CookUp idzie w pudełka

Sieć studiów kulinarnych, gdzie Polacy mogą uczyć się gotowania, rusza z pomysłem tzw. recipe boxów. Sparzyło się na nim już kilku przedsiębiorców

Recipe boxy to po prostu gotowy zestaw odmierzonych składników do zamiany w obiad lub lunch, który w pudełku lub torbie dociera do klienta wybranego dnia kurierem z dołączoną instrukcją wykonania. Pomysł na tego rodzaju biznes zrodził się kilka lat temu w USA na fali rosnącego zainteresowania samodzielnym gotowaniem i zdrową kuchnią.

ZWAŻONE I WYLICZONE:
Wyświetl galerię [1/2]

ZWAŻONE I WYLICZONE:

Pudełka do samodzielnego gotowania z odmierzonych składników mają być dla CookUp dodatkiem do zwykłej działalności czyli prowadzenia warsztatów kulinarnych. Założenia biznesu zostały przemyślane i zdaniem Jakuba Mielniczuka — współwłaściciela sieci — na tym nie da się zbankrutować. Marek Wiśniewski

W branży działa tam już około 100 firm, a wydatki konsumentów na tę usługę przekroczyły w 2016 r. 1,5 mld USD. W Europie największą popularnością cieszą się w Wielkiej Brytanii, Austrii oraz Holandii. Przygotowaniem przepisów nierzadko zajmują się lokalne gwiazdy kulinarne, a liczba miesięcznie wysyłanych pudełek dochodzi do 5 mln sztuk. W Polsce również pomysł nie jest nowy.

Jako pierwsza weszła z nim na rynek w czerwcu 2014 r. para warszawiaków, inwestując własny kapitał w serwis o nazwie Cook like that. Mimo działalności na rynku stolicy pomysł nie przyniósł oczekiwanych rezultatów i został zamknięty po blisko roku.

W 2016 r. wystartował kolejny o nazwie Just Chopped, finansowany z funduszu SpeedUp Venture Capital oraz z kampanii crowdfundingowych. Pytany przez „PB” w kwietniu właściciel z optymizmem oceniał zainteresowanie usługą.

Dla działającej w kilku miastach Polski sieci studiów kulinarnych CookUp recipe boxy mają być uzupełnieniem dotychczasowej oferty, bazującej głównie na jednorazowych szkoleniach kulinarnych dla osób indywidualnych lub eventach prowadzonych dla firm.

— Nie wiemy, co u innych poszło nie tak, ale wiemy, że my dokładnie przemyśleliśmy pomysł CookUp Box. Przygotowywaliśmy się do niego przez dwa lata badając rynek, robiąc testy i analizy. Uważamy też, że nie bez znaczenia ma tu wielkość naszej sieci — mówi Jakub Mielniczuk, współwłaściciel CookUp. Jego zdaniem, solidne podstawy ma zapewnić biznesowi wypracowana przez lata działalności baza klientów, sieć dostawców produktów, zapewniających niższe koszty wysokiej jakości surowców oraz spora lista współpracujących na co dzień profesjonalnych kucharzy i dietetyków.

— Coraz więcej Polaków lubi eksperymentować w kuchni i to w nich widzimy duży potencjał dla takiej usługi. Ponadto nie jest to grupa szczególnie wrażliwa na ceny, raczej ceniąca sobie jakość składników, oryginalność dania i czas, który pomożemy im zaoszczędzić — mówi Jakub Mielniczuk.

Choć bazą wyjściową dla tej oferty mają być najpierw obecni klienci CookUp, przychodzący do studiów na szkolenia z gotowania, sieć liczy również na dotarcie do zupełnie nowych osób, niemających czasu na 4-godzinne warsztaty z kuchni tajskiej, przyrządzania burgerów czy gotowania dla niejadków.

Skusić ma ich nie tylko gotowy pomysł na obiad dla dwóch osób, ale też perspektywa niemarnowania resztek niewykorzystanych składników, zbilansowanie posiłku przez dietetyka, porady prosto od szefa kuchni. Cena 135 zł brutto za gotowe „pudełko” do przygotowania trzech dań jest porównywalna z ofertą niewielkiej konkurencji — około 45 zł za pudełko z jednym daniem w JustChopped.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / CookUp idzie w pudełka