Chcesz zarobić, przystąp do nas

Karolina Wysota
aktualizacja: 31-10-2017, 15:05

Umiejętne spekulowanie przynosi nadzwyczajne zyski — twierdzi firma Exp Asset. Amatorów łatwych pieniędzy uczy, jak zbijać kokosy na rynku forex i giełdach kryptowalut. Jej działania obserwują KNF i UOKiK

W czerwcu tego roku na polskim rynku zadebiutowała firma Exp Asset, która uczy, jak zostać traderem i zbijać kokosy na obrocie instrumentami finansowymi — głównie na rynku forex i giełdach kryptowalut. Klientów przyciąga ofertą skrojoną na miarę amatora rynków inwestycyjnych, z której płynie przekaz — umiejętne spekulowanie przynosi wysokie zyski. Exp Asset do klientów próbuje trafić hasłem: „Sprawimy, by Twoje pieniądze pracowały dla Ciebie”.

PIERWSZE SPOTKANIE:
Wyświetl galerię [1/2]

PIERWSZE SPOTKANIE:

Patryk Krupiński, prezes firmy Exp Asset zorganizował event dla partnerów i klientów. Aby wziąć udział w imprezie, która wydarzyła się pod koniec września w hotelu Magellan pod Łodzią, należało kupić bilet wstępu (był sprzedawany w trzech wariantach — Regular, VIP i Super VIP). Wśród uczestników rozlosowano nagrody — 150 tys. zł, samochód infiniti Q50 oraz nagrodę niespodziankę. [FOT. EXP ASSET/YOUTUBE.COM, LICENCJA STANDARDOWA]

Bonusy i premie

Zasady działalności firmy w praktyce poznaliśmy dzięki informacjom od jednego z partnerów i potwierdziliśmy je w innych źródłach. Firma sprzedaje pakiety edukacyjne w pięciu wariantach cenowych — od 100 USD w górę. Klient otrzymuje dostęp do platformy online, gdzie może śledzić działania traderów, szukać inspiracji inwestycyjnych oraz uczestniczyć w szkoleniach. W pakiecie, którego cena zaczyna się od 5 tys. USD, może także wziąć udział w szkoleniu stacjonarnym, zorganizowanym np. w egzotycznym kurorcie. Pieniądze, które Exp Asset otrzymuje od klientów za pakiety szkoleniowe, są inwestowane. W ramach bonusu firma dzieli się z nimi zyskiem — przez 120 dni trwania kursu wypłaca po 1 proc. wartości zakupionego pakietu edukacyjnego dziennie.

— W praktyce oznacza to 20-procentowy zysk, na który może liczyć każdy klient — zapewnia jeden z członków Exp Asset w wiadomości przesłanej do redakcji. Czy wypłacone zyski wracają do platformy? — Bonus przeznaczam na wykupienie kolejnego dostępu do materiałów edukacyjnych, aby zdobytą wiedzę wykorzystać na ewentualne lokowanie w instrumenty finansowe na własne ryzyko — wyjaśnia partner. Oprócz jednoprocentowego zysku kursanci są wynagradzani za polecanie platformy Exp Asset — za każdego przyprowadzonego klienta, który kupi pakiet edukacyjny o wartości minimum 1000 USD, polecający otrzymuje minimum 8 proc. jego wartości. W przypadku tańszych pakietów polecający otrzymuje 10 proc. zwrotu od pakietów kupionych przez dwóch poleconych klientów.

Partnerzy na imprezie

Przez pięć miesięcy prowadzenia działalności w Polsce Exp Asset zbudował w Polsce sieć partnerów. Parterem często zostają byli klienci, którzy samodzielnie pozyskują kolejnych. Dowiedzieliśmy się, że wynagrodzenie dla partnera wynosi jedną trzecią wartości pakietu, który kupił kursant. Reszta pieniędzy zostaje w firmie i jest inwestowana przez traderów. Z tych pieniędzy wypłacane są bonusy. Dla osób z najlepszym wynikiem z poleceń firma przygotowała nagrody rzeczowe — drogie zegarki, samochody marki Infiniti czy po prostu gotówkę. Spółka powołuje się na współpracę z firmą Infiniti Poland. Oferuje partnerom możliwość zakupu samochodu z dużym rabatem.

— Partnerstwem biznesowym bym tego nie nazwał. Exp Asset jest naszym klientem, któremu w ostatnim czasie sprzedaliśmy kilka samochodów. Były to atrakcyjne kontrakty — mówi Szymon Wypiór z firmy Infiniti Poland.

