
W poniedziałek (27.02) na niemieckiej giełdzie doszło do ważnego wydarzenia. Po ponad czterech latach przerwy w skład benchmarkowego wskaźnika powróciły papiery Commerzbanku, właściciela polskiego mBanku. Umożliwiła to głęboka restrukturyzacja jaką w ciągu minionych dwóch lat przeszedł wicelider rynku pożyczkowego w Niemczech. W ramach „uzdrawiania” finansów, bank zwolnił tysiące pracowników i zamknął wiele oddziałów.
Fatalna zamiana
Commerzbank został wykluczony z prestiżowego indeksu DAX we wrześniu 2018 r. Stało się to po tym, jak państwo musiało wesprzeć finansowo pożyczkodawcę. Jego miejsce zajął ówczesny gigant segmentu płatności, firma Wirecard, która jednak w 2020 r. po ogromnej aferze księgowej ogłosiła bankructwo.
Deutsche Boerse po aferze Wirecardu związanej z gigantycznymi oszustwami „zreformował” giełdowe indeksy, w tym DAX poszerzając go do 40 uczestników z 30 poprzednio. Zaostrzone przy tym zostały kryteria członkowskie.
Odejście lidera
Tym razem Commerzbank zastąpi w indeksie długoletnie koło napędowe tego wskaźnika, firmę Linde, która opuszcza parkiet we Frankfurcie. Jej walory będą kwotowane po wcześniejszym dualistingu tylko w Nowym Jorku. Linde, największa pod względem wartości rynkowej spółka DAX, zostanie usunięta z benchmarku 27 lutego.
Commerzbank wypracował w 2022 r. 1,4 mld EUR zysku netto i było to największe osiągniecie od dekady. W porównaniu z rokiem 2021 wynik netto zwiększył się o 225 proc. Na poziomie operacyjnym zysk wzrósł do 2,1 mld EUR z 1,18 mld rok wcześniej.
