
Strach inwestorów przed wyższymi stopami procentowymi i ich negatywnym wpływem na skalę wzrostu gospodarczego był dość znaczący przeceniając prestiżową średnią przemysłową Dow Jones grupującą największe amerykańskie blue chipy o 1,47 proc. Z kolei wskaźnik szerokiego rynku S&P500 zniżkował na finiszu sesji o 1,81 proc. Jeszcze mocniej, bo o 2,10 proc. spadała wycena indeksu Nasdaq Composite.
Styczniowa inflacja w amerykańskiej gospodarce wzrosła o 7,5 proc. w ujęciu rocznym co jest najwyższym poziomem od 1982 r. przebijając prognozy ekonomistów. Wraz z danymi z rynku pracy, na którym spadek liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w zeszłym tygodniu okazał się większy niż oczekiwano daje to dosyć niebezpieczną dla inwestorów z rynku akcji mieszankę. Silny rynek pracy i wymykająca się spod kontroli inflacji wywierają coraz silniejszą presję na Rezerwę Federalną by bardziej agresywnie zaczęła zacieśniać swoją politykę pieniężną. A, ze jest to konieczne wskazują wypowiedzi części przedstawicieli amerykańskiego odpowiednika banku centralnego. M.in. w czwartek James Bullard, szef oddziału Banku Rezerw Federalnych z St. Louis wezwał do dużej podwyżki stóp, przyznając, że w ostatnim czasie stał się zdecydowanie bardziej jastrzębi. W jego opinii, do lipcowego posiedzenia władz monetarnych na stole powinna znaleźć się podwyżka o 100 punktów bazowych.
Przy zaledwie trzech zaplanowanych do lipca obrad FOMC, komentarze Bullarda sugerują co najmniej jedną podwyżkę stóp procentowych o pół punktu procentowego, co byłoby niespotykanie dużym ruchem, którego Fed nie dokonał w żadnym ostatnim cyklu podwyżek.
Po czwartkowych danych kontrakty na CME Group w niemal 100 proc. zakładają podwyżkę stóp procentowych o pół punktu procentowego w marcu – w porównaniu z około 25 proc. szans na taką podwyżkę dzień wcześniej.
Inflacyjny odczyt, a co za tym idzie wzrost prawdopodobieństwa wyższych niż wcześniej zakładano podwyżek stóp z miejsca podbiły rentowności amerykańskiego długu. Zyski z benchmarkowych 10-letnich obligacji po raz pierwszy od sierpnia 2019 r. podskoczyły do 2 proc.
Umocnił się też dolar co spowodowało wyhamowanie dynamiki wcześniejszego wzrostu cen surowców z ropą i złotem na czele. Ostatecznie oba zakończyły czwartkowe notowania na lekkich plusach.
Wzrost rentowności obligacji szczególnie negatywnie przekładał się w czwartek na wyceny akcji największych gigantów technologicznych.