Co wścieka igreka

opublikowano: 24-04-2016, 22:00

Szefowie mieliby dużo więcej pożytku z młodych podwładnych, gdyby wreszcie zaczęli ich cenić

W najbliższej dekadzie reprezentanci pokolenia Y, zwani także milenialsami, będą stanowić około 75 proc. osób aktywnych zawodowo na świecie i zajmą większość stanowisk menedżerskich. To może zatopić gospodarkę i rynek pracy. Dlaczego? Takie pytanie zadaje tylko ktoś, kto nigdy nie słyszał, jacy są dzisiejsi dwudziestoparolatkowie. Zostali wychowani bezstresowo i w przekonaniu o własnej wyjątkowości, co przekłada się na roszczeniowość i przeczulenie na punkcie swoich przywilejów i praw. Zarządzanie takimi podwładnymi jest trudniejsze niż wydojenie jednorożca. Ledwo zdobędą posadę, a już pytają o urlop. Ciągle trzeba ich pilnować, inaczej nie wyściubią nosa ze swoich smartfonów. Nawet nie próbują maskować arogancji i cynizmu. Odpowiadają za przekroczone terminy, kiepską jakość usług i złe traktowanie klientów. Chyba tylko za trzęsienie ziemi w Japonii nie można ich obwiniać. A teraz niespodzianka: wszystko, co dotychczas słyszeliśmy o igrekach, to bzdury. Stereotyp młodego, nielojalnego i leniwego pracownika nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością, która wyłania się z badań.

Fotolia/iStock

— Po pierwsze, są grupą bardziej zróżnicowaną i lepiej wykształconą od poprzedniej generacji. Po drugie, dzięki cyfrowym kompetencjom — inaczej niż ich rodzice i dziadkowie — potrafią zdobywać informacje bez pomocy jakichkolwiek autorytetów. Po trzecie, nie interesuje ich odbijanie karty zegarowej — swoją efektywność mierzą nie liczbą godzin wysiedzianych przy biurku, lecz tym, co faktycznie udało im się zrobić — wymienia Chip Espinoza, autor bestsellerowej książki „Milenialsi w pracy”.

Duma i uprzedzenie

Wiele opinii o igrekach jest dla nich krzywdzących, a jeśli nawet czasem utarty pogląd znajduje potwierdzenie w faktach, nie wolno wszystkich przedstawicieli młodego pokolenia wrzucać do jednego worka. Pod tą opinią podpisuje się Krzysztof Kwiecień, dyrektor HR w Deloitte w Polsce i Europie Środkowej. Zwraca uwagę, że nikt jeszcze nie znalazł gotowej recepty, jak w pełni wykorzystać atuty milenialsów w biznesie i pracy. Wielu natomiast stosuje najskuteczniejszy sposób na zmarnowanie ich talentów — okazuje uprzedzenia i lekceważenie.

— O różnicach pokoleniowych należy myśleć jak o darze, a nie przeszkodzie. Im lepiej zrozumiemy młodych, tym większą korzyść odniesie cały zespół. Ich energia, kreatywność i odwaga pobudzają do innowacyjnego myślenia, które prowadzi do nieszablonowych rozwiązań — mówi Krzysztof Kwiecień.

Wtóruje mu Rafał Dryl, dyrektor zarządzający Agencji Zatrudnienia GP People, który uważa, że młodzi pracownicy mają wiele do zaoferowania starszym kolegom, czyli pokoleniu X — i na odwrót.

— Być może igreki w mniejszym stopniu niż iksy cenią porządek, działanie według ustalonego planu i nie są aż tak cierpliwi, jeśli chodzi o budowanie ścieżki kariery. Te niedostatki rekompensują jednak wieloma zaletami. Są mobilni, elastyczni i ambitni. Uwielbiają eksperymentować, a ciągle zmieniające się środowisko to ich żywioł. Wartości, jakie są w stanie wnieść do firmy, mogą okazać się kluczem do jej sukcesu — twierdzi Rafał Dryl.

Innym znakiem rozpoznawczym milenialsów jest nieposkromiony apetyt na coraz to nowe kwalifikacje i certyfikaty. Rozumieją, że bez kolejnego dyplomu trudniej im będzie awansować.

— Im więcej człowiek umie i wie, tym mniej ma kompleksów, obaw, wątpliwości. Nic dziwnego, że według badań prawie połowa igreków chce zajmować stanowiska kierownicze i wysoko ocenia swoje kompetencje przywódcze — mówi Jakub Bejnarowicz, szef CIMA w Europie Środkowo-Wschodniej.

Boss ma zawsze rację

Choć stereotypy rozmijają się z prawdą, nie wolno ich lekceważyć — to jeden z głównych wniosków, które płyną z książki Chipa Espinozy. Powód jest oczywisty: przekłamania i półprawdy na temat milenialsów wywołują określone zachowania kadry kierowniczej. Przede wszystkim szefowie nie wierzą w możliwości początkujących pracowników, a w konsekwencji pomijają ich przy awansach i ważnych przedsięwzięciach. Jak pokonać uprzedzenia bossa? Autor wydawnictwa radzi milenialsom, by na wszystkie problemy dotyczące współpracy i komunikacji patrzyli oczami zwierzchnika. Próbowali wgryźć się w jego argumenty, motywy, racje. I jeszcze jedno: aby stawić czoła negatywnym wyobrażeniom o sobie, trzeba najpierw zrozumieć, skąd się one biorą. To drobny krok, ale od czegoś trzeba zacząć

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane