Komisja Europejska, która rozmawia z branżą motoryzacyjną o problemach, które wynikły dla niej z planowanego zaostrzenia standardów emisji CO2 w 2025 roku, ma ogłosić plan działania 5 marca. Recasens jest absolutnie pewny zmian, które dadzą producentom aut większą swobodę w spełnieniu wymagań.
- Nie chodzi o wycofanie się z celów lub ich opóźnienie – powiedział. – Chodzi o większą elastyczność co do tego jak będą osiągane. W innym przypadku, jaką mamy alternatywę? Płacić kary lub zamykać fabryki? – dodał.
We wrześniu ubiegłego roku prezes Renault, Luca de Meo ostrzegał, że przy niskim poziomie sprzedaży aut elektrycznych, europejskim producentom samochodów grozi łącznie 15 mld EUR kary w 2025 roku. Przyczyną jest planowane na 2025 rok zaostrzenie standardów emisji CO2 dla sprzedawanych nowych aut. Jej przekroczenie wiąże się z koniecznością płacenia kary finansowej od każdego egzemplarza auta, które zostanie sprzedane. Jej wysokość będzie zależeć od wielkości przekroczenia normy. De Meo ostrzegał, że „europejski przemysł będzie musiał zapłacić 15 mld EUR kary lub zrezygnować z produkcji ponad 2,5 mln samochodów”. Zwracał uwagę, że sprzedaż „elektryków” w Europie jest o połowę wolniejsza niż musiałaby być, aby producenci samochodów mogli uniknąć płacenia kary.
Bloomberg zwraca uwagę, że niektórzy europejscy producenci aut spalinowych już ogłosili zamiar stworzenia wspólnej puli aut z producentami „elektryków” aby uniknąć płacenia kar. Agencja przypomina, że ewentualne zmiany zaproponowane przez Komisję Europejską będą wymagały zgody państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego.