Intratne bonusy sprawiają, że w mediach społecznościowych roi się od zwolenników platformy edukacyjnej. Do potencjalnych klientów partnerzy docierają głównie poprzez YouTube’a i Facebooka. Aktywnych użytkowników nie brakuje również na forach internetowych. Firma organizuje również eventy, okraszone logotypami m.in. Infiniti.

Ostatni odbył się pod koniec września się w Bronisławowie pod Łodzią. W hotelu Magellan imprezę poprowadził Zygmunt Chajzer. Z relacji osób z otoczenia Exp Asset dowiedzieliśmy się, że nie była to jedyna impreza zorganizowana przez spółkę. Film z wydarzenia można znaleźć na YouTubie.

Branżowe korzenie

Spółka Exp Asset zarejestrowana jest w Wielkiej Brytanii w budynku Carven House przy Uxbridge Road 40-44. Prezesem jest Patryk Krupiński (czytaj wywiad na str. 4). Wcześniej sekretarzem spółki był Andrzej Borecki, doskonale znany w świece traderów specjalista od narzędzi IT (czytaj w ramce obok). W rozmowie z „PB” prosił, aby nie łączyć go ze spółką Exp Asset. Patryk Krupiński określa się mianem doświadczonego tradera. W sieci można znaleźć informacje, że był pracownikiem domu maklerskiego HFT, pracując w departamencie transakcji własnych. Pod koniec zeszłego roku HTF wycofał się z rynku forex. Decyzję komentował postępującymi zaostrzeniem prawa w Polsce. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „HFT Brokes zamyka forex” 19 października 2016 r. W kwietniu 2017 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) cofnęła HFT pozwolenie na działalność.

Alarm ostrzegawczy

Chociaż Exp Asset sprzedaje pakiety w dolarach amerykańskich, wszelkie rozliczenia pomiędzy klientem a firmą (zakup produktów i usług oraz wypłaty korzyści finansowych i premii) są dokonywane w dwóch kryptowalutach — bitcoinach i litecoinach. Obrót kryptowalutami to biznes nowy i — zdaniem ekspertów — bardzo ryzykowny.

— Rynek zbudowany jest na kapitale chińskich spekulantów, który bardzo szybko może być wycofywany. Wystarczy, że tamtejszy regulator wyda ostrzeżenie dla inwestorów, co zdarzyło się np. we wrześniu, aby kurs bitcoina pikował — tłumaczy Konrad Białas, główny analityk domu maklerskiego TMS Brokers.

Mimo to bitcoin kusi wielu inwestorów rekordowymi zyskami. Wycena jednej bitmonety jest najdroższa w historii — zbliża się do psychologicznej granicy 6 tys. USD. Od początku roku kurs urósł o ponad 500 proc. Wirtualne waluty są młodym tworem — pierwszy bitcoin został wykopany w 2009 r. — dlatego też wielu krajach nie są one regulowane. W Polsce kryptowaluty są legalne, ale zgodnie z przepisami nie są uznawane za pełnoprawną walutę czy instrument finansowy. W lipcu KNF i NBP wydały komunikat, w którym ostrzegają inwestorów przed ryzykiem związanym z wirtualnymi walutami. Na liście, obok ryzyka kursowego i braku gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, pojawiło się ostrzeżenie przed firmami, które mogą mieć charakter piramidy finansowej. Co to oznacza w praktyce? Inwestorzy, którzy stracą na tym rynku, będą dochodzić swoich praw na drodze prawnej na własną rękę.

List do nadzorcy

Na początku lipca zawiadomienie o działalności Patryka Krupińskiego złożyła do KNF Fundacja Trading Jam Session. — Analizujemy wszystkie sygnały wskazujące na możliwość popełnienia przestępstw wymienionych w art. 6b ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, dążąc do zbadania wszystkich uzyskanych informacji, wskazujących na możliwość popełnienia przestępstwa — tak komentujesprawę Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF. Firma nie pojawiła się na liście ostrzeżeń, co skłoniło Fundację Trading Jam, która zrzesza ponad 12 tys. członków, do podjęcia kolejnych kroków — zawiadomienia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

— Widzieliśmy, że UOKiK działa w sprawie onecoina [nie jest klasyczną kryptowalutą zbudowaną na systemie blockchain — przyp. red.], wirtualnej waluty wykorzystywanej przez firmy podejrzane o budowanie piramidy finansowej — wyjaśnia Rafał Zaorski, prezes Fundacji Trading Jam. Na facebookowym profilu fundacji Rafał Zaorski zamieścili również oświadczenie, w którym tłumaczy, że Trading Jam „nie będzie obojętnie przechodzić obok piramid finansowych i organizacji pseudofinansowych, żerujących na naiwności”. Jaka była reakcja urzędu? — Skarga jest analizowana pod kątem podjęcia dalszych działań w sprawie — mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

