EDF dostaje grant na centrum usług. Związki uważają, że to skandal, bo zniknie 800 etatów
Związkowcy EDF wymuszą zmiany w systemie przyznawania unijnych grantów.
Do 25 stycznia EDF Polska daje czas związkom zawodowym na podpisanie porozumienia dotyczącego zwolnień, które będą następstwem stworzenia w Krakowie centrum usług wspólnych. Ma ono zajmować się zakupami, finansami, IT, HR i administracją wszystkich spółek z grupy w Polsce.
"Projektem tym w latach 2009-2012 będzie objętych 1300 pracowników zatrudnionych w spółkach Grupy w Polsce. […] Według informacji EDF Polska docelowo w ciągu czterech lat zatrudnienie w restrukturyzowanym obszarze zmniejszy się do 900 osób, w tym 320 osób pracować będzie w CUW w Krakowie, a 580 pozostanie w dotychczasowych lokalizacjach" — podaje EDF Polska.
Ponieważ wdrożenie projektu mocno się opóźnia (negocjacje ze związkami zawodowymi trwają już ponad rok), niektóre parametry programu uległy zmianie. Obecnie EDF mówi o redukcji 300 etatów, i to wyłącznie w ramach programu dobrowolnych odejść. Według związkowców, pracę straci 800 osób.
— Negocjowaliśmy umowę, ale Francuzi ją zerwali i to, co zaproponowali, jest nie do przyjęcia. Wszyscy by się z nas śmiali, gdybyśmy się zgodzili na te warunki. 25 stycznia mija 10 dni, które dostaliśmy na ustosunkowanie się do ich propozycji. Właśnie na ten dzień zaplanowaliśmy we Wrocławiu spotkanie przedstawicieli wszystkich związków. Może być gorąco w naszej grupie — zapowiada Tadeusz Kukiełka, szef Solidarności w Elektrowni Rybnik.
Spółka, nie grupa
Ponadto na centrum, które jest kością niezgody, EDF otrzymał od polskiego rządu 15,4 mln zł grantu w ramach unijnego programu wspierającego tego typu inwestycje. EDF Polska, spółka nadzorująca 7 spółek energetycznych (Elektrownia Rybnik, elektrociepłownie: Kraków, Wybrzeże, Zielona Góra i Toruń, Kogeneracja Wrocław i PEC Tarnobrzeg), obiecuje stworzyć 182 miejsca pracy w centrum usług wspólnych w Krakowie.
— To wyłudzenie pieniędzy, bo bezrobocie wzrośnie. Wysłaliśmy pismo do Ministerstwa Gospodarki, ale nic nie wskóraliśmy — mówi Tadeusz Kukiełka.
— Zobowiązania związane z należytą realizacją projektu dotyczą beneficjenta, czyli EDF Polska, nie zaś grupy powiązanych ze sobą przedsiębiorstw — potwierdza Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.
Fikcyjne etaty
Problem jest szerszy. Eksperci przyznają, że firmy często tworzą nowe miejsca pracy tylko teoretycznie.
— Wielokrotnie zdarzało się, że firma wstawiała w pokoju ściankę i sadzała za nią tych samych pracowników, tyle że zatrudnionych przez nowy podmiot. Na tworzenie etatów nowa firma brała grant. Jest luka w prawie, a rolą doradcy jest tę lukę wykorzystać — wyjaśnia ekspert jednej z dużych firm doradczych.
Centra usług to jedna z najdynamiczniej rozwijających się branż. Gdy takie ośrodki tworzą w Polsce zagraniczne firmy, zwolnienia dotykają spółki grup na całym świecie. W Polsce przybywa etatów, za granicą ich ubywa. W przypadku centrum usług EDF Polsla pracę tracą Polacy. Na dodatek trafiło na branżę energetyczną i mocne związki zawodowe. Wydaje się, że m.in. dzięki nagłośnieniu tej sprawy przez związki zawodowe i obawy rządu, że sprawą zainteresuje się Bruksela, prawo się zmienia. Najnowszy projekt przewiduje, że przedsiębiorca, który otrzymuje grant na tworzenie centrum usług, nie może zaliczyć do nowych miejsc pracy tych, które powstały w wyniku sprzedaży lub konsolidacji przedsiębiorstw. Ma to być przyrost zatrudnienia w odniesieniu do rynku. Ale i to rozwiązanie krytykują eksperci.
— W przypadku centrów usług wspólnych, których tworzenie powinno prowadzić do optymalizacji efektywności firmy w drodze reorganizacji, zwykle będziemy mieli do czynienia z jakąś redukcją zatrudnienia. Poddziałanie 452 PO IG powinno bowiem służyć tworzeniu lepszych jakościowo i trwalszych miejsc pracy, pozwalających na świadczenie nowoczesnych usług, a nie utrzymywaniu status quo w przedsiębiorstwach wymagających restrukturyzacji — uważa Magdalena Burnat-Mikosz, partner w Deloitte.