Rekordowe ujemne saldo w obrotach bieżących wbrew pozorom dobrze wróży gospodarce.
W listopadzie deficyt na rachunku obrotów bieżących zaskoczył ekonomistów: wyniósł 2,29 mld EUR, najwięcej od 2000 r. (od kiedy Narodowy Bank Polski publikuje porównywalne dane), wobec oczekiwań rynkowych rzędu 1,3 mld EUR. To jednak nie powód, by załamywać ręce — uspokajają eksperci i tłumaczą, dlaczego deficyt tak się rozrósł.
Tak się złożyło
— Odpowiadają za to trzy czynniki: wysoki deficyt na rachunku dochodów (1,2 mld EUR — to efekt dobrych wyników przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego), transfery bieżące (zwykle jest nadwyżka, tym razem, ze względu na większą składkę do unijnego budżetu i stosunkowo niewielki napływ unijnych funduszy, 254 mln EUR deficytu), a także największy od grudnia 2008 r. deficyt w handlu — tłumaczy Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku BPH.
Deficyt w obrotach towarowych wyniósł w listopadzie 1,25 mld EUR: wartość eksportu to 1,57 mld EUR (wzrost o 16,9 proc. r/r), importu — 2,561 mld EUR (+26,8 proc.).
Według Adama Antoniaka, wysoka dynamika importu sugeruje, że pod koniec roku nastąpiło długo oczekiwane ożywienie aktywności inwestycyjnej.
— Spodziewam się 2-procentowego wzrostu inwestycji w czwartym kwartale — mówi ekonomista Banku BPH.
Skumulowany w ciągu 12 miesięcy eksport wyniósł 20,21 mld EUR (+20,1 proc. r/r), a import — 21,45 mld EUR (+20,4 proc.).
— Wysoki deficyt jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się w gospodarce: widzimy przyzwoitą dynamikę eksportu, której towarzyszy solidny wzrost importu. Dane są kolejnym potwierdzeniem, że motory wzrostu gospodarczego przesuwają środek ciężkości w stronę popytu krajowego. W 2011 r. spodziewam się dalszego ożywienia konsumpcji i lepszych wyników inwestycji — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.
Jego zdaniem, taka struktura wzrostu gospodarczego (pozytywny wpływ popytu krajowego przy wsparciu inwestycji oraz negatywny wpływ handlu zagranicznego) jest obecnie — przy znacznej niepewności związanej z rozwojem wydarzeń na świecie — dla nas korzystna.
— Dzięki niej będziemy mniej zależni od koniunktury na rynkach zewnętrznych — uważa Marcin Mróz.
Zapraszamy
Skumulowany dwunastomiesięczny deficyt obrotów bieżących przekroczył 11 mld EUR. Tymczasem zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce wyniosły tylko 7,7 mld EUR. Zdaniem Marcina Mroza, nie oznacza to jednak, że Polska straciła w oczach inwestorów.
— To raczej odzwierciedlenie niepewności zewnętrznych. Dla nas najbardziej istotne będzie to, w jakim stopniu gospodarka będzie w stanie przyciągnąć kapitał, by sfinansować narastający deficyt. Z punktu widzenia fundamentów Polska jest dla inwestorów wciąż niezłym wyborem. Pod względem wskaźników fiskalnych nie odstajemy od Europy, w perspektywie mamy podwyżki stóp procentowych, więc początek roku powinien być dla naszej gospodarki pozytywny — uważa Marcin Mróz.