Handel Polski z Ukrainą przeżywa wielkie ożywienie, choć jest to zasługa kilku sektorów związanych z prowadzeniem wojny oraz relokacją szlaków handlowych. Skala wzrostu jest tak duża, że może mieć znaczenie makroekonomiczne, czyli odczuwalne na poziomie całej gospodarki. Jednocześnie handel z Rosją i Białorusią zamiera, choć nie we wszystkich branżach. Są sektory, w których nawet z Rosją i Białorusią zwiększamy obroty.

W ciągu 11 miesięcy 2022 r. polski eksport do Ukrainy wzrósł nominalnie (licząc w euro) o 58 proc. r/r, a w ostatnich trzech miesiącach, do listopada, aż o 76 proc. Patrząc na wolumeny (licząc w kilogramach) eksport w tym czasie wzrósł o 11 proc. To dużo, bo cały polski eksport spadł wagowo o 7 proc. Rola Ukrainy w polskim eksporcie ewidentnie wzrosła, a kraj ten awansował do pierwszej dziesiątki polskich partnerów eksportowych.
Za dużą część wzrostu sprzedaży do Ukrainy odpowiadają cztery grupy towarowe: paliwa (głównie ropa i produkty ropopochodne), materiały budowlane i stalowe, pojazdy i części, a także towary niesklasyfikowane, wśród których znajduje się broń. To dowodzi, że ogromna część eksportu jest nakierowana na potrzeby ciągłej odbudowy kraju i prowadzenia działań wojennych. Dobrym przykładem roli odbudowy jest ogromny wzrost eksportu maszyn i urządzeń do wytwarzania energii, których w 2022 r. wysłano do Ukrainy za niemal 0,5 mld zł (wzrost 100 proc. rdr).
Jednocześnie bardzo szybko rośnie import z Ukrainy. Dane produktowe wskazują, że jest to związane z rolą Polski jako hubu przeładunkowego dla ukraińskiego eksportu. Wprawdzie re-eksport nie powinien być traktowany po stronie polskiego importu, ale duża część towaru jest zapewne w Polsce rejestrowana, zanim zostanie przeznaczona do dalszej dystrybucji za granicę. I tak np. import zbóż i wyrobów zbożowych do Polski z Ukrainy wzrósł w ciągu trzech miesięcy do listopada ponad 20-krotnie, wyrobów mleczarskich i nabiału ponad 100-krotnie (ponad 10 tys. proc.). Duże znaczenie oprócz kwestii logistycznych ma też pewnie zniesienie ceł na import z Ukrainy. Zaczyna to wywoływać zresztą pewne konflikty, bo wiceminister rolnictwa ogłosił ostatnio, że Polska będzie domagać się przywrócenia ceł na import kukurydzy z Ukrainy.
Handel Rosją i Białorusią natomiast wyraźnie się załamał, co wynika zarówno z sankcji, jak też kwestii reputacyjnych. Import z Białorusi w ciągu trzech miesięcy do listopada spadł wolumenowo o 70 proc., z Rosji o 55 proc. Eksport do Białorusi spadł wolumenowo o 3 proc., a do Rosji o 57 proc.
Jakiś handel z tymi krajami wciąż się jednak odbywa i warto wejrzeć w to, co wciąż jest tam wożone lub stamtąd przywożone.
W przypadku Rosji po stronie importu wciąż duże znaczenie ma ropa i produkty ropopochodne, które stanowią ponad połowę importu. Ich przywóz spadł wolumenowo o 40 proc. Warto jednak pamiętać, że zakaz importu ropy z Rosji wszedł w życie w grudniu, a zakaz importu paliw ropopochodnych wejdzie w życie w lutym. Więc w tej kategorii na pewno pojawi się większy spadek. Wśród niewielu towarów, których import z Rosji wzrósł, znajdują się ryby, których wagowo kupiliśmy o 1 proc. więcej niż przed rokiem. Po stronie eksportu bardzo mocno wzrosła sprzedaż do Rosji paszy dla zwierząt.
