Cherrypick Games czeka na gotówkę

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2020-08-18 22:00

Dzięki wyrokowi sądu arbitrażowego polski producent gier mobilnych jest bliżej odzyskania łącznie ponad 9 mln zł należności od KuuHubb Oy.

Nawet 20 proc. zyskiwał w trakcie wtorkowej sesji kurs Cherrypick Games — notowanego na NewConnect producenta i wydawcy gier mobilnych. Tak inwestorzy przyjęli informację o wygranym postępowaniu przed Sądem Arbitrażowym przy Fińskiej Izbie Gospodarczej w Helsinkach z firmą KuuHubb Oy.

PROBLEMATYCZNA UMOWA:
PROBLEMATYCZNA UMOWA:
Prezes Cherrypick Games Marcin Kwaśnica szanse odzyskania pieniędzy od KuuHubb Oy ocenia jako duże, jednak na ich wyegzekwowanie trzeba będzie najprawdopodobniej trochę poczekać.
Fot. WM

Polska spółka uzyskała potwierdzeniewszystkich swoich roszczeń z tytułu umowy sprzedaży praw do gry „My Hospital”. Zgodnie z wyrokiem Cherrypick Games ma odzyskać od fińskiego producenta gier mobilnych łącznie ponad 9 mln zł, na co składają się zaległe płatności za okres kwiecień 2019 — lipiec 2020, karne odsetki oraz zwrot poniesionych przez polską spółkę kosztów prawnych i administracyjnych.

— Cieszę się potrójnie. Po pierwsze, Cherrypick Games odzyska zaległe płatności. Po drugie, uzyskaliśmy arbitrażowe potwierdzenie należytej jakości wykonywanych przez nas prac deweloperskich, a wszystkie nasze roszczenia zostały potwierdzone. Po trzecie, wreszcie będziemy mogli skoncentrować się na produkcji gier i rozwoju studia — mówi Marcin Kwaśnica, prezes Cherrypick Games.

Umowa pomiędzy Cherrypick Games a KuuHubb Oy była negocjowana od lutego do kwietnia 2018 r., a po jej podpisaniu zaczęła obowiązywać z mocą od 1 lutego 2018 roku.

Wynagrodzenie dla polskiej spółki miało wpływać w 26 miesięcznych ratach począwszy od kwietnia 2019 r. Za przekazanie praw autorskich do gry „My Hospital” oraz serwisowanie i rozwój gry zgodnie z wytycznymi nowego właściciela przez 3,5 roku Cherrypick Games miało otrzymać łącznie 2,6 mln EUR oraz udział w zyskach. Wcześniejsza współpraca obu firm odbywała się na podstawie umowy z czerwca 2017 r., zgodnie z którą KuuHubb pełnił rolę dystrybutora gry.

— Przeniesienie własności „My Hospital” na KuuHubb Oy w 2018 r. miało zapewnić tej produkcji dynamiczny rozwój dzięki nakładom marketingowym na pozyskanie graczy przez nowego właściciela i w efekcie zwiększyć przychody oraz zyski z gry, w których miała także partycypować nasza firma. Odmowa wypłaty należnego wynagrodzenia przez KuuHubb Oy przysporzyła nam wielu trudności oraz nieprzyjemności — tłumaczy prezes.

Choć wyrok arbitrażu jest dla Cherrypick pozytywny, to odzyskanie pieniędzy może nie być łatwe, a na pewno trzeba będzie na nie jeszcze poczekać.

— Szanse odzyskania pieniędzy oceniam na duże, ale nie stanie się to szybko. Jesteśmy na to jednak przygotowani i mamy możliwości wyegzekwowania należności — mówi Marcin Kwaśnica.

Jeden ze znaków zapytania to stan finansów KuuHubb, gdyż wydaje się, że dłużnik Cherrypick na nadmiar gotówki nie narzeka. Akcje spółki matki KuuHubb Oy — Kuuhubb Inc. — są notowane na giełdzie w Toronto. Jej obecna kapitalizacja to 10 mln CAD, czyli niespełna 30 mln zł.

Według danych z ostatniego raportu finansowego w pierwszym kwartale spółka wypracowała 1,79 mln USD przychodów i miała 1,2 mln USD straty netto. Na koniec marca pozycja gotówkowa spółki wynosiła 2,26 mln USD. Grupa jednak generuje przychody m.in. na aplikacji Re-color. Pewne wpływy zapewnia też „My Hospital”.