Coraz trudniej o faktoring

opublikowano: 26-04-2020, 22:00

Faktoring to produkt, który sprawdza się w kryzysie. Niestety, faktorzy, podobnie jak banki, zaostrzają kryteria przyznawania wsparcia

Hotelarstwo, gastronomia i transport — to niektóre branże, które bardzo ucierpiały w efekcie COVID-19. Dodatkowym ciosem dla nich jest ograniczenie finansowania przez banki. Na konserwatywnej polityce kredytowej banków zyskują faktorzy, oferujący produkt, który pomaga podreperować płynność finansową firm.

BIZNES SZUKA PIENIĘDZY:
BIZNES SZUKA PIENIĘDZY:
Pod koniec marca zaobserwowaliśmy duży wzrost wykorzystania limitów faktoringowych. Firmy robią zapasy gotówki i zabezpieczają płatności — mówi Paweł Kacprzak, członek zarządu BNP Paribas Faktoring.
Fot. Marek Wiśniewski

Bez skazy w BIK

Zdaniem Pawła Kacprzaka, dyrektora biura rozwoju biznesu i członka zarządu BNP Paribas Faktoring, podczas zapaści gospodarczej w 2008 r. faktoring się sprawdził, bo to instrument, który daje nie tylko finansowanie, ale pokrywa też ryzyko braku zapłaty przez od biorcę.

— W czasie kryzysu takie ryzyko dramatycznie rośnie. W przypadku kredytu, niezależnie od tego, czy odbiorca zapłaci czy nie, pieniądze i tak trzeba zwrócić — mówi Paweł Kacprzak.

Marta Sankiewicz, dyrektor operacyjny Monevii, zwraca uwagę, że wielu przedsiębiorców woli skorzystać z faktoringu zamiast brać kolejny kredyt i zwiększać tym samym swoje zobo wiązania.

— Poza tym każdy nowy kredyt to dodatkowe obciążenie w Biurze Informacji Kredytowej, co nie wpływa korzystnie na ocenę rentowności przedsiębiorstwa. Gdyby w przyszłości, po kryzysie, taka zakredytowana firma chciała wnioskować w banku o pieniądze na rozwój, szanse na ich pozyskanie mogą być marne — tłumaczy Marta Sankiewicz.

Dlatego też popularność faktoringu w ostatnim czasie rośnie. Przedsiębiorcy szczególnie interesują się rozwiązaniami, które można dostać zdalnie, od ręki. Faktoringowe fintechy mają żniwa.

— To wygodne finansowanie, bo cały proces odbywa się przez internet, a pieniądze trafiają na konto przedsiębiorcy w ciągu pięciu minut — twierdzi Dariusz Szkaradek, prezes spółki NFG.

Online górą

W marcu i kwietniu szybszy przyrost rejestracji na swojej platformie zanotowała Monevia.

— Pomimo że kryzys pojawił się mniej więcej w połowie marca, to i tak ten miesiąc zamknęliśmy zdecydowanie lepszym wynikiem niż przed rokiem. Co więcej, po pierwszym kwartale tego roku nasz obrót był o 20 proc. wyższy w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej — mówi Marta Sankiewicz.

Wzrost zainteresowania faktoringiem odnotowało także Smeo.

— W marcu nasz obrót był o 24 proc. większy od planowanego. I to przy zaostrzonej polityce kredytowej, którą faktorzy też muszą wprowadzać — mówi Michał Pawlik, prezes Smeo.

W eFaktorze liczba wniosków złożonych w marcu była o 41 proc. wyższa niż w lutym.

— Pierwsze tygodnie kwietnia wskazują, że w tym miesiącu będzie ich jeszcze więcej. Wzrosła także suma oczekiwanych limitów — o 31 proc. Największy przyrost nastąpił we wnioskach z firm transportowych — aż o 300 proc. To dowodzi, że branża popadła w kłopoty. Na szczęście przewoźnicy wciąż mają szansę na finansowanie faktoringowe — mówi Damian Sapielak, dyrektor zarządzający siecią partnerską w eFaktor.

Przykręcanie śruby

Generalnie z faktoringu najchętniej korzystają branże, które zawsze potrzebowały go dla wsparcia chronicznie niedomagającej płynności finansowej. Teraz potrzebują zastrzyku gotówki jeszcze bardziej.

— Często przybiera to formę dramatycznej walki o przetrwanie. Dotyczy to na przykład firm z sektora transportowego, zwłaszcza działających międzynarodowo. Coraz większą desperację widać też u przedsiębiorców budowlanych. Na zupełne odcięcie od strumieni pieniądza cierpią podmioty B2C zajmujące się handlem stacjonarnym — gastronomia, hotele i salony urody. Ta sytuacja to wyzwanie zarówno dla nich samych, jak i dla ich wierzycieli — tłumaczy Jarosław Grygiel, dyrektor krajowy firmy Credstep Poland.

Daniel Mączyński, wiceprezes Pragmy Faktoring, zwraca uwagę, że z faktoringu wciąż korzysta wiele firm z branży spożywczej i dostawcy FMCG. Niestety, nie wszyscy mogą liczyć na takie finansowanie. Choć faktoring rządzi się innymi prawami niż kredyt (najważniejsza jest wiarygodność finansowa nie tyle firmy korzystającej z faktoringu, co jej kontrahentów, od których faktor potem musi ściągnąć płatność), to ryzyko jego udzielania w obecnej sytuacji rośnie. Faktorzy muszą być bardziej restrykcyjni. Swoją politykę kredytową zmieniły m.in. Smeo i Monevia.

— Żeby obecnie skorzystać z naszego wsparcia, trzeba spełnić ostrzejsze kryteria. Zmieniliśmy wiele zasad w naszym silniku decyzyjnym w zakresie akceptacji transakcji — przyznaje Marta Sankiewicz.

Dlatego też, zdaniem Jarosława Grygiela, trudno mówić o tym, że wzmożone zainteresowanie faktoringiem przekłada się na wyższy poziom zysku ze zrealizowanych przez faktorów transakcji.

— Do tego klienci wciąż jeszcze wydają się przywiązani do faktoringu niepełnego, choć w obecnej sytuacji powinni zdecydowanie wybierać wsparcie bez regresu, zawierające element zabezpieczenia przed negatywnymi skutkami braku terminowej zapłaty należności przez odbiorcę faktury — tłumaczy Jarosław Grygiel. Na komunikowanie faktoringu pełnego mocno postawiła w obecnej sytuacji Faktoria.

— W efekcie aż 60 proc. wniosków, które obecnie do nas przychodzą, dotyczy faktoringu pełnego — mówi Paweł Tomala, prezes Faktorii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane