Ciech szykuje się do diety

opublikowano: 26-04-2013, 00:00

Sentymentów nie będzie. Jeśli niemiecki i rumuńskie zakłady sodowe nie osiągną planowanej rentowności, wypadną z grupy.

Dziś ma się spotkać rada nadzorcza Ciechu, chemicznej grupy notowanej na warszawskiej giełdzie.

— Posiedzenie będzie poświęcone sytuacji grupy. Priorytetem jest poinformowanie rady o problemach, które mogą nas dotknąć. Musimy być na nie przygotowani — mówi Dariusz Krawczyk, prezes Ciechu.

Wydawało się, że grupa, która od miesięcy robi wewnętrzne porządki, najgorsze ma już za sobą. Udało jej się zamienić kosztowne finansowanie bankowe na dające więcej swobody obligacje. Grupa sprzedała także część aktywów — takich jak Polfa czy zakłady Alwernia. Zdecydowała także o zaprzestaniu produkcji TDI. Okazuje się, że niełatwe decyzje restrukturyzacyjne Ciech musi podjąć także wobec zagranicznych spółek.

— W trudnej sytuacji są zakłady w Rumunii i Niemczech. Jeśli nie będzie możliwe sprawne przeprowadzenie działań naprawczych, zarząd jest gotowy do podjęcia odważnych, ale koniecznych decyzji, ze sprzedażą i likwidacją włącznie. Nie pozwolimy, by trud i wysiłek włożony w restrukturyzację został zniweczony — mówi Dariusz Krawczyk.

Rumuńskie zakłady Govora należą do grupy Ciech w ponad 92 proc. — Są zlokalizowane na terenie kompleksu chemicznego Ramnicu Valcea. Oltchim, największa spółka działająca na tym obszarze, zbankrutowała, co może wpłynąć negatywnie na nasz zakład i inne firmy powiązane z nią biznesowo i operacyjnie. Wspólni kontrahenci Oltchimu i Govory próbują przerzucić na nas koszty upadłości rumuńskiego zakładu. Wśród nich jest elektrociepłownia, która chce narzucić nam wyższe ceny energii cieplnej, stanowiącej istotną pozycję w kosztach — mówi Dariusz Krawczyk.

Załoga Govory solidaryzuje się z pracownikami upadłych zakładów, organizując wspólne marsze protestacyjne, i przedstawia żądanie nie do zaakceptowania dla firmy. Dariusz Krawczyk zakłada, że w ciągu pół roku wyjaśni się, czy rumuński zakład jest w stanie się zreformować i przetrwać, czy też Ciech go sprzeda lub zlikwiduje. Jeśli restrukturyzacja się powiedzie, Govorę czekają inwestycje związane z rozwojem produkcji sody kalcynowanej.

— Nieco inne problemy dotykają nas w Niemczech. Najważniejszą kwestią jest odkupienie elektrociepłowni obsługującej zakłady produkcyjne oraz renegocjowanie cen gazu, którym jest zasilana— mówi Dariusz Krawczyk. Podobnie jak w Rumunii, jeśli uda się obniżyć koszty, niemiecka spółka przetrwa, jeśli nie — konieczne będzie wyłączenie jej z grupy Ciech. Po ostrych cięciach grupa powoli zaczyna inwestować.

— W Inowrocławiu wspólnie z miastem przyłączyliśmy część terenów naszego zakładu do Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Będziemy tam inwestować — mówi Dariusz Krawczyk. Grupa rozważa wydanie 230 mln zł na zwiększenie produkcji sody. Moce produkcyjne w polskich zakładach wzrosną o 200 tys. ton rocznie (z obecnych 1,2 mln ton).

Soda ma przyszłość

W 2012 r. przychody grupy Ciech sięgnęły 4,37 mld zł. Strata operacyjna natomiast wyniosła 184,2 mln zł, a netto aż 449,5 mln zł. Grupa podała, że przyczyną słabych wyników są m.in. spadek produkcji budowlano-montażowej w Polsce i wzrost cen gazu w Niemczech, negatywnie wpływający na rentowność produkcji sody, a także spadek popytu na sodę. Analitycy wierzą jednak w dobre perspektywy tego biznesu. — Rynek sody, ze względu na szerokie zastosowania — szkło, detergenty, chemia — i plany nowych inwestycji w moce przetwórcze, ma przed sobą ciekawe perspektywy. Ze względu na relatywnie wysoki koszt transportu charakteryzuje go znaczna premia geograficzna. Poprawie rentowności tego obszaru powinna więc sprzyjać zarówno prowadzona przez Ciech optymalizacja, jak i otoczenie zewnętrzne — uważa Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu