Według IBnGR, tegoroczny deficyt budżetu może być nawet o 10 mld zł mniejszy od planu. To jednak nie ratuje finansów publicznych.
Realizacja tegorocznego budżetu państwa idzie nad podziw dobrze. W ciągu pierwszych trzech kwartałów udało się uzyskać aż 73,2 proc. ze 154,5 mld zł zaplanowanych dochodów i wydać tylko 70,7 proc. z 211,2 mld zł wydatków. Zdaniem ekspertów Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) oznacza to, że na koniec 2004 r. przychody będą większe od planowanych o blisko 5 mld zł, a wydatki mogą być mniejsze o taką samą kwotę. Dawałoby to o niemal 10 mld zł mniejszy deficyt.
Tymczasem wicepremier Jerzy Hausner deklaruje, że deficyt będzie w tym roku mniejszy najwyżej o 5 mld zł. Skąd ta różnica?
— Wicepremier nie podaje pełnej kwoty, ponieważ istnieje ryzyko, że natychmiast pojawiliby się chętni do zagospodarowania tych środków. Ponadto być może w IV kw. zostaną zwiększone wydatki, np. o nadplanowe spłaty długu — twierdzi Wojciech Misiąg, ekspert instytutu.
Jego zdaniem, dobrze by było, gdyby budżet zwiększył dotację dla FUS, ponieważ wydał on już 87 proc. dotacji i zaraz będzie musiał zapożyczać się komercyjnie.
Zdaniem ekspertów IBnGR, mniejszy deficyt nie rozwiązuje problemów finansów publicznych. Na koniec tego roku dług publiczny przekroczy 53 proc. PKB i nic nie wskazuje na to, aby udało się uniknąć przekroczenia bariery 55 proc. Sprawy nie rozwiąże przejście na europejski sposób liczenia długu, konieczne są zmiany w wydatkach państwa.