Choć eksport nieznacznie wzrósł (o 1,1 proc.), to import rósł ponad trzy razy szybciej, aż o 3,4 proc. To właśnie ta różnica coraz mocniej obciąża bilans handlowy Polski.
Kupujemy znacznie więcej, niż sprzedajemy
W ujęciu wartościowym Polska sprzedała za granicę towary warte 1,43 bln zł, a sprowadziła towary za 1,45 bln zł. Podobny obraz widać po przeliczeniu na dolary i euro. We wszystkich walutach saldo handlu stało się ujemne, podczas gdy rok wcześniej było jeszcze na plusie.
Największa nierównowaga: kraje rozwijające się, zwłaszcza Chiny
Najbardziej niepokojące dane dotyczą kierunku wymiany. Z krajami rozwijającymi się Polska miała gigantyczny deficyt, aż 375,6 mld zł. Kluczową rolę odgrywają tu Chiny, z których import rósł najszybciej ze wszystkich głównych partnerów, o 11,6 proc. rok do roku.
Wartość importu z Chin sięgnęła 224,3 mld zł, a ich udział w polskim imporcie wzrósł do 15,5 proc., co daje im drugie miejsce, tuż za Niemcami. To oznacza, że coraz większa część pieniędzy wypływa z Polski właśnie do Azji.
Europa wciąż na plusie, ale przewaga maleje
Z krajami rozwiniętymi. zwłaszcza z Unią Europejską, Polska nadal notuje wysoką nadwyżkę handlową. Z samą UE dodatnie saldo wyniosło 306 mld zł, a z Niemcami 109,1 mld zł. Jednak i tu widać pierwsze pęknięcia. Udział Niemiec w eksporcie i imporcie lekko spadł, nadwyżka w handlu z Niemcami była niższa niż rok wcześniej.
Eksport słabnie na kluczowych rynkach
Niepokojące jest także to, że eksport spadł na kilku ważnych rynkach, w tym do Stanów Zjednoczonych, do Włoch i do Wielkiej Brytanii.
Jednocześnie import niemal wszędzie rósł, co dodatkowo pogłębia nierównowagę.
Dane GUS pokazują, że problemem nie jest brak eksportu jako takiego, lecz coraz silniejsze uzależnienie Polski od importu, szczególnie z krajów rozwijających się. Dynamicznie rosnący import z Chin i słabnąca nadwyżka w handlu z Europą mogą w kolejnych latach stać się poważnym wyzwaniem dla gospodarki, zwłaszcza jeśli tempo wzrostu eksportu nie przyspieszy.