Obiecać można wszystko

— Takie firmy są kościołami nowej religii. Jeśli ktoś wierzy w nadzwyczajny zysk, to przystępuje do takiego „kościoła”. Zainteresowani przechodzą quasi-religijną inicjację. Szkoleniami czy treningami „wyznawcy” dopuszczani są do wtajemniczeń niebywałych zysków, które tylko czekają na oświeconych — wyjaśnia Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Zdaniem eksperta, inwestycje dające nadzwyczajny zysk przyciągają cały czas kolejnych amatorów na całym świecie. Dzieje się tak dzięki odpowiedniej narracji, w której nadzwyczajny zysk przedstawiany jest jako kwestia dobrego obstawiania. Nie znajdziemy tam natomiast słowa o ryzyku, ponieważ jest to oferta skierowana do masowego odbiorcy.

OKIEM EKSPERTA

KATARZYNA KRAWCZYK, adwokat z Kancelarii Krawczyk, Doradztwo Prawne

Z materiałów dotyczących Exp Asset nie wynika jednoznacznie i jasno, jak działa spółka i jaka jest jej oferta. Exp Asset sprzedaje szkolenia z zakresu inwestycji o zróżnicowanych cenach. Nie wiadomo, jaki jest zakres tych szkoleń i na czym polega unikalna wartość najdroższych szkoleń. Spółka oferuje użytkownikom szkoleń wysoki udział w zyskach spółki. Z czego Exp Asset czerpie zyski? Informacje na ten temat są bardzo ogólne — oczywiście z działalności szkoleniowej, ale m.in. również z działalności inwestycyjnej na rynkach walutowych czy z inwestycji w przedsięwzięcia gospodarcze. I właśnie intratne udziały w zyskach Exp Asset powodują duże zainteresowanie ofertą spółki wśród klientów. Z materiałów reklamowych nie wynika jednoznacznie, że Exp Asset tych zysków nie gwarantuje, a powinno, bo takie są założenia działalności firmy — udział użytkowników w jej zyskach nie jest gwarantowany. Czy Exp Asset jest piramidą finansową? Z piramidą finansową mamy do czynienia wtedy, gdy zwrot wkładów uczestników piramidy jest finansowany z wkładów kolejnych uczestników, których wszyscy zaangażowani w piramidę powinni werbować. Idea piramidy jest skazana na niepowodzenie, bo liczba uczestników jest ograniczona. Zainwestowane pieniądze wraz z obiecanym zyskiem otrzymują nieliczni lub tylko i wyłącznie twórcy piramidy.

Nie zapominajmy, że żadna z dotychczas wykrytych piramid finansowych nie ujawniała swoim klientom wprost, jak w rzeczywistości będzie realizowana rzekoma „inwestycja”. Pieniądze przekazane piramidom miały być zgodnie z zapewnieniami ich twórców lokowane dalej z dużym zyskiem.

Polityka inwestycyjna spółki jest tajemnicza. Klienci mają zagwarantowany tylko procent od zysków przyniesionych spółce przez użytkowników, których zwerbowali. Zasady obliczania ich udziału w tych zyskach przedstawione w prezentacjach spółki są również zagmatwane. Z pewnością weryfikacja działalności Exp Asset przez zewnętrzne niezależne ograny byłaby pożądana ze względu na bezpieczeństwo jej klientów.

 Specjalista od IT

Przemysław Andrzej Borecki z rynkiem walutowym związany jest od sześciu lat. Zanim prezesem Exp Asset został Patryk Krupiński, był sekretarzem firmy. Obecnie pracuje dla największego serwisu społecznościowego TradingViev, który skupia spekulantów z całego świata. Odpowiada za kwestie techniczne — w środowisku traderów mówi się o nim „specjalista od IT”. Wcześniej pracował dla brokera London Capital Group, który niedawno wycofał się z Polski. Związany był także z cypryjskim brokerem IronFX — potężnym graczem foreksowym, który w najlepszym okresie działalności miał blisko 70 oddziałów na świecie. Traderów z najlepszymi wynikami obficie wynagradzał. IronFX był również sponsorem hiszpańskiego klubu piłki nożnej FC Barcelona. Przez ponad dwa lata (od września 2013 r. do stycznia 2016 r.) był szefem polskiego biura IronFX. Firma straciła płynność finansową i zbankrutowała.

 

Co o wszystkich kontrowersjach sądzi Patryk Krupiński, prezes Exp Asset? Skąd wziął pieniądze i pomysł na biznes? Przeczytaj wywiad

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Chcesz zarobić, przystąp do nas