Czasowy problem przewoźników

opublikowano: 06-03-2019, 22:00

Przepisy regulujące działalność firm transportowych są pełne pułapek. Właśnie eksploduje kolejna.

W myśl ustawy o transporcie drogowym przekroczenie przeciętnego i maksymalnego tygodniowego czasu pracy grozi dotkliwymi sankcjami. Tymczasem zrozumienie skomplikowanych przepisów wydaje się nastręczać transportowcom wielu problemów. W ciągu ostatnich czterech miesięcy numer alarmowy Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców dzwonił ponad dwa tysiące razy. Aż 436 rozmów dotyczyło ściśle określanego problemu — jak planować czas pracy w tygodniu.

Noworoczna niespodzianka

Początek roku to moment szczególnego poruszenia wśród przewoźników. W grudniu minął najbardziej popularny, trzymiesięczny okres rozliczeniowy i dopiero teraz, po analizie danych kierowców, okaże się, czy przeciętny czas pracy w tym okresie nie został przekroczony. Kontroli przestrzegania tego przepisu będzie coraz więcej. Od 3 września 2018 r. obowiązuje zmieniona wersja ustawy o transporcie drogowym. Nowe regulacje dotyczą kierowców, zarządzających transportem, właścicieli firm i służb kontrolnych. Omawiając zmiany, zwraca się uwagę szczególnie na cztery naruszenia dotyczące całkowitego czasu pracy. Pierwsze to przekroczenie więcej niż sześciu godzin pracy bez odpowiedniej przerwy. Drugie — przekroczenie limitu 10 godzin, jeżeli wystąpiła praca w nocy. Trzecie — przekroczenie 60 godzin pracy w tygodniu. Te trzy naruszenia łatwo było wskazać. Eksperci rozwiali już wątpliwości, a branża transportowa zdążyła przyzwyczaić się do nowego prawa. Natomiast o czwartym zagadnieniu, czyli przekroczeniu przeciętnie 48 godzin pracy w tygodniu, wielu przewoźników przypomniało sobie dopiero teraz.

— Wskazany w Kodeksie pracy „okres rozliczeniowy” dla przedsiębiorstw w Polsce wynosi miesiąc i można go utożsamiać chociażby z koniecznością rozliczenia nadgodzin na bieżąco. Jednak w większości firm przewozowych takie podsumowania prowadzone są po upływie trzech miesięcy, co pozwala lepiej regulować i planować pracę kierowców, którzy wyjeżdżają np. na tydzień lub trzy tygodnie. Inna opcja, stosowana rzadziej z uwagi na spełnienie określonych warunków, to rozliczanie po upływie czterech miesięcy. Omawiane zmiany w prawie weszły w życie we wrześniu ubiegłego roku, a okresy rozliczeniowe najczęściej ustanawiane są kwartalnie, czyli w naszym przypadku — od października do grudnia. Dlatego w tych firmach dane z kart pojazdów zgrane zostały w styczniu i dopiero teraz możliwe jest dokładne sprawdzenie, czy ustawowe 48 godzin pracy nie zostało przekroczone w poprzednim pełnym okresie rozliczeniowym — wyjaśnia Kamil Wolański z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Jeśli przedsiębiorca dopiero teraz odkrył nieprawidłowość, kary finansowe mogą okazać się bardzo dotkliwe.

— Gdy przekroczymy średnią liczbę godzin pracy w tygodniu, kara nie będzie dotyczyła naruszenia w skali miesiąca, lecz będzie naliczana za każdy z tygodni, w którym praca była dłuższa niż 48 godzin. To skomplikowane obliczenie, które może stanowić nie lada wyzwanie — mówi Kamil Wolański.

W nowej sytuacji są również inspektorzy. Prowadzili już co prawda kontrole, by sprawdzić, czy przewoźnicy stosują się do zapisów ustawy o transporcie drogowym, ale teraz mogą już badać wszystkich przedsiębiorców pod tym kątem, bez obaw że okres rozliczania utrudni im dostęp do pełnej dokumentacji. Z nasilających się kontroli zdają sobie sprawę zarówno kierowcy, jak i właściciele firm, którzy częściej niż dotychczas szukają informacji na temat obliczania średniego czasu pracy w tygodniu.

— Najwięcej zapytań kierowanych do naszych ekspertów dyżurujących przy telefonie alarmowym, dotyczy właśnie naruszeń czasu pracy. We wrześniu i październiku najczęściej pytano nas o limit 10 godzin pracy w nocy, a teraz mamy zwiększoną liczbę próśb o wsparcie w interpretacji przepisów regulujących zasady naliczania przeciętnego czasu pracy w tygodniu — mówi Kamil Wolański.

Praca to nie tylko jazda

Kondycja psychofizyczna kierowcy jest istotnym czynnikiem wpływającym bezpośrednio na bezpieczeństwo na drodze. Aby zachować maksymalną szybkość reakcji i zdolność prawidłowej oceny sytuacji, powinien on przestrzegać minimalnych okresów przerw i odpoczynków oraz maksymalnych okresów jazdy i pracy. To logiczna zależność, ale okazuje się, że rozróżnienie czasu pracy kierowcy od czasu jazdy nastręcza transportowcom wielu problemów. Do tej pory polscy przedsiębiorcy skupiali się na przepisach unijnych, kładących największy nacisk na optymalne proporcje między jazdą a odpoczynkiem osoby kierującej pojazdem.

— Niewielką wagę przykładano jednak do całości czasu pracy kierowcy, a przez czas i trasę rozumiemy nie tylko samą jazdę, czyli poruszanie się pojazdu, ale także inne czynności, jak na przykład rozładunek, załadunek, tankowanie, czyszczenie samochodu, oczekiwanie w kolejce na granicy czy po prostu stanie w korku. To wszystko także wpływa na zmęczenie szoferów — wyjaśnia Kamil Wolański.

Niezbędne jest zatem dokładne zrozumienie przepisów oraz zapewnienie pracownikom odpowiednich szkoleń. Szczególnie dotkliwe dla przewoźników mogą okazać się zmiany w taryfikatorze. Dostosowano go do unijnego rozporządzenia 403/2016, a naruszenia podzielono na poważne (PN), bardzo poważne (BPN) i najpoważniejsze (NN). Ich klasyfikacja powiązana jest z KREPTD (Krajowym Rejestrem Elektronicznym Przedsiębiorców Transportu Drogowego). Wielokrotne popełnianie wykroczenia może spowodować utratę tzw. dobrej reputacji i skutkować tym, że nie będzie można wykonywać zawodu przewoźnika drogowego. Dodatkowo, jeśli służby kontrolne stwierdzą kilka nieprawidłowości jednocześnie, maksymalna kara dla przedsiębiorcy nałożona podczas jednej kontroli drogowej wyniesie już nie 10 tys. (jak było do 3 września 2018 r.), lecz 12 tys. zł. Sankcja finansowa za naruszenia stwierdzone podczas jednej kontroli dla osoby zarządzającej wzrosła do 3 tys. zł. Kierowcy muszą pamiętać, że zbyt swobodna interpretacja przepisów czy błędne wprowadzanie danych do tachografu cyfrowego też podlega grzywnie. Na 8 tys. zł ustalono karę za fałszowanie ewidencji czasu pracy. Tyle samo zapłacimy za nieudostępnienie dokumentacji do kontroli. Co to oznacza w praktyce? Niezależnie od skali naruszeń próba ich zatuszowania będzie wiązała się z wysokimi karami. Na szczególną uwagę zasługują również zasady odbierania odpoczynku tygodniowego, które powinny być znane zarówno pracownikom, jak i pracodawcom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu