Czy czytelnik PB potrzebuje doradcy finansowego

Partnerem publikacji jest Phinance
opublikowano: 2026-01-18 20:00

Rozmowa z Pawłem Kasicą, CEO Phinance.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Czytelnik Pulsu Biznesu to osoba świadoma finansowo, samodzielna decyzyjnie i przyzwyczajona do pracy na danych. A jednak nawet w tej grupie coraz częściej pojawia się poczucie przeciążenia informacjami. Złożoność produktów finansowych rośnie, dostęp do wiedzy jest niemal nieograniczony, a najbardziej deficytowym zasobem pozostaje czas. Czy w takiej rzeczywistości współpraca z doradcą finansowym oznacza realną wartość, czy jedynie wygodę? Czy czytelnikowi Pulsu Biznesu potrzebny jest więc doradca finansowy?

Sam jestem czytelnikiem Pulsu Biznesu i dobrze rozumiem to poczucie samodzielności. Sądzę, że umiejętność analizowania, porównywania i wyciągania wniosków to standard w tej grupie. Problemem nie jest brak kompetencji, lecz ograniczony czas. Rzetelny przegląd ofert finansowych wymaga dziś dużego zaangażowania, a to czas, który wielu czytelników PB może efektywniej przeznaczyć na działalność zawodową, rozwój firmy czy budowanie wartości biznesu.

W Phinance oferujemy m.in. rozwiązania inwestycyjne oparte na pracy zespołu analitycznego. Nasz główny analityk, Marcin Lau, w „Lidze Ekspertów” portalu Analizy.pl osiągnął w ostatnich 12 miesiącach stopę zwrotu 9,92 proc. na portfelu defensywnym, a w ciągu 36 miesięcy 27,99 proc., natomiast na portfelu ofensywnym 33,19 proc. za 12 miesięcy i 95,97 proc. za 36 miesięcy, zgodnie z wyceną na 12.01.2026 r. Dysponujemy również rozwiązaniami, które nie są szeroko dostępne lub wymagają dużego nakładu pracy, by je samodzielnie odnaleźć i ocenić. To często wystarczający powód, by rozpocząć rozmowę. Pozostałe „podstawowe” produkty klient może wybrać sam — pytanie tylko, czy chce na to poświęcać swój czas.

Czy w świecie powszechnego dostępu do informacji doradca finansowy jest jeszcze potrzebny?

To jedno z najczęściej zadawanych dziś pytań. Mamy porównywarki, aplikacje bankowe, sztuczną inteligencję. Mimo to coraz więcej osób czuje się zagubionych w finansach osobistych. Paradoksalnie im więcej informacji, tym trudniej podjąć dobrą decyzję. Klienci przychodzą do nas nie dlatego, że nie mają dostępu do ofert, ale dlatego, że nie wiedzą, które z nich są faktycznie dla nich dobre – i jakie będą konsekwencje tych wyborów za kilka, kilkanaście lat.

Skąd bierze się chaos informacyjny wokół finansów?

Finanse osobiste w Polsce stały się znacznie bardziej złożone niż dekadę temu. Kredyty hipoteczne, zmienne i stałe stopy procentowe, ubezpieczenia powiązane z finansowaniem, inwestycje i zmieniające się regulacje tworzą gęstą sieć zależności. Algorytm pokaże ranking, ale nie zapyta o plany życiowe, stabilność dochodów czy tolerancję ryzyka — a to te czynniki decydują o jakości decyzji finansowej.

Gdzie w tym modelu jest miejsce dla Phinance?

W Phinance zależy nam na relacjach z klientem, a te buduje się na zaufaniu. Zdobycie zaufania w finansach to konkretne liczby – oszczędności, zysk lub odszkodowania. I to naszym klientom bezapelacyjnie dowozimy. Jak? Phinance to cały szereg usług finansowych – kredyty, leasingi, ubezpieczenia na życie i majątkowe, inwestycje, pośrednictwo nieruchomości. Nie sprzedajemy pojedynczych produktów. Porządkujemy finanse klienta na kolejnych etapach jego życia, dbając o to, by rozwiązania wzajemnie się uzupełniały, a nie dublowały.

Czy klienci rzeczywiście tracą pieniądze na braku takiego podejścia?

Zdecydowanie tak. Najdroższe ubezpieczenia to te, które nie działają w momencie szkody. Niedoubezpieczone mieszkanie po remoncie, polisa na życie niedostosowana do aktualnych zobowiązań czy brak ochrony dochodu przy kredycie to sytuacje powszechne – często przy różnicach w składce rzędu kilkudziesięciu złotych rocznie. Koszt ujawnia się dopiero w krytycznym momencie.

A co z argumentem: „wszystko mogę zrobić sam, korzystając z AI”?

To możliwe, ale niekoniecznie optymalne. AI nie zna kontekstu życia klienta, nie negocjuje warunków i nie projektuje rozwiązań całościowo. Nie zastąpi też wsparcia w sytuacjach kryzysowych. Gdy dochodzi do wypadku lub szkody, kluczowy jest jeden kontakt z doradcą, który przeprowadzi klienta przez proces i zdejmie z niego ciężar formalności. W takich momentach często pełnimy rolę finansowego concierge’a.

No ale tak chyba działają wszyscy doradcy finansowi?

I tak i nie. Phinance to pośrednik z najszerszą ofertą produktów finansowych. My stawiamy na długofalową współpracę z naszymi klientami, więc nie opłaca się nam proponować klientowi produktu, który nie jest skrojony dla niego, bo taki klient już drugi raz nam nie zaufa.

Co dziś stanowi największą wartość doradcy finansowego?

Porządkowanie chaosu. W świecie nadmiaru informacji realną wartością wnosi ktoś, kto potrafi połączyć dane, doświadczenie i odpowiedzialność w spójną strategię finansową. Doradca nie decyduje za klienta — pomaga mu podejmować lepsze decyzje, oszczędzając czas, pieniądze i energię. I właśnie taką rolę Phinance chce pełnić na rynku.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót

Możesz zainteresować się również: