Do Wiednia z przeszkodami

Rafał Fabisiak
opublikowano: 2010-01-29 00:00

Na firmy rozpoczynające działalność na austriackim rynku czekają pułapki. Głębokie, ale łatwo je przeskoczyć.

Na firmy rozpoczynające działalność na austriackim rynku czekają pułapki. Głębokie, ale łatwo je przeskoczyć.

Wciąż to Polska jest bardziej atrakcyjna dla Austriaków niż Austria dla nas. W Polsce działa około 500 firm austriackich, podczas gdy naszych przedsiębiorstw w Austrii jest około 20-30.

Jak podkreśla Jerzy Jędrzejewski, radca — kierownik wydziału promocji handlu i inwestycji Ambasady RP w Austrii, chociaż wiele polskich firm bez większych problemów działa na austriackim rynku, to nadal zdarzają się przykłady popełniania błędów. Wynika to ze specyfiki tego rynku.

Chodzi o ograniczenia na rynku pracy, które nałożyła Austria na obywateli nowej Unii, przenosząc część niemieckich rozwiązań na swoje podwórko. Tutaj, podobnie jak w Niemczech, Polacy nie mogą pracować bez odpowiedniego pozwolenia, a więc i wykonywać niektórych usług, np. budowlanych, ogrodniczych czy ochroniarskich.

— Zdarzają się przypadki, kiedy firma podpisuje kontrakt, po czym okazuje się, że nie będzie go w stanie zrealizować, bo nie ma wymaganych zezwoleń dla pracowników. Wiąże się to często z dużym opóźnieniem i stratami — opowiada Jerzy Jędrzejewski.

Obostrzenia rynku pracy w Austrii nie są jednak tak restrykcyjne jak w Niemczech. Sektor budowlany nie jest kontyngentowany, ale i tak wymaga się zezwoleń na pracę. Wydaje je tamtejszy urząd Arbeitsmarktservice (AMS). Jego główna siedziba, obejmująca zasięgiem działania całą Austrię, znajduje się w Wiedniu. Poza tym AMS ma także oddziały regionalne w każdym z landów. To od niego powinni zacząć zainteresowani tamtejszym rynkiem przedsiębiorcy.

— Należy zwrócić się najpierw do regionalnego AMS w landzie, gdzie przedsiębiorca chce wykonywać usługi. Jedynie w przypadku wątpliwości lub sporów pomocny może być wiedeński oddział AMS — radzi Jerzy Jędrzejewski.

Jednak i tu pojawiają się problemy. Szereg dokumentów do wypełnienia po niemiecku może być barierą nie do przejścia. Szczególnie dla tych, którzy z AMS-em mają do czynienia pierwszy raz. Proces uzyskiwania zezwoleń może przez to znacznie się wydłużyć. Wtedy warto skorzystać z pomocy… zleceniodawcy.

Według Jerzego Jędrzejewskiego jest to najlepszy i sprawdzony sposób. Plusem jest, że zleceniodawca rekomenduje wówczas firmę, wypełnia lub pomaga wypełnić niezbędne dokumenty poprawnie i szybko. Minus jest jeden — nie zawsze łatwo znaleźć zleceniodawcę, który chce wziąć to na siebie.

Ale na to też jest sposób.

— Świetnym, ale lekceważonym przez polskie firmy, wyjściem znalezienia solidnego austriackiego partnera jest udział (niekoniecznie jako wystawca) w targach — komentuje Jerzy Jędrzejewski.

Mowa tu głównie o największej i najbardziej prestiżowej imprezie tego typu w Austrii — Real Vienna. Zleceniodawcy można poszukać także na mniejszych targach, ich pełna lista znajduje się na stronie www.messe.at.

Kolejnym z pojawiających się problemów jest podwójne opodatkowanie. Zgodnie z przepisami oba kraje mogą uznać daną osobę za swego rezydenta podatkowego. Dla osób fizycznych pracujących w Austrii problem rozwiązał się już w 2009 r. Przestała wtedy obowiązywać tzw. metoda proporcjonalnego odliczania (dochód osiągany za granicą był opodatkowany w Polsce, ale od należnego podatku odliczało się podatek zapłacony za granicą).

Jak mówi Andrzej Remin, adwokat prowadzący kancelarię w Austrii, obecnie obowiązuje tzw. metoda wyłączenia z progresją. To znaczy — w Polsce wyłącza się z podstawy opodatkowania dochód osiągnięty za granicą (a więc w Austrii). Natomiast dla ustalenia stawki od pozostałego dochodu (osiągniętego w Polsce) stosuje się stawkę podatku właściwą dla całego dochodu.

Sytuacja komplikuje się, w przypadku polskich przedsiębiorstw budowlanych wykonujących prace w Austrii. W międzynarodowych umowach podatkowych przyjmuje się zasadę, że jeśli przedsiębiorstwo nie będzie prowadziło działalności w innym państwie poprzez zlokalizowany w nim zakład, to nie będzie płaciło podatków w tym państwie.

— Jeśli przedsiębiorca polski prowadzi w Austrii działalność gospodarczą przez "zakład" przez okres nie dłuższy niż 12 miesięcy, to nie ma niebezpieczeństwa, że dochody zakładu zostaną opodatkowane w obu krajach. Problemy zaczynają się dopiero wtedy, kiedy działalność zakładu przekracza okres 12 miesięcy — tłumaczy Andrzej Remin.

Co zatem zrobić?

— Polak pracujący u Austriaka powinien zwrócić się pośrednio przez swojego pracodawcę do urzędu skarbowego (Finanzamt) i spróbować wyjaśnić sytuację na miejscu. I to zaraz na początku swojego zatrudnienia. Natomiast przedsiębiorca wykonujący kontrakty w Austrii powinien zwrócić się do swego doradcy podatkowego lub adwokata. Nie wyobrażam sobie, żeby polskie przedsiębiorstwa prowadzące międzynarodową działalność robiły zeznania metodą "chałupniczą", nie korzystając z profesjonalnej pomocy. Jeśli tego nie zrobią, to konflikty z urzędem skarbowym są już wtedy niejako zaprogramowane — kon-kluduje Andrzej Remin.

Możesz zainteresować się również: