Dla Palikota laurki...

Dawid Tokarz, Katarzyna Jaźwińska, Anna Leder
opublikowano: 2005-02-24 00:00

Tak mówią Ci, którzy Palikota kochają.

ks. Mieczysław Puzewicz

szef Centrum Duszpasterstwa Młodzieży

- Janusz Palikot to sukces i biznes —biznes odpowiedzialny. To głównie dzięki jego wsparciu fundusz „Szansa dla 1000” ciągle się rozrasta — możliwe było poszerzenie stypendiów o ścieżki wychowawcze i edukacyjne. Z funduszu korzystają uczniowie i studenci, przede wszystkim z ubogich rodzin z podlubelskich miejscowości. Wiedziałem, iż Janusz Palikot chętnie angażuje się w przedsięwzięcia charytatywne i pochodzi z tych stron. Spróbowałem — i propozycja okazała się strzałem w dziesiątkę.

Antoni Libera

reżyser, tłumacz, krytyk literacki, prozaik

- Jest postacią renesansową. Humanista, miłośnik sztuki, poszedł drogą biznesu i odniósł spektakularny sukces. Majątek nie stał się jednak dla niego wartością nadrzędną, lecz środkiem. Chce realizować idee o wielkim rozmachu: jest współtwórcą wydawnictwa słowo/obraz terytoria, tworzy sieć księgarni, jest patronem teatru Provisorium. A przed nim dalsze plany: tygodnik kulturalny, archiwum literackie, produkcja rodzimych win. Znajduje też czas na niezliczone lektury, koncerty i zwiedzanie muzeów.

Gdy go poznałem, miałem skojarzenie z Fileasem Foggiem, bohaterem powieści „W 80 dni dookoła świata”. Dżentelmen w każdym calu, całym sobą stwarzał wrażenie, że każdą przeszkdę da się pokonać. Skojarzenie to powróciło, gdy rozmawialiśmy o Wittgensteinie. Któregoś razu, gdy podróżował z przyjacielem po Islandii, spóźnili się na pociąg. Wittgenstein stratą czasu był rozdrażniony do tego stopnia, że zażądał podstawienia... specjalnego pociągu, którym mogliby natychmiast kontynuować podróż. „Niezłe, prawda?” — kończyłem anegdotę. Po chwili milczenia Janusz z powagą zapytał: „I co, udało mu się?”. „Nie” — rzekłem. „Szkoda” — powiedział Janusz z uśmiechem.

Marcin Bornus-Szczyciński

dyrektor Międzynarodowego Festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni”

- Lubi być reżyserem rzeczywistości. To powód jego zaangażowania w mecenat kultury.

Prowadzę w Jarosławiu festiwal poświęcony tradycji. Jeżdżę tam przez Biłgoraj, w którym miała siedzibę Ambra, firma Janusza. Zadzwoniłem i tak się poznaliśmy. Janusz przyjeżdżał na festiwal, także na nim występował. Wspominamy jego świetny wykład „Fermentacja wina a śmierć cywilizacji”. Jego rozważaniom towarzyszyła swą grą bodaj najlepsza dziś renesansowa flecistka Nancy Hadden. Wpisali się oboje nie tylko w renesans wina na festiwalu, ale też znacznie szerzej — w debatę o sztuce świętowania.

Janusz Opryński

kierownik teatru Provisorium, współtwórca i dyrektor lubelskiego festiwalu teatralnego „Konfrontacje”

- Pierwsze skojarzenie: przyjaźń duchowo-intelektualna. Połączył nas ulubiony pisarz, Gombrowicz. Pewnego dnia zadzwonił telefon z propozycją, by zespół Provisorium zagrał „Ferdydurke”... na jego imieninach. Imieniny i teatr? Zgodziłem się jednak — i tak Janusz został naszym sponsorem. Należy do tych nielicznych mecenasów, których pomoc jest bardzo dyskretna — nie oczekuje podziękowań. Łączy nas także poczucie humoru. Śmiejemy się z tych samych rzeczy — w chwili, gdy przestajemy rozumieć świat. Janusz ma dystans do siebie i do Fortuny. No i... bardzo szybko chodzi. Muszę biec zawsze pół kroku za nim — dosłownie i w przenośni.

dr hab. Krzysztof Jasiecki

Zakład Struktur Władzy PAN

- Jeden z niewielu biznesmenów, którego zainteresowania wykraczają poza cash flow. Nasi przedsiębiorcy nie doceniają wagi angażowania się w kulturę czy sztukę. Nie rozumieją, że to może poprawić wizerunek całego środowiska biznesu. A Janusz Palikot — tak.

Marek Kamiński

podróżnik, z którym Palikot był na biegunie północnym

- Po studiach ja zająłem się budową jachtu, którym chciałem podróżować dookoła świata, a Janusz został adiunktem w PAN. Potem jednak obaj zajęliśmy się też biznesem. Gdzieś w połowie lat 90. znowu się zetknęliśmy i od tego momentu utrzymujemy kontakt. Podczas wyprawy na biegun północny był duszą towarzystwa. Sprawdził się w ekstremalnych warunkach

...i baty

A tak Ci, którzy za nim nie przepadają.

Przedstawiciel organizacji zrzeszającej producentów wódek (anonimowo):

- Prezes Palikot bywa negatywnie oceniany przez pracowników branży spirytusowej. Powodem jest nieustanny szum medialny, jaki czyni wokół siebie i swoich przedsięwzięć. Tym bardziej, że jego ambitne plany są nierealne. Polmos Lublin nie jest na tyle silny, by kupić fabryki wódek z Józefowa, Bielska-Białej, Szczecina czy Białegostoku...

Wieloletni znajomy (anonimowo):

- Prawie 10 lat temu sponsorował monodram Doroty Stalińskiej „Zgaga”, wystawiany w teatrze Buffo. Na dekoracjach zawieszony był szyld z nazwą wina, które Janusz produkował. Totalna żenada! A cała ta jego pozabiznesowa aktywność jest na pokaz, dla poklasku...

„Trybuna” i „Nie”

- Lewicowa prasa sugeruje, jakoby Palikot kupił udziały w Polmosie za pieniądze... tegoż Polmosu. Udziały nabyła bowiem należąca do Palikota spółka Jabłonna. Zapłacić miała w pięciu ratach, ale brakowało jej pieniędzy. Wtedy Janusz Palikot rzekomo znalazł taki sposób: kontrolowany już przez niego Polmos Lublin w styczniu 2004 r. zawarł umowę z Market Consulting Europe na sporządzenie analizy rynku brytyjskiego. Zapłacił 2 mln EUR. Kilka dni później w Luksemburgu powstał Grund Corporate Finance Partners z kapitałem 30 tys. EUR (jej jedynym udziałowcem jest firma Janusza Palikota z siedzibą na Antylach). Do Luksemburga popłynęły 2 mln EUR od MCE — te, które zapłacił Polmos. Na przełomie marca i kwietnia GCFP kupiła akcje Jabłonnej płacąc 9,4 mln zł. Janusz Palikot mógł już uregulować zobowiązania wobec skarbu państwa. Według „Nie” losy 2 mln EUR są złamaniem kodeksu spółek handlowych. Stanowi on, że spółka nie może w nawet pośrednio finansować nabycia emitowanych przez nią akcji. Państwo może teraz próbować unieważnić prywatyzację Polmosu Lublin. „Nie” podnosi też kwestię wynagrodzenia, jakie w Polmosie pobierał Janusz Palikot (przez pół roku ponad 742 tys. zł) oraz przejęcia przez Jabłonną blisko 800 tys. zł długu Palikota wobec Polmosu.

Janusz Palikot odrzucił wszelkie zarzuty dotyczące opisanych przez „Nie” i „Trybunę” transakcji. I oskarżył konkurencję o „czarny PIAR”.

Możesz zainteresować się również: