siły nabywczej kredytobiorców można prognozować obniżkę nawet o 20 proc. - dodaje Jan Dziekoński.

Trudności nie ominą także prywatnych inwestorów, z których wielu wstrzymało budowę, m.in. ze względu na wysokie raty kredytowe.

- Takich przypadków są tysiące. Z tych tysięcy niedokończonych domów gros nadal trafia na rynek, zasilając bazę ofert portali nieruchomościowych. Próżno jednak szukać na nie chętnych. Pełną skalę problemu poznamy prawdopodobnie dopiero po zakończeniu wakacji kredytowych - uważa Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Luksus odporny na zawirowania

Kryzys może natomiast ominąć domy z segmentu premium, kupowane najczęściej przez osoby zamożne, z gotówką.

- Można się zastanawiać, czy w tej kategorii w ogóle dojdzie do spadku cen. Paradoksalnie, może się okazać, że niektóre takie budynki o wyjątkowo atrakcyjnych lokalizacjach i architekturze będą się sprzedawały nawet drożej niż dotychczas – prognozuje Jan Dziekoński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane