Dziś rada nadzorcza LOT ma się zająć rekomendacją menedżerów przewoźnika dla Boeinga. Czy to Amerykanie zgarną pulę? Airbus wciąż nie dowierza.
Jednym z punktów obrad na dzisiejszym spotkaniu rady nadzorczej będzie uchwała dotycząca rekomendacji zarządu dla wyboru samolotu długodystansowego. W kwietniu zarząd PLL LOT zdecydował, że powinien to być Boeing 787 Dreamliner, a nie Airbus A350. Rada nadzorcza już kilkakrotnie odwlekała podjęcie ostatecznej decyzji i przesuwała kolejne terminy spotkań.
Mieszanka wybuchowa
Czy dziś się uda? Dobre pytanie.
— Znając LOT wątpię w to, że decyzję uda się podjąć. Wybór miał zostać dokonany już w ubiegłym roku. Nie zapominajmy też, że najprawdopodobniej obecny zarząd będzie w spółce jeszcze tylko kilka miesięcy. Wszak wybory za pasem — uważa osoba zbliżona do LOT.
— To wielka polityka i naciski UE, która chce, by kraje członkowskie wybierały produkty unijne. Ważne są ceny i warunki finansowania. Wreszcie należy porównać możliwości obu samolotów. Ten ostatni element niestety nie będzie najważniejszym kryterium, tym bardziej że właściwie oba samoloty nadają się na loty długodystansowe — komentuje Michał Morawski, były przedstawiciel LOT w IATA.
Poparcie pilotów
Związki zawodowe zrzeszające pilotów LOT popierają wybór zarządu.
— Choć w skład rady nie wchodzi żaden pilot, mam nadzieję, że zdrowy rozsądek zwycięży i LOT kupi boeingi — mówi Krzysztof Zbroja, przewodniczący Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych.
Popierają go inni piloci.
— Logika przemawia za Boeingiem. Poza oczywistymi korzyściami płynącymi ze współpracy z jednym producentem — łatwiej się przesiąść na samolot tej samej firmy, a więc szkolenia pilotów będą krótsze, technicy znają Boeingi. Ponadto Dreamliner może być dostarczony w 2008 r., podczas gdy Airbus A350 to na razie tylko plany i samoloty byłyby gotowe najwcześniej w 2010 r. — dodaje jeden z pilotów.
Z wyborem Boeinga nie pogodzi się Airbus, który sugerował wciągnięcie do oceny ofert niezależnych ekspertów.
— Nigdy nie uwierzę, że audytor będzie gotowy dziś z komentarzem. Byłbym tym zdumiony — mówił wczoraj Reutersowi Christopher Buckley, wiceszef Airbusa.
Gra toczy się o wielkie pieniądze. Wartość zamawianych przez LOT maszyn sięga 500 mln USD (1,5 mld zł).