Sytuacja pracowników sezonowo pogorszy się
W 2011 r. rząd chce ściąć bezrobocie o około 300 tys. osób. Ekonomiści nie są aż tak optymistyczni.
Zbliżająca się jesień hamuje tempo przyrostu zatrudnienia w gospodarce. Odsetek pracodawców, którzy w najbliższym kwartale przyjmą nowych pracowników, wynosi obecnie 19 proc. — wynika z najnowszej edycji kwartalnego badania firmy doradztwa personalnego Manpower (ankieta na grupie 750 podmiotów). Trzy miesiące temu takie plany miało 24 proc. ankietowanych pracodawców.
— Widać już sezonowe pogorszenie nastrojów, zwłaszcza w budownictwie oraz restauracjach i hotelach — potwierdza Iwona Janas, dyrektor generalna Manpower Polska.
Zielona wyspa Europy
Chłodniejsze nastroje na rynku pracy jesienią i zimą to nic nadzwyczajnego. W zimniejszych miesiącach kończą się prace sezonowe (np. niektóre zajęcia w przetwórstwie rolnym), więc wzrost zatrudnienia w gospodarce hamuje, a osób bez pracy przybywa.
— Stopa bezrobocia będzie spadać już tylko do października, kiedy zejdzie do 11,2 z 11,4 proc. w lipcu. Później osób bez pracy będzie przybywać aż do lutego, kiedy stopa bezrobocia sięgnie 12,1 proc. — twierdzi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka rynku pracy PKO BP.
Na szczęście, w tym roku sezonowe pogorszenie będzie przebiegać wyjątkowo łagodnie. Jeśli sprawdzą się prognozy PKO BP, od października do lutego stopa bezrobocia wzrośnie o 0,9 pkt proc. (z 11,2 do 12,1 proc.). Rok temu w tym czasie wskaźnik poszedł w górę o 1,9 pkt proc.
— Obserwowane pogorszenie nastrojów mimo wszystko należy oceniać dość pozytywnie. Wyniki badania wśród pracodawców nadal są wyraźnie lepsze niż przed rokiem. Nasza prognoza zatrudnienia [saldo firm zwiększających i zmniejszających zatrudnienie — red.] wynosi 11 pkt, wobec 5 przed rokiem — tłumaczy Iwona Janas.
Zaznacza, że po wyeliminowaniu czynników sezonowych sytuacja na rynku pracy cały czas się poprawia.
— Nie dzieje się nic niepokojącego — mówi szefowa Manpowera.
Co więcej, mimo pogorszenia wyników w ostatniej edycji badania, Polska nadal rewelacyjnie wypada na tle innych krajów (Manpower prowadzi takie same badania w 36 państwach). Polscy pracodawcy są najbardziej skłonni do zwiększania zatrudnienia ze wszystkich 18 przebadanych rynków europejskich. Przegrywają jednak ciągle z pracodawcami z większości krajów Azji i Ameryki Południowej.
Cel bardzo ambitny
Jak rysują się perspektywy na rynku pracy w dłuższym horyzoncie? Rząd spodziewa się wyraźnej poprawy. Jak zapisał w projekcie przyszłorocznego budżetu, przyjętym w ubiegłym tygodniu, bezrobocie na koniec 2011 r. wyniesie 9,9 proc. (spadek o około 300 tys. osób). Większość ekonomistów jest jednak znacznie bardziej ostrożna w swoich prognozach.
— Nie sądzę, by w przyszłym roku bezrobocie spadło poniżej 10 proc. Nie można tego kategorycznie wykluczyć, ale cel, jaki sobie postawił rząd, czyli osiągnięcie poziomów odnotowywanych w czasie największego boomu w latach 2006-08, w obecnych warunkach jest celem wyjątkowo ambitnym — mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.
Jego zdaniem, na koniec 2011 r. bezrobocie wyniesie 11 proc. (wobec 12 proc. na koniec 2010 r.). Nieco bardziej optymistyczna jest Karolina Sędzimir-Domanowska. Jej zdaniem, w grudniu 2011 r. bez pracy będzie 10,6 proc. osób.
— To oznacza, że w przyszłym roku grono bezrobotnych skurczy się o około 180 tys. osób. Będzie to zasługa przyspieszenia wzrostu gospodarczego, głównie dzięki większym nakładom firm na inwestycje — wyjaśnia ekonomistka PKO BP.