Czego powinna nauczyć sprawa GetBacku

  • Emil Szweda
22-07-2018, 22:00

Inwestorom posiadającym obligacje GetBacku podsuwane są propozycje ich „odkupienia za 50 proc. nominału”.

Inwestorom posiadającym obligacje GetBacku podsuwane są propozycje ich „odkupienia za 50 proc. nominału”. W zamian jednak mieliby obejmować obligacje innych firm (jakich — nie wiemy), za kwotę wielokrotnie wyższą. Ktoś, kto posiadałby obligacje GetBacku warte 50 tys. zł, musiałby zainwestować kolejne 100 tys. zł lub nawet więcej tys. zł w obligacje innych firm. Z kilku niezależnych źródeł uzyskaliśmy informacje co do końcowego beneficjenta tej operacji (nie jest nim inwestor aprobujący warunki transakcji), ale zabrakło twardego potwierdzenia. Dlatego jedyne, co możemy zrobić, to prosić o przesyłanie propozycjinabycia (a nie relacji z rozmów telefonicznych) do redakcji lub najlepiej od razu do Komisji Nadzoru Finansowego lub prokuratury. Jeśli sprawa GetBacku ma nas — czyli uczestników rynku obligacji — czegoś nauczyć, to tego, że w razie podejrzenia nieuczciwych praktyk, należy działać we wspólnym interesie przejrzystości rynku, a nie pozostać biernym. W tym przypadku jest prawdopodobne, że istnieje na rynku inna obligacyjna piramida i nie można przyglądać się, jak rośnie.

Zobacz więcej

Emil Szweda

W tym kontekście dyskusje na temat oczyszczenia rynku i ograniczenia nieuczciwych praktyk wydają się jeszcze bardziej potrzebne. Dobrze, że tym razem wnioski wyciągane są nie tylko przez urzędników, ale także przez praktyków rynku. Za takie można uznać propozycje Związku Banków Polskich skierowane do Komisji Nadzoru Finansowego. Kilka z nich wydaje się relatywnie prostymi do przeprowadzenia zabiegami. Zakaz emitowania obligacji w formie materialnej (GetBack wydawał obligacje na papierze) skazywałby emitentów na współpracę z podmiotami prowadzącymi ewidencję papierów wartościowych. Natomiast zakaz oferowania obligacji bezpośrednio przez emitentów niewątpliwie również oznaczałby więcej pracy dla podmiotów licencjonowanych, ale też podnosiłby koszty emisji, a przecież równolegle funkcjonuje już na rynku prawo pozwalające przeprowadzać tzw. małe emisje publiczne (do 1 mln EUR) bez pośrednictwa firmy inwestycyjnej. Nie można jednocześnie forować rozwoju rynku kapitałowego przez dopuszczenie do niego małych i średnich podmiotów po możliwie najniższych kosztach i ograniczaćgo, wciskając na siłę pośredników. Trochę tak, jakby zabroniono udzielać pożyczek poza bankami, bo a nuż krewny nie odda długu. Każdy z nas ma swój rozsądek i jest on najlepszą bronią. Drugą jest skuteczna egzekucja prawa i na to wpływu ZBP nie ma.

Być może nieco zaufania do rynku ze strony drobnych inwestorów przywróci — nieco nieoczekiwanie — Murapol, któremu przedterminowy skup własnych obligacji na żądania inwestorów zdaje się odpowiadać.

Od kiedy skorzystanie z opcji przedterminowego wykupu jest możliwe, notowania obligacji Murapolu wyraźnie wzrosły (mechanizm jest prosty — zakup poniżej nominału i żądanie odkupienia po cenie nominalnej). W ten sposób rękami inwestorów udaje się podbić notowania. Być może skup obligacji z rynku jest także drogą dla innych emitentów. Jeśli kilka miesięcy temu udało się sprzedać obligacje po 100 proc., a teraz można je odkupić po 90 proc., to wygląda to na bardzo dobry interes, pozbawiony zwykłego ryzyka działalności gospodarczej i przy okazji przyspieszający odbudowę zaufania, tak do emitenta, jak i do całego rynku. A to jego brak jest teraz głównym problemem. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Czego powinna nauczyć sprawa GetBacku