W 2025 r. łączne aktywa funduszy dłużnych wzrosły o 207,7 mld zł (34 proc. r/r), a ich udział rynkowy zwiększył się z 40,8 do 47,7 proc., wynika z danych serwisu analizy.pl. Tym samym fundusze dłużne umocniły pozycję rynkowego lidera, zostawiając daleko w tyle fundusze mieszane i akcyjne.
Najwięcej kapitału, ponad 10 mld zł, wpłynęło do funduszu PKO Obligacji Skarbowych Krótkoterminowych, ponadtrzykrotnie mniej do zajmującego drugą lokatę PKO Obligacji Uniwersalnych. W czołowej dziesiątce funduszy z największymi napływami figurowały jeszcze trzy inne fundusze opierające strategię inwestycyjną na papierach o krótkim terminie zapadalności.
Dwa argumenty za obligacjami długoterminowymi
Bartosz Tokarczyk, dyrektor działu dłużnego w VeloFunds TFI, większą wartość widzi w papierach długoterminowych z dwóch powodów: oczekiwań rynkowych co do ścieżki stóp procentowych w długoletnim horyzoncie i związanej z nimi wysoką premią. Stopa zwrotu zarządzanego przez eksperta funduszu VeloFund Obligacji wyniosła w 2025 r. 9,37 proc. – 0,2 pkt proc. mniej niż średnia grupy porównawczej.
- Wysokość premii jest uzależniona m.in. od płynności rynku, popytu czy percepcji ryzyka kredytowego. Obecny, wysoki poziom tej premii przypisujemy w dużym stopniu polityce fiskalnej oraz sytuacji geopolitycznej, m.in. wojnie w Ukrainie. Nie oczekujemy, aby ta premia istotnie spadła, ale nawet zakładając brak zmian wpływa ona pozytywnie na relatywną atrakcyjność długoterminowych papierów – tłumaczy dyrektor działu dłużnego VeloFunds TFI.
Zdaniem Piotra Zygmunta, zarządzającego portfelami w banku UniCredit, asset-swap spread jest dobrą miarą premii za ryzyko.
- Rentowność obligacji długoterminowych to średnia oczekiwań poziomu krótkoterminowych stóp procentowych plus premia za ryzyko w razie gdyby oczekiwania się nie sprawdziły – tłumaczy Piotr Zygmunt.
Asset-swap spread jest często używany przez instytucje finansowe jako narzędzie ochrony przed ryzykiem stóp procentowych, przy jednoczesnym zachowaniu ekspozycji na ryzyko kredytowe (w tym wypadku Polski). Dla przykładu podmiot inwestujący w obligacje skarbowe o stałym kuponie chce się zabezpieczyć przed wzrostem stóp procentowych. W tym celu zawiera umowę z bankiem o swap procentowy. W ramach umowy bank płaci stopę zmienną, a w zamian dostaje stopę stałą. Swap obecnie wynosi około 90 pkt bazowych dla 10-letniego tenoru, czyli czasu pozostałego do spłaty przez emitenta obligacji.
Wsparcie od RPP będzie kluczowe
Ku obligacjom długoterminowym skłania się też Mariusz Zaród, zastępca dyrektora departamentu inwestycyjnego Quercus TFI. Ekspert od kwietnia zeszłego roku przekonuje, że czas przesiąść się na obligacje o dłuższym terminie zapadalności.
- Naszym zdaniem obligacje długoterminowe o stałym kuponie dadzą lepsze stopy zwrotu w tym roku – mówi Mariusz Zaród.
Rada Polityki Pieniężnej na posiedzeniu w lutym zdecydowała się utrzymać stopę referencyjną na poziomie 4 proc., ale Mariusz Zaród jest pewien, że kolejne obniżki są tylko kwestią czasu.
- Obniżki spodziewamy się w marcu i potem oczekujemy kolejnych dwóch, a nawet trzech. Docelowa stopa referencyjna powinna mieścić się między 3 a 3,25 proc. – uważa ekspert Quercusa.
Bartosz Tokarczyk zaznacza jednak, że niższe stopy nie stanowią w całości o wycenie obligacji długoterminowych.
- Przy oczekiwaniach rynku, że stopa referencyjna zostanie obniżona do poziomu 3,5 proc. albo nawet jeszcze bliżej 3 proc. długoterminowe polskie obligacje z rentownością wciąż powyżej 5 proc. wydają się dość atrakcyjne. Należy jednak pamiętać, że tego typu instrumenty mają podwyższoną zmienność, a ich ceny są tylko częściowo uzależnione od lokalnych czynników i decyzji RPP – zwraca uwagę Bartosz Tokarczyk.
Niemniej, według Mariusza Zaroda niższe stopy w krótkim terminie sprzyjają obligacjom stałokuponowym o krótkim terminie zapadalności (do pięciu lat). Jednak pod kątem wzrostu ceny lepiej spiszą się papiery z dłuższego końca krzywej rentowności, dodaje specjalista Quercusa.
- Spodziewamy się zmiany podejścia inwestorów, którzy do tej pory woleli fundusze krótkoterminowe. Jednak uważamy, że ich stopy zwrotu nie będą już tak dobre, jak w poprzednich latach – podkreśla Mariusz Zaród.
Zarządzany przez niego Quercus Dłużny Krótkoterminowy ostatnie trzy lata miał tłuste. Stopa zwrotu w 2023 r. wyniosła 12,25 proc., w 2024 r. – 7,9 proc., a 2025 r. – 6,94 proc.
Zagranica się budzi
Ktokolwiek pod koniec 2025 r. zdecydował się na kupienie funduszy dłużnych, ten miał dobry początek roku. Rentowności wszystkich najważniejszych papierów (2-, 5- i 10-letnich) spadły (czyli ich ceny wzrosły).
- Mimo mojego optymistycznego nastawienia, początek roku okazał się pozytywnym zaskoczeniem. Obserwowaliśmy bardzo wysoki popyt na polskie obligacje zarówno wśród lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów. Aby sprostać oczekiwaniom tych drugich, Ministerstwo Finansów zdecydowało się na przeprowadzenie emisji nie tylko w euro, ale również w japońskich jenach – mówi Bartosz Tokarczyk.
„Ewidentnie na światowych rynkach jest moda na Polskę” – pisze Ignacy Morawski, główny ekonomista PB. 8 stycznia rząd wyemitował obligacje 5- i 10-letnie w walucie wspólnej. Rentowność pięciolatek wynosi 2,9 proc., a dziesięciolatek 3,7 proc. Łączna wartość oferty wyniosła 3,25 mld EUR (13,7 mld zł). 6 lutego rząd sprzedał papiery denominowane w jenach za prawie 5 mld zł (ponad 210 mld jenów). Rentowność papierów dziesięcioletnich wyniosła 2,9 proc.
Ten materiał powstał dzięki inspiracji naszego czytelnika. W „Pulsie Biznesu” cenimy pomysły odbiorców i chętnie podejmujemy tematy, które podpowiadają nam inwestorzy i przedsiębiorcy. Masz własny pomysł na artykuł albo chcesz zwrócić uwagę redakcji na ważne zjawisko rynkowe? Wypełnij piątkowy quiz Inwestora Wojtka i podziel się z nami swoją sugestią – być może to właśnie twój temat stanie się punktem wyjścia do kolejnej publikacji na łamach PB.
